sobota, 30 sierpnia 2014

Zastąp słodycze zdrowymi przekąskami!

Tak, lubię słodycze. Ale staram się je ograniczać i jeść dużo więcej owoców i warzyw. Pewnie Wy też tak macie. I wiem też, że namawiając Was do jedzenie owoców i warzyw jako przekąsek nie odkryłam niczego nowego. Ten post ma na celu zainspirować Was do różnych połączeń owoców. Ja często mam tak, że nie mam ochoty sięgać po banana, ale jeśli mogę dołożyć do niego inne owoce, od razu banan staje się ciekawszy i smaczniejszy :) Sałatki owocowe to też dobry sposób na to, aby przemycić w nich owoce, które nie do końca nam smakują a które są zdrowe.
Mam nadzieję, że mój post przypadnie Wam do gustu i skorzystacie z którejś propozycji :)

Banan, kiwi i malinki

Banan, kiwi

Banan, kiwi, borówki

Maliny, jogurt grecki i miód

Czereśnie

Arbuz


Sałatka z kapusty pekińskiej, pomidora i papryki

Sałatka z kurczakiem


Wiem, że na niektóre owoce sezon już się kończy, ale zawsze można skorzystać z mrożonych :) Mam nadzieję, że narobiłam Wam chęci na owoce i już po nie biegniecie :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

czwartek, 28 sierpnia 2014

Wakacyjny projekt denko

Po raz kolejny przychodzę do Was z projektem denko. Tym razem będą to kosmetyki, które udało mi się zużyć w przeciągu wakacyjnych miesięcy, czyli lipca i sierpnia.


1. Adidas, Vitality, żel pod prysznic.
Bardzo fajny żel. Zapach ma orzeźwiający, cytrusowy. Dobrze się pieni, ładnie oczyszcza i jest wydajny, bo wystarczy niewielka ilość do umycia całego ciała. Nie podrażnia ani nie wysusza mojej skóry. Polecam.

2. Avon, żel pod prysznic o zapachu perfum Reese Witherspoon.
Ładny zapach, kremowa konsystencja. Dobrze się sprawdził jako żel, ale trochę wysuszał moją skórę.

3. Radox, żel pod prysznic Lawenda i Lilia wodna.
To jest mój ulubieniec wśród żeli pod prysznic. Przepięknie pachnie a zapach pozostaje na skórze. Nie wysusza. Mimo niewielkiej pojemności jest wydajny. Dobrze się pieni. Bardzo przypadł mi do gustu.


4. Avon, czekoladowy scrub do ciała.
Pisałam o nim KLIK. Bardzo delikatny peeling. Dobrze ściera martwy naskórek, ale posiada małe drobinki i jest ich niewiele. Zdecydowanie wolę mocniejsze peelingi, ale ten do codziennego użytku był fajny.

5. Hean, Slim no limit, Cukrowy peeling do ciał.
Ten peeling zdecydowanie należy już do mocnych zdzieraków. Świetnie ściera martwy naskórek i oczyszcza skórę. Drobinki są duże i grube. Skóra jest po nim idealnie gładka i miękka. Zapach ma cytrynowy, ale nieco sztuczny. Możecie o nim przeczytać TUTAJ.


6. Eveline, Slim Extreme 4 D.
Fajny produkt, ale tylko wtedy, gdy ćwiczymy. Sam kosmetyk nie spowoduje, że schudniemy. To serum sprawia, że skóra jest napięta i nawilżona. Efekt chłodzenia był idealny latem :) Pisałam o nim TUTAJ.


7. Bath&Body Works, Mgiełka do ciała Japanese Cherry Blossom.
Cudowna mgiełka. Zapach był przepiękny, bardzo przypadł mi do gustu. Dostałam ją na swoim pierwszym spotkaniu blogerek i chyba już zawsze ten zapach będzie mi się kojarzył z tym wydarzeniem :) Mgiełka dość długo utrzymywała się na skórze. Chętnie kupiłabym ją ponownie, kuszą mnie też inne zapachy, ale cena niestety odstrasza.


8. Gillette, Satin Care, Olay, żel do golenia.
Pisałam o nim TUTAJ. Bardzo dobry żel. Nie podrażnia skóry ani nie wysusza. Sprawia, że maszynka lepiej i delikatniej usuwa zbędne owłosienie. Zapach jest przyjemny, nie drażniący.

9. Ziaja, Mleczko do demakijażu ogórkowe.
Jedno z moich ulubionych mleczek do demakijażu. Świetnie i szybko zmywa makijaż oczu. Wystarczy tylko na chwilę przyłożyć wacik do oka, aby usunąć cały makijaż. Nie pozostawia tłustej powłoki na oku, ale wiem, że wiele dziewczyn narzeka na tłustą powłokę po mleczkach, ja czegoś takiego nie odczuwam. Jest tanie i wydajne.


10. Schwarzkopf, Gliss Kur, Odżywka do włosów zniszczonych, przesuszonych.
Bardzo dobra odżywka. Ma piękny czekoladowy zapach, który utrzymuje się na włosach. Sprawia, że włosy są gładkie i miękkie w dotyku a także błyszczące i lepiej się rozczesują. Plusem jest to, że odżywka działa nawet po 3 minutach spędzonych na włosach. Więcej moich spostrzeżeń możecie przeczytać TUTAJ.

11. Joanna, Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą do włosów przetłuszczających się i normalnych.
Średnio polubiłam się z tym szamponem. Sprawiał, że włosy były szorstkie a tego efektu nie znoszę. Na szczęście zaraz po nałożeniu odżywki ten efekt mijał. Szampon dobrze oczyszczał, ale nie zauważyłam, aby moje włosy mniej się po nim przetłuszczały. 

12. Bath & Body Works, Balsam do ciała, Coconut lime breeze. 
Zapach jest urzekający :) Balsam dobrze nawilża ciało, ale pozostawia tłusty film na skórze. Jest bardzo wydajny, ale niestety drogi. Więcej pisałam o nim KLIK.


13. Avon, Solutions, Odświeżająca pianka do mycia twarzy.
Pianka średnio się u mnie spisała. Nie ma konsystencji pianki tylko żelu. Dobrze się pieni, a nawet trochę za bardzo, że aż ciężko ją zmyć z twarzy. Dobrze oczyszcza zarówno z makijażu jak i z brudu. Zapach był średni, ani mnie nie zachwycił, ani nie był zły. Więcej pisałam o niej TUTAJ.

14. Ziaja, Kozie Mleko, Krem pod oczy.
Fajny, lekki krem pod oczy na dzień. Szybko się wchłania, nie uczula ani nie podrażnia. Ładnie pachnie. Dobrze nawilża okolice oczu.

15. Synergen, Antybakteryjny puder matujący.
Mój ulubiony puder. Bardzo dobrze matuje, a jednocześnie nie tworzy efektu maski na buzi.  Wygląda naturalnie a mat utrzymuje się około 3, może 4 godzin. Kosztuje 9 zł, więc naprawdę warto wypróbować :)

To już wszystkie produkty, które udało mi się zużyć w te wakacje. Znacie je? Macie podobne zdanie co ja czy zupełnie inne?

Buziaki, Margaritess. :)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rival de Loop, krem pod oczy


Działanie:
-24 godzinny hydro-kompleks z szałwią muszkatołową i kwasem hialuronowym dostarcza delikatnej skórze okolic oczu długotrwałego i dobroczynnego nawilżenia
- nadaje skórze bardziej równomierny i świeży wygląd
- intensywnie pielęgnujące lipidy łagodzą uczucie napięcia i sprawiają, że skóra jest gładka i sprężysta
- pantenol łagodzi podrażnienia skóry i wspomaga proces jej odnowy
- witamina E chroni skórę  przed przedwczesnym starzeniem


Krem ma lekką i delikatną konsystencję. Dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy pod oczami. Jest bezzapachowy. Dobrze nawilża okolice oczu, ale nie jest to jakieś spektakularne nawilżenie. Skóra pod oczami faktycznie jest gładka, miękka i napięta, ale nie ściągnięta. Nie wiem czy łagodzi podrażnienia, bo na szczęście ich nie mam :) Mam nadzieję, że wpływa na to, że moja skóra pod oczami będzie się wolniej starzeć :)


Podsumowując, krem jest fajny, niedrogi i dobrze nawilża okolice oczu. Jeżeli potrzebujecie mocnego nawilżenie, to ten krem będzie za lekki. Zdecydowanie nadaje się na dzień, pod makijaż. Lubię go, ale nie wiem czy do niego wrócę.

Znacie ten krem? Używacie kremów pod oczy?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

sobota, 23 sierpnia 2014

Floslek, Sun Care, Balsam delikatnie brązujący

Lubię kiedy moja skóra jest delikatnie opalona, ale nie zawsze mam okazję, by opalić się naturalnie a samoopalaczy nie lubię używać, więc balsamy brązujące są dla mnie idealne. Balsam brązujący z Floslek, Skóra muśnięta słońcem mam już od zeszłego roku, ale dopiero w te wakacje przyszła na niego kolej :)


Balsam na nawilżać, uelastyczniać i regenerować skórę. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że balsam ma utrwalić i podkreślić ISTNIEJĄCĄ OPALENIZNĘ. Czytając na opakowaniu, że to balsam brązujący spodziewałam się, że "opali" moją skórę, że będzie ona po prostu brązowa. Natomiast na odwrocie opakowania jest już informacja, że balsam na utrwalić istniejącą opaleniznę - a więc nie jest to balsam brązujący!


Balsam ma lekką, dość rzadką, brązową konsystencję. Pachnie przepięknie, waniliowo-czekoladowo. Dobrze się rozprowadza, ale wolno się wchłania i pozostawią tłustą, lepką warstwę na skórze, która pewnie jest wynikiem tego, że balsam ma na drugim miejscu w składzie parafinę. Czy nawilża? Szczerze mówiąc nie wiem, bo po jego nałożeniu czułam tylko tą tłustą powłoczkę i przez to nie użyłam go zbyt wiele razy.


Główne zadanie balsamu brązującego nie zostało spełnione, bo oczywiście skóra nie była po nim brązowa. Stosowałam go kilka razy na początku wakacji, kiedy w ogóle nie byłam opalona a więc nie uzyskałam po nim opalenizny. Może faktycznie ładnie podkreśla istniejącą opaleniznę, ale w tej chwili kiedy moja skóra ma ładny brązowy odcień, nie mam potrzeby jej podkreślać balsamami. 

Znacie ten balsam? Używałyście go? U mnie się nie sprawdził, ale może Wy macie o nim inne zdanie.

Pozdrawiam, Margaritess. :)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Elegancki strój dnia

Dzisiaj kolejna propozycja na elegancki strój dnia. Biało czarna sukienka jest dla mnie idealna, dodatkowo  posiada paski, które sprawiają, że coś się jednak dzieje i nie jest nudno. Moim zdaniem to sukienka na jakieś większe wyjścia, uroczystości. Jest w niej coś, co sprawia, że nie założyłabym jej na co dzień. Sukienka pochodzi ze sklepu C&A.








Jak podoba Wam się moja sukienka? :)

Buziaki, Margaritess. :)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Gillette, Satin Care, Olay, Żel do golenia

Golenie jest najszybszym i najtańszym sposobem usuwania zbędnego owłosienia. Mimo, że bardzo podobał mi się efekt jaki dawał krem do depilacji Eveline, to jednak golenie jest dużo szybsze. Żel do golenia Gillette, z serii Olay jest idealny do tego zadania :)


Żel jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry ani nie przesusza a nawet wykazuje właściwości nawilżające. Maszynka sunie po nim niesamowicie szybko i sprawnie. Nie powstają po nim żadne podrażnienia ani krostki, które często mi się zdarzały po innych żelach.


Jest bardzo prosty w aplikacji, pompka dozują idealną ilość żelu. Przyjemnie, delikatnie pachnie. Żel po wyciśnięciu ma konsystencję niebieskiego żelu, ale po rozsmarowaniu na skórze tworzy jakby pianę, która nie spływa z ciała.



Polecam Wam, aby go wypróbować. Jest dość drogi jak na żel do golenia, bo kosztuje około 18 zł, ale warto polować na promocję, ja zawsze kupuję go w promocji.

Może już go znacie i macie o nim jakieś zdanie?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

niedziela, 17 sierpnia 2014

Zamek Bobolice

Dzisiaj trochę inny post niż zwykle, bo chcę Was zabrać na wycieczkę do Zamku w Bobolicach :) Pewnie te z Was, które mieszkają w obrębie Jury Krakowsko-Częstochowskiej znają to miejsce, chociaż ze słyszenia. Ja niedawno wybrałam się tam drugi raz i pomyślałam, że co nieco Wam pokażę :) Nie będę Wam przytaczać historii zamku, tutaj możecie ją przeczytać KLIK. Bilet na zamek kosztuje 15 zł.
Zapraszam do oglądania zdjęć :)








Przerażają mnie takie okazy na ścianach :)





Jak podoba Wam się zamek? Jeżeli kiedyś będziecie miały okazje, to go odwiedźcie, bo naprawdę warto! :)

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 15 sierpnia 2014

Eveline, Slim Extreme 4D, Intensywne serum redukującę tkankę tłuszczową

Zawsze podchodzę z dużą rezerwą do wszelkich kosmetyków, które mają usunąć cellulit, zmniejszyć nasz rozmiar czy zredukować tkankę tłuszczową, ponieważ kosmetyk sam w sobie nie może tego zdziałać, jeżeli z naszej strony nie ma żadnej inicjatywy. Ale od jakiegoś czasu ćwiczę i jednocześnie używam tego kosmetyku i mogę już coś o nim napisać.


Serum z Eveline, Extreme 4D ma wyraźnie wyszczuplić, zredukować tkankę tłuszczową i zwalczyć cellulit. Mimo, że ćwiczę ( dopiero od miesiąca), serum nie sprawiło, że schudłam, nie zmniejszył się też obwód mojego brzucha. Ale nie oczekiwałam, że tak będzie.


Serum ma lekką konsystencję, nie zbyt gęstą. Pachnie miętowo i daje efekt chłodzenia. Latem ten efekt jest szczególnie przyjemny :) Bardzo dobrze się rozprowadza, nie klei się, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoczki na ciele. Należy je stosować 2 razy dziennie, ja przyznam szczerze, że nakładam je raz dziennie.


Co do cellulitu to muszę przyznać, że jakieś efekty widzę. Ale na pewno nie jest to zasługa tylko tego kosmetyku, ale też tego, że więcej się ruszam. Oczywiście cellulit nie zniknął, ale zauważyłam, że moja skóra jest bardziej napięta, wygładzona, dzięki czemu nie widać tak cellulitu. Skóra po tym produkcie jest też nawilżona i przyjemna w dotyku.

Podsumowując, ja nie wierzę, że jakiś kosmetyk usunie mój cellulit czy sprawi, że schudnę, ale zdecydowanie jestem za tym, aby używać takich kosmetyków, jeżeli w naszym życiu jest jakaś aktywność fizyczna.

Znacie to serum? Co myślicie o używaniu kosmetyków antycellulitowych, wyszczuplających?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 13 sierpnia 2014

Hean, Slim no limit, Cukrowy peeling do ciała

Wiecie jak bardzo lubię peelingi do ciała, ale ostatnio trafiłam na drobnoziarniste, które nie do końca są moimi ulubieńcami. Wreszcie trafiłam na mocnego zdzieraka! Cukrowy peeling do ciała Hean, Slim no limit, kuracja ujędrniająca działa cuda!


Przyznaję, że peeling przyciągnął mnie swoim żółtym wyglądem :) Skojarzył mi się z latem i orzeźwiającym zapachem. Można go dostać w Rossmannie i za pojemność 200 ml płacimy 9 zł :)


Peeling nie jest ani rzadki ani gęsty, konsystencje ma idealną, bo łatwo wydostać go z opakowania, ale nie spływa z dłoni ani z ciała. Posiada w sobie dużo grubych i mocnych drobinek cukru, a także innych kolorowych drobinek. Bardzo dobrze ściera martwy naskórek i oczyszcza skórę, ale jej nie podrażnia. Skóra jest po nim mięciutka i idealnie gładka.


Co do jego działania ujędrniającego, to nie zauważyłam takiego, ale myślę, że to nie peeling jest od ujędrniania ciała :) Ale na pewno skóra jest po nim wygładzona, odświeżona i miękka :)


Zapach peelingu jest cytrynowy, ale średnio przypadł mi do gustu... Przypomina mi raczej cytrynowy płyn do naczyń ;) Ale nie utrzymuje się na skórze, a działanie jest świetne!

Używałyście tego peelingu? Warto zwrócić na niego uwagę :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)