sobota, 29 czerwca 2013

Kolczyki ze sklepu vezzi.pl

Dzisiaj post zupełnie spontaniczny, nie planowałam go robić, jednak jestem tak zadowolona, że muszę się tym z Wami podzielić:)
Kilka dni temu zamówiłam kolczyki w sklepie internetowym vezzi.pl, jest tam teraz obniżka aż do 50%, jednak ceny nawet bez żadnej przeceny są przystępne i niewygórowane. Ja za swoje kolczyki zapłaciłam około 7zł. Kolczyki są przepiękne, ale urzekła mnie też obsługa tego sklepu. Cały czas dostawałam wiadomości o statucie mojego zamówienie, kiedy doszły pieniążki, kiedy wysłali towar. Jest to bardzo miłe a przede wszystkim dokładnie wiemy, kiedy możemy spodziewać się przesyłki. Kolczyki zostały wysłane dosłownie dzień po tym jak je zamówiłam i przelałam pieniądze.


Czy one nie są piękne?:)


I przemiła karteczka od obsługi sklepu:)

Jestem bardzo zadowolona z tych zakupów, mimo, że to tylko jedne kolczyki. Zachęcam Was do odwiedzenia tego sklepu, bo naprawdę warto. Ja z pewnością jeszcze tam wrócę:)
Podobają Wam się moje kolczyki?:)

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 28 czerwca 2013

Krem do rąk Avon Naturals, vanilla

Kremy do rąk to moja słabość a właściwie obsesja. Nie ma takiej możliwości, żebym wieczorem nie nakremowała rąk a i w dzień zdarza się to często. Wszystko za sprawą tego, że mam spore kłopoty z dłońmi, ponieważ kiedyś niestety je przemroziłam i wiele czasu upłynęło zanim doprowadziłam je do normalnego wyglądu, choć i tak nie są idealne:( To sprawiło, że potrzebuje kremu, który naprawdę dobrze nawilża w ciągu dnia a wieczorem, zwłaszcza zimą, musi być to krem nawilżający i regenrujący. Mam już swój idealny krem, o którym będzie oddzielny post, jednak ten również mogę Wam polecić z czystym sumieniem. Jest to krem nawilżający z Avonu z serii Naturals o zapachu waniliowym.



Muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze nawilżał. Pięknie pachnie, prawdziwą wanilią, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na dłoniach a mimo to świetnie nawilża i czuć, że jest na dłoniach. Ma dość gęstą, treściwą konsystencje, ale bardzo dobrze się rozprowadza. Latem nie mam aż tak dużego problemu z dłonmi jak zimą, dlatego ten krem spełnił moje oczekiwania. Jednak wydaje mi się, że na zimę byłby troszkę za słaby dla mnie, bo mimo to, że nawilżenie jest naprawdę zadowalające, to mniejsze niż u mojego ulubieńca. Nie wiem jak poradziłby sobie z bardzo przesuszoną skóra, gdyż nie używałam go zimą.



Podsumowując, krem się u mnie sprawdził i mogę go Wam polecić. Naprawdę nawilża dłonie, wchłania się bardzo szybko, jednak nie znika z rąk, mimo, że ich nie tłuści. Jeżeli nie macie problemów z dłońmi to będzie dla Was rewelacyjny, jeśli jednak macie, tak jak ja, to polecałabym go w okresie letnim, bo wtedy dłonie są w lepszej kondycji niż zimą i nie są tak wymagające:)

Znacie ten krem? Używałyscie go? Jestem ciekawa czy u Was się sprawdził:)

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 26 czerwca 2013

Nivea, Balsam do ust

Dziś chcę Wam przedstawić jeden z moich ulubionych balsamów do ust. Jest to Nivea, Lip Butter o zapachu malinowym. Jestem nim oczarowana. Używam go od około 2-3 miesięcy i cały czas mi się sprawdza. Przepięknie pachnie malinami, jest wydajny i przede wszystkim dobrze nawilża usta. Odkąd go używam nie mam problemu z przesuszonymi ustami. Nakładam go zazwyczaj na noc grubszą warstwę, a czasami służy mi w ciągu dnia jako błyszczyk, gdyż nadaje delikatny różowy kolor.
Jeżeli nałożymy cieńszą wartwę szybko się wchłania, jesli grubszą, zostanie dłużej na naszych ustach, jednak efekt nawilżenia jest tak samo dobry.
Konsystencja jest delikatna, kremowa i miękka, bez problemu możemy wydobyć produkt z opakowania.
Masełko zamknięte jest w przesłodkim opakowaniu, jednak dla niektórych osób może być dość niehigieniczne, ponieważ musimy wyjmować produkt palcem, mnie jednak to nie przeszkadza. I tak zazwyczaj używam go w domu, więc nie mam z tym problemu.



Koszt tego masełka to około 10 zł i obecnie jest chyba dostępne w każdej drogerii. Z chęcią wypróbuje pozostałe wersje zapachowe:)

A Wy używałyście ten balsam? Jeśli tak, to którą wersje? Jesteście zadowolone z tego produktu?:)

Buziaki, Margaritess. :)

wtorek, 25 czerwca 2013

Oskar - kot, który przeczuwa śmierć

Dzisiaj będzie trochę inaczej, bo o mojej drugiej pasji, czyli o książkach. Uwielbiam czytać i zatracać się w książkowej rzeczywistości. Jednak niektóre książki są oparte na prawdziwych wydarzeniach, tak jak własnie ta. Mowa o książce Davida Dosa, angielskiego geriatry, "Oskar, kot, który przeczuwa śmierć". Zapewniam, że nie jest to książka tylko dla miłośników zwierząt, bo opowiada o czymś więcej.



Historia ta wydarzyła się naprawdę, w domu opieki Steere House, gdzie pracował autor książki. Głównym bohaterem książki jest tytułowy Oskar, kot, który wyczuwa zbliżający się kres życia pacjentów i wtedy wchodzi do ich pokoju, układa się obok nich na łóżki i zostaje tam, aż do końca... Odprowadza ich do świata zmarłych i jednocześnie pomaga rodzinom pacjentów uporać się ze śmiercią bliskiej osoby. Z relacji rodzin osób, przy których śmierci był Oskar, wynika, że jego obecność bardzo im pomogła, ponieważ nie czuli się samotni a Oskar wpływał na nich kojąco. David Dosa na początku nie wierzył w nadprzyrodzone zdolności kota, jednak w miarę rozmów z ludźmi, którzy potwierdzali niezwykłą umiejętność Oskara, coraz bardziej się do tego przekonywał, aż w końcu w to uwierzył. Istnieje jednak realne wytłumaczenie tego, dlaczego kot potrafił wyczuć śmierć jakiejś osoby i przy niej czuwał, jednak nie będę tego Wam zdradzać, bo może ktoś kiedyś zdecyduje się na przeczytanie tej książki:)

Książka ta porusza jeszcze jedną ważną kwestię, a mianowicie samej choroby. W Steere House przebywali pacjenci głównie z Alzheimerem oraz postepującą demencją. Ukazane są problemy rodzin pacjentów, których dotknęła demencja. Historia pokazuje jak bardzo zmieniają się chorzy ludzie, zwłaszcza ci, którzy powoli tracą pamięć i funkcje poznawcze, jak bardzo stają się obcy dla swoich rodzin oraz sami nie poznają, kim jest ich rodzina. Jak bardzo wtedy cierpią bliskie osoby, kiedy przychodzą do mamy lub żony i zostają przyjęci krzykiem, bo osoba ich nie poznaje. Są ukazane dylematy ludzi, czy za wszelką cenę leczyć osobę starszą, czy pozwolić jej spokojnie odejść w miejscu, w którym czuje się bezpiecznie.
Ja z racji kierunku na którym się obecnie kształcę, uczę się wiele o pięlęgnacji osoby starszej, o higienie jej ciała, o polepszaniu jakości życia. Często osoby opiekujące się ludźmi starszymi wręcz brzydzą się zrobić cokolwiek przy tej osobie, umyć ją, przebrać. Jednak ta książka pokazuje, że te "problemy" są niczym w porównaniu z tragedią jaką wewnętrzenie przeżywają pacjenci i ich rodziny. Warto czasem pomóc komuś, polepszyć tą jakość życia i zainteresować się co człowiek starszy ma do powiedzenia, bo to pomoże im spokojnie dotrwać do końca ich dramatu...

Pomagajmy ludziom, cena za to pomaganie jest niczym w porówaniu do tego, jak wielką przyjemność komuś sprawimy.

Chętnie dowiem się co Wy o tym myślicie i czy zaciekawiła Was ta książka. A może już ją czytałyście, w takim razie napiszcie jakie są Wasze wrażenia:)

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Nowość od Avon - Mgiełka nawilżająca

Lubię używać balsamów oraz maseł do ciała, jednak latem zdecydowanie wole coś lżejszego jak na przykład mleczko, aby szybko się wchłaniało, ale również nawilżało. Nie lubię gdy produkt długo się wchłania a moje ciało jeszcze przez kilka godzin się klei. Zastanawiałam się co kupić tym razem, aż w końcu wpadła mi w ręce nawilżająca mgiełka do ciała z Avonu z serii Senses o zapachu cytrusowym a dokładniej mandarynka, grapefriut i cytrus.


Mgiełka zamknieta jest w bardzo wygodnym opakowaniu w sprayu. Jej pojemność to 100ml a cena to około 9 zł, więc jak najbardziej się opłaca, zwłaszcza, że jest wydajna. Myślę, ze duża w tym zasługa właśnie spraya, dzięki któremu nie marnuje się ani odrobina mgiełki.
Konsystencja jest bardzo lekka, idealna na lato. Wchłania się bardzo szybko, nie pozostawia tłustej warstwy, a ciało po niej się nie klei. Skóra jest bardzo dobrze nawilżona, choć nie wiem czy byłoby to wystarczające dla osób z bardzo suchą skórą. Ja takiej nie mam, więc dla mnie produkt sprawdza się rewelacyjnie. Do tego zapach jest śliczny:) Orzeźwiający i cytrusowy, więc znowu idealny na lato:)



Bardzo podoba mi się sam pomysł zamknięcia balsamu w takim opakowaniu.
Mgiełka jest wydajna, szybko się wchłania, ma lekką konsystencje i dobrze nawilża. Ma wszystko czego ja potrzebuje na lato:)

Serdecznie polecam Wam wypróbowanie tej mgiełki a jeśli już ją znacie, napiszcie jakie są Wasze odczucia.

Buziaki, Margaritess. :)

sobota, 22 czerwca 2013

Truskawkowy zawrót głowy

Cały rok czekam na sezon truskawkowy. A gdy już on nadchodzi, wykorzystuję go jak tylko mogę:) Warto pamiętać, że truskawki mają nie tylko pyszny smak oraz piękny wygląd, ale są źródłem wielu witamin, na przykład witaminy B oraz C, której zawierają więcej niż cytrusy. Truskawki dostarczają nam także niezbędnych skadników, które są potrzebne do utrzymania organizmu w dobrej formie, na przykład wapń, fosfor, potas, magnez.

Miniony tydzień upłynął mi właśnie pod znakiem truskawek:)

                                             Najpierw był koktajl truskawkowy. Pychota:)


                                               Później ciasto z truskawkami.


                                         Następnie naszło mnie na pierogi z truskawkami:)


                                        A w końcu truskawki w czystej postaci:)


A wam jak minął tydzień?:) Mam nadzieję, że truskawek miałyście pod dostatkiem:)

Pozdrawiam Was cieplutko, Margaritess. :)

piątek, 21 czerwca 2013

Peeling do ciała Be Beauty

Wreszcie mogłam przetestować peeling z Biedronki Be Beauty o zapachu winogronowym. Niestety w mojej Biedronce pojawiają się one sporadycznie i od razu wszystkie znikają, więc miałam wielkie szczęście, że upolowałam chociaż ten jeden:)




Według mnie jest to bardzo dobry peeling, zwłaszcza za tak niską cenę, około 5 zł. Jest to peeling drobnoziarnisty, jest delikatny, nie ściera zbyt mocno, nie podrażnia skóry, ale mimo jego drobnych i delikatnych drobinek bardzo dobrze ściera martwy naskórek a skóra po nim jest gładka i przyjemna w dotyku. Stosuje go zarówno na mokrą jak i na suchą skórę i w obu przypadkach działanie jest tak samo dobre. W momencie gdy zaczynamy peelingować skórę, czujemy lekki, tłusty film i to mnie trochę zraziło, bo nie lubie tego efektu na skórze, ale gdy zmyjemy peeling a ciało osuszymy recznikiem tego filmu nie ma a skóra jest po prostu mięciutka.
Konsystencje ma galaretowatą, przec co może troche uciekać z dłoni podczas peelingowania.
Zapach również mi się podoba, jak dla mnie to faktycznie zapach winogron, według mnie nie jest sztuczny ani chemiczny.




Podsumowując, peeling ten przypadł mi do gustu i z pewnością po niego sięgnę jak będzie dostepny w Biedronce. Jestem ciekawa czy Wy go miałyście i jak się u was sprawdził? A może macie innych ulubieńców peelingowych?:) Chętnię się dowiem:)

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 19 czerwca 2013

Odżywka Ultra Doux, Sekrety Prowansji, Morela i olejek migdałowy

Długo szukałam idealnej odżywki i ta w pełni spelniła moje oczekiwania. Jej zapach jest obłędny! Faktycznie pachnie morelami:) Ale nie tylko za zapach ją uwielbiam. Na moich włosach zrobiła wszystko, co obiecuje producent na opakowaniu. Włosy po niej bardzo dobrze się rozczesują, są mięciutkie, gładkie, odżywione i błyszczące. Absolutnie ich nie obciąża ani nie przetłuszcza. Moje włosy są wreszcie ujarzmione i nie puszą się. Jestem nią oczarowana i na pewno wrócę do niej ponownie, ale jak na razie testuję inną i przyznam, że tej nie przebiła jak na razie:)



Ma wygodne zamykanie, miękkie opakowanie dzięki czemu bez problemu możemy zużyć odżywkę do końca (wycisnąć z niej co się da;))


Jej konsystencja jest dość rzadka i lejąca, ale wbrew pozorom jest wydajna. Kosztuje około 9 zł, wiec dla mnie super:) Serdecznie polecam Wam ją wypróbować, jeśli macie ochotę:)


A może Wy już ją znacie, używałyście jej? Jeżeli tak, to co o niej sądzicie? :)

Buziaki, Margaritess. :)

wtorek, 18 czerwca 2013

Fakty i mity opalania

Wraz ze zbliżającym się sezonem wakacyjnym, zbliża się też okres plażowania i opalania:) Warto wiedzieć jak chronić swoją skórę, aby korzystać z uroków słońca, ale nie zrobić sobie krzywdy. Istnieje wiele opinii na temat opalania. Jedni się go wystrzegają, drudzy zaś plażują bez opamiętania, by skóra przybrała piękny, brązowy kolor. Więc jak to z tym jest? Opalanie jest dobre, jeśli przestrzegamy kilku zasad.


Jak w ogóle powstaje opalenizna? 

Opalanie tak naprawdę zachodzi wewnątrz naszego ogranizmu. Jest wynikiem reakcji fizjologicznej, która zachodzi w naszym organizmie podczas wystawienia skóry na słońce, czyli na promieniowanie ultrafioletowe. Wówczas nasza skóra broni się przed nadmiernym światłem słonecznym i przybiera ciemniejszą barwę. Za ciemną barwę naszej opalenizny odpowiada melanina, czyli naturalny pigment, który odpowiada również za naturalny kolor naszej skóry, kolor włosów oraz oczu.

1. SŁOŃCE DODAJE ENERGII. Prawda.

Słońce w odpowiednich dawkach jest dla nas zdrowe. Dzięki niemu nasz organizm wydziela endorfiny, czyli hormony szczęścia. Dodatkowo słońce wpływa korzystnie na odporność, stan zębów i kości, przemiane materii i oczywiście na nasz nastrój. :)

2. NAŁOŻENIE KREMU Z FILTREM SPRAWI, ŻE SIĘ NIE OPALĘ. Mit.

Nie ma takiego preparatu (nawet krem z SPF 50), który zatrzymałby słońce w 100%. Opalamy się tylko po prostu wolniej. Skóra bez ochrony ulega poparzeniu po około 15 minutach od wystawienia na słońce. Przy użyciu filtra 10 nastąpi to po okresie 10 x 15 minut, czyli po 150 min. Gdy użyjemy kremu z SPF 30, poparzenie nastąpi po 30 x 15 min, czyli po 450 minutach.

3. MOGĘ UŻYWAĆ KREMU Z FILTREM Z POPRZEDNICH LAT. Mit.

Kremy z filtrem tracą swoje ochronne właściwości, gdy leżą zbyt długo na słońcu lub gdy są otwarte przez kilka miesięcy. Taki kosmetyk już nie działa.

4. KREMU Z FILTREM NALEŻY NAKŁADAĆ GRUBĄ WARSTWĘ. Prawda.

Powinno się nakładać płaską łyżeczkę kremu na twarz a dwie łyżeczki na ciało. Jeśli nałożymy kosmetyk w ilości o połowę mniejszą niż zalecana, otrzymamy o połowę niższą ochornę niż deklarowany filtr na opakowaniu.

5. KREM Z FILTREM WYSTARCZY NAŁOŻYĆ TYLKO RAZ. Mit.

Aplikacje kremu powinno się ponawiać co dwie godziny lub po każdej kąpieli. Nawet jeśli posiadamy wodoodporny krem z filtrem.

6. OPALANIE PRZYSPIESZA STARZENIE SIĘ SKÓRY. Prawda.

80% zmarszczek powstaje w wyniku nadmiernego wystawienia skóry na słońce. Promienie UVB działają na powierzchni skóry - wywołują opaleniznę, jednak promienie UVA przenikają do głębszych warstw skóry i uszkadzają DNA komórek. Nadmierne działanie promieni UVA może nawet powodować zmiany nowotworowe.

7. PEELING ŚCIERA OPALANIZNĘ. Mit.

Za pomocą peelingu ścieramy martwy naskórek. Naskórek jest barierą ochroną skóry. Natomiast opalenizna osadza się w skórze właściwej. Wiec nie ma możliwości, aby ją zetrzeć.

8. NALEŻY UŻYWAĆ TYCH SAMYCH FILTRÓW DO TWARZY I CIAŁA. Mit.

Nasza twarz jest dużo bardziej narażona na negatywne działanie słońca niż ciało.  Łatwiej ulega przebarwieniom i szybciej się starzeje, dlatego na twarz powinniśmy nakładać kosmetyk z wyższym filtrem.

9. POPOŁUDNIOWE SŁOŃCE JUŻ NIE OPALA, WIĘC NIE TRZEBA STOSOWAĆ KREMU Z FILTREM. Mit.

W godzinach popołudniowych też się opalamy, tylko, że wolniej. Promienie UVB nie są już tak groźne jak w południe, ale UVA są tak samo intensywne. Możemy wybrać krem z niższym filtrem, ale nie rezygnujmy z całkowitej ochorny.

10. ZAŻYWANIE PREPARATÓW Z BETA - KAROTENEM WZMOCNI I PRZEDŁUŻY OPALENIZNĘ. Prawda.

Aby wzmocnić opaleniznę oraz przedłużyć czas jej trwania można zażywać tabletki z beta - karotenem. Nie tylko zatrzymają na dłużej ładny odcień skóry, ale także ją odzywią i wzmocnią. Można także sięgnąć po witaminę A, która zapobiega nadmiernemu rogowaceniu się naskórka oraz witaminę E, która zwalcza wolne rodniki. Warto też włączyć do naszej diety soki marchewkowe oraz samą marchewkę.


Mam nadzieję, że dowiedziałyście się czegoś ciekawego, jeśli znacie inne fakty i mity opalania, piszcie w komentarzach:) Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, swoją wiedzą opieram na różnych artykułach.

Buziaki, Margaritess. :)




niedziela, 16 czerwca 2013

Strój dnia

Cześć Dziewczyny!

Tym razem chcę Wam pokazać mój strój dnia na uroczystość rodziną. Zdecydowałam się na klasyczny zestaw, czyli czerń górą:) Lubię taki minimalizm, moje stroje zazwyczaj są skromne i eleganckie. Całość przełamałam czerwoną kopertówką. Dla kogoś strój może wydawać się nudny, jednak ja dobrze się czuję w stonowanych kolorach.







Sukienka - H&M
Marynarka - House
Baleriny - bezfirmowe
Bransoletka - Centro
Kopertówka - Avon

Proszę Was o wyrozumiałość, ponieważ to mój pierwszy strój dnia a mój aparat nie należy do najlepszych.
Napiszcie czy strój Wam się podoba i co Wy wybieracie idąc na uroczystość rodzinną.

Buziaki, Margaritess. :)


sobota, 15 czerwca 2013

Wibo, Eye liner

Cześć!

Dziś chcę Wam pokazać eye liner z Wibo w kolorze  Electric blue. Jest to matowy eye liner do oczu, w pędzelku.




Kolor jest przepiękny, kobaltowy, ale niestety tylko na pędzelku i chwilę po nałożeniu na oko. Po chwili znacząco ciemnieje, jest prawie że granatowy. Nie podoba mi się ten efekt, ponieważ kupując ten produkt chciałam mieć ładną niebieską kreskę a nie granatową. Poza kolorem byłoby wszystko dobrze. Pędzelek jest bardzo wygodny i ja, ucząc się dopiero robić kreski, współpracuje z nim bez problemu:) Cena też jest przystępna, bo około 8 zł.

Bardzo żałuje, że ten eye liner nie spełnił moich oczekiwań, bo ostatnio bardzo podobają mi się niebieskie kreski. Może Wy znacie coś co mogłybyście mi polecić? Jakiś eye liner, kredka? Byłabym bardzo wdzięczna:)

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 14 czerwca 2013

Rimmel, Apocalips

Dzięki mojemu ukochanemu Mężczyźnie stałam się szczęśliwą posiadaczką błyszczyka Rimmel Apocalips :) Już od dawna o nim marzyłam jednak jakoś nigdy nie było mi do niego po drodze:) Błyszczyk ma nam zapewnić efekt polakierowanych ust.


Mój kolor to 300 Out of this world. To przepiękny różowy kolor, całkiem w moim stylu. Konsystencje ma dość płyną jednak wygodny aplikator umożliwia precyzyjne nałożenie produktu na usta. Po jakimś czasie błyszczyk się ściera jednak kolor zostaje na ustach. Mam wrażenie, że błyszczyk zabarwia usta i kiedy sam z nich znika pozostawia delikatny kolor.




Jestem z niego bardzo zadowolona i serdecznie go polecam. Jak dla mnie spełnia swoje zadanie a kolor na ustach pozostaje dłużej niż po tradycyjnym błyszczyku.

Cena to około 25 zł a jego pojemność to 5,5 ml.

Używałyście tego błyszczyka? Co o nim sądzicie? Będę wdzięczna za każdą opinię:)

Buziaki, Margaritess. :)


czwartek, 13 czerwca 2013

Zakupy kosmetyczne

Tym razem chcę Wam pokazać moje zakupy kosmetyczne z ostatnich tygodni. Może coś Wam przypadnie do gustu a może już coś znacie i podzielicie się ze mną swoją opinią.


1. Ziaja, Tonik BIO aloesowy, odświeżanie twarzy, nawilżanie. Toniku używam do odświeżenia twarzy, ale także do zmycia z niej resztek podkładu. Tego jeszcze nie używałam, wiec zobaczymy jak się sprawdzi, ale jeszcze nigdy produkt z Ziaji mnie nie zawiódł.


2. Ziaja, Sopot rozświetlanie, krem pod oczy, zmniejsza obrzęki, rozjaśnia cienie. Użyłam go już kilka razy i jak na razie jestem zadowolona, ponieważ szybko się wchłania i pozostawia napiętą skórę.


3. BabyDream, puder dla dzieci. Kupiłam go z myślą o sobie, ponieważ słyszałam o wielu zastosowaniach tego produktu. Jeżeli będziecie chciały chętnie napiszę post o uniwersalności pudru dla dzieci.


4. Isana Hair, odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych. Zachęcona pozytywnymi opiniami o niej, postanowiłam ją kupić, ale jeszcze jej nie używałam, ponieważ kończę inną odżywkę, którą jestem zachwycona. Zobaczymy czy ta ją przebije:)


5. Rexona, antyperspirant. Dla mnie są to najlepsze antyperspiranty. Używam zarówno w sztyfcie jak i w kulce.


6. Wibo, eyeliner, Electric blue. Ostatnio zakochałam się w niebieskich kreskach na oczach. Ten eyeliner nie do końca spełnia moje oczekiwania, choć wersja czarna jest rewelacyjna. Ale więcej o nim pojawi się w nastenym poście.



7. Ziaja, Kozie mleko, krem I nawilżanie, cera sucha, skłonna do zmarszczek. Używam go od kilkunastu dni i jak narazie jestem bardzo zadowolona. Krem szybko sie wchłania, ma przyjemny, delikatny zapach i faktycznie pozostawia skórę nawilżoną.


Dajcie mi znać, czy używałyście któryś z tych produktów i co o nim sądzicie.

Buziaki, Margaritess. :)

Najlepsza odżywka do włosów bez spłukiwania

Dziś chcę Wam pokazać moją ulubioną odżywkę do włosów bez spłukiwania. Jest to Joanna Naturia, odżywka z miodem i cytryną:


Odżywka jest z założenia do włosów suchych i zniszczonych. Przepięknie pachnie, ułatwia rozczesywanie, włosy sa po niej miękkie i bardzo przyjemne w dotyku, są również nawilżone. Obecnie używam odżywki do spłukiwania, jednak ta zawsze jest w mojej łazience:)

Konsystencje ma kremową, dość rzadką, jak dla mnie idealną. Jest wydajna, jej koszt to około 4-5zł a pojemność to 200gram.


Pewnie większość z Was zna tą odżywkę, co o niej sądzicie? Sprawdziła się u Was tak dobrze jak u mnie czy macie inne zdanie? Czekam na Wasze opinie.

Pozdrawiam, Margaritess. :)