piątek, 31 października 2014

Ziaja, Kozie Mleko, Krem do rąk i paznokci

Krem do rąk to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie funkcjonować. Mam dość problematyczne dłonie, zwłaszcza jesienią i zimą i potrzebuje dobrego i częstego nawilżania. Jeżeli chodzi o wieczorne nawilżanie to używam zamiennie kremu z Garniera lub z Isany, które są bardzo treściwe. Ale na dzień potrzebuje czegoś lekkiego, co równie dobrze nawilży. Ziaja, kozie mleko do skóry suchej sprawdza się idealnie.


Krem ma zapewnić:
- odżywienie i wygładzanie
- intensywne nawilżenie, wygładzenie i uelastycznienie skóry dłoni
- likwidacje uczucia szorstkości
- wzmocnienie paznokci zmniejszając ich skłonność do rozdwajania się i łamania.

Krem ma działać profilaktycznie na ewentualne zmarszczki dzięki kompleksowi składników koziego mleka, witaminy A i E oraz prowitaminy B5.


Skład:
 Aqua, Cyclomethicone, Dimethiconol, Cetearyl Alcohol, PEG-20 Stearate, Cyclomethicone, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Panthenol, Lactobacillus/Milk Solids/Glycine Soja Oil Ferment, Cyclodextrin, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Parfum, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Eugenol, Benzyl Salicylate, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin, Limonene, Citric Acid.


Krem na lekką konsystencję, która szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie a zapach utrzymuje się przez jakiś czas na dłoniach. Krem dobrze nawilża, skóra po nim jest naprawdę miękka, gładka i przyjemna w dotyku. Nawilżenie jest wyczuwalne przez kilka godzin po aplikacji. Krem faktycznie likwiduje uczucie szorstkości. Co do poprawy kondycji paznokci to tego nie zauważyłam. Czy działa profilaktycznie na przyszłe zmarszczki? Nie wiem, mam nadzieję, że tak :)

Serdecznie polecam Wam ten krem jako taki na dzień, który można zabrać do torebki i używać go w ciągu dnia. Jest niedrogi, bo kosztuje mniej niż 10 zł.

Znacie kremy do rąk z Ziaji? Jakie są Wasze odczucia na ich temat?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 29 października 2014

DIY Świecznik na halloween

Halloween coraz bliżej. Nie wiem jakie macie do tego podejście, ale nie chciałabym zagłębiać się w sprawy wiary i ideologii. Ja jakoś szczególnie nie praktykuje tego święta, ale nie uważam, żeby było coś złego w wykonaniu świecznika z dyni czy z czego kolwiek innego :) Dzisiaj chcę pokazać propozycję prostego świecznika z pomarańczy, który do złudzenia przypomina dynię :)

Co nam będzie potrzebne:
- oczywiście pomarańcze - ilość według uznania :)
- mały nożyk
- łyżeczka do wydrążania środka
- podgrzewacz


Odcinamy "główki" pomarańczom, środek wycinamy lub wydrążamy łyżeczką i oczywiście zjadamy :)


Następnie wycinamy w pomarańczach oczy, usta lub inne wzory, które chcemy uzyskać. Wycinanie idzie bardzo szybko i sprawnie, bo skórka pomarańczowa jest cienka, delikatna i miękka. Wkładamy podgrzewacz i gotowe :)


Pokazuję Wam tylko jednego pomarańcza, bo drugi niestety uległ zniszczeniu :(




Wiem, że zdjęcia nie są idealne, ale ten post miał na celu zainspirować Was do wykonania własnych świeczników, do których nie potrzeba dyni :)

Pokażę Wam jeszcze mój "prawdziwy" świecznik na kształt dyni oraz doniczkę, która idealnie wpasowuje się w klimat Halloween :)


 


Mam nadzieję, że post choć trochę Wam się podobał :) Takim świecznikiem możecie cieszyć się nie tylko w Halloween.

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 27 października 2014

Dostawa wosków Yankee Candle

Jesień zrobiła się już na dobre, więc ja zaczęłam swoje szaleństwo zapachowe i woskowe. W poprzednich postach mogłyście zauważyć, że zaczęłam palić swoje zapasy z tamtego roku, ale skusiłam się również na nowe zapachy. Zakupy zrobiłam w sklepie Goodies i muszę Wam powiedzieć, że jestem z tego sklepu bardzo zadowolona, przesyłka przyszła do mnie dosłownie po dwóch dniach :)


Skusiłam się na dwie nowości - zapachy świąteczne z nowej zimowej kolekcji



Jeden zapach z kolekcji świątecznej z poprzedniego roku 


Kolejny zapach to nowość Berrylicious - przepiękny i niesamowicie intensywny


Słodzone jabłka to też śliczny zapach, w którym faktycznie czuć jabłka


Garden sweet pea kupiłam, bo polecało go wiele dziewczyn i muszę przyznać, że jest oryginalny, ale podoba mi się :)


Znacie któryś z tych zapachów? Możecie spodziewać się w najbliższym czasie recenzji tych wosków :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

piątek, 24 października 2014

Vintage, Lawendowy żel peelingujący do ciała

Wiecie jak dużą sympatią darzę peelingi do ciała dlatego bez wahania sięgnęłam po peeling Vintage o zapachu lawendowym, który znalazłam w Tesco. Według producenta jest to żel peelingujący, ale dla mnie to zdecydowanie peeling :)


Aromatyczny żel peelingujący pod prysznic zapewnia uczucie wypielęgnowanej i aksamitnie gładkiej skóry a wyjątkowy aromat lawendy uwalnia od stresu, wycisza i relaksuje. Peelingujące drobinki jojoba wygładzają skórę pozostawiając ją gładką i delikatną.


Konsystencję ma gęściejszą niż żel pod prysznic, ale też niezbyt gęstą, bo bez problemu można go wydostać z butelki. Wadą jaka nasuwa się od razu po spojrzeniu na opakowanie to otwieranie - niestety przez duży otwór ciężko jest wydostać tyle produktu ile potrzebujemy, zazwyczaj wydostaje się go więcej.

Skład:


Peeling na pierwszy rzut oka ma niewiele drobinek, ale po zaaplikowaniu go na ciało, da się wyczuć wiele mocnych i ostrych drobinek, które doskonale peelingują. Bardzo dobrze ścierają martwy naskórek i pozostawiają skórę miękką i gładką. Peeling tworzy na skórze tłusty film, ale nie jest on tak tłusty jak w innych peelingach, które używałam.


Zapach peelingu jest bardzo przyjemny, lawendowy, lekko ziołowy. Faktycznie relaksujący :) Nie jest nachalny ani zbyt mocny. Nie utrzymuje się na skórze.



Peeling naprawdę dobrze działa i myślę, że jeszcze nie raz po niego sięgnę. Kosztował około 6 zł. Polecam Wam go spróbować :)

Znacie ten peeling? Używałyście kosmetyków Vintage?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 22 października 2014

Moje buty na jesień

Tak naprawdę to nie mam wiele butów, może jedną lub dwie pary na każdą porę roku. Jednak niedawno robiąc porządki w butach, zauważyłam, że mam kilka par butów na jesień i chętnie Wam je pokażę :)

Pierwsze to baleriny, kupione dwa lata temu na bazarku. Nie chodzę w nich na co dzień, bo wydają mi się bardziej eleganckie, ale sprawdziły się już na wielu okazjach.


Kolejna para to buty ala oksfordki. Kupione również na bazarku jakieś trzy lata temu. Przypomniałam sobie o nich dopiero w tym roku i choć nie do końca czuję się w nich komfortowo to spróbuję je wykorzystać tej jesieni :)


Te buty kupiłam w tym roku na wiosnę i bardzo fajnie mi się sprawdzają. Kupiłam je w Centro. Ładnie wyglądają na stopie i są bardzo wygodne. Myślę, że będą one najczęściej noszonymi tej jesieni.


Kolejne to już klasyczne botki kupione jakieś dwa lata temu w CCC. Dużo w nich przechodziłam, są bardzo wygodne i fajnie wyglądają. Widać po nich, że nie są pierwszej nowości, ale jak na razie będę je nosić.


Ostatnia para butów to zdecydowanie moi ulubieńcy :) Są to takie dłuższe botki, ale jeszcze nie kozaki. Bardzo mi się podobają, przetrwały całą zimę :) Kupiłam je w tamtym roku w CCC, dokładniej możecie obejrzeć je TUTAJ.


Moja kolekcja nie jest duża, ale ja na razie mi wystarcza :) Mam nadzieję, że taki post przypadł Wam do gustu.

Które z moich butów podobają Wam się najbardziej? A jakie Wy buty najczęściej nosicie jesienią?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

poniedziałek, 20 października 2014

Yankee Candle, Darling Clementine

Nie mam zbyt wiele wosków z Yankee Candle, ale większość tych, które mam bardzo mi się podobają. Jednak wosk Darling Clementine niestety nie przypadł mi do gustu.


Wosk powinien pachnieć jak dojrzałe, soczyste mandarynki. Jednak w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z mandarynkami. Zapach jest mocny, duszący i chemiczny. Po mocnym "zaciągnieciu się" tym zapachem może i da się wyczuć odrobinę mandarynki, ale jest to sztuczny zapach. Bardziej przypomina mi jakiś odświeżać do łazienki albo kostkę do toalety. Gdybym miała taką możliwość to chyba paliłabym go właśnie w łazience.


Jest intensywny, wystarczy niewielki kawałek, aby zapach było czuć w całym pomieszczeniu i nie tylko, ale po zgaszeniu, zapach się ulatnia i już go nie czuć.


Nie polecam Wam tego zapachu, chyba że wcześniej gdzieś go powąchacie i Wam się spodoba. Woski znajdziecie na goodies.pl a darling clementine jest dostępny TUTAJ.

A może już go znacie i macie o nim jakieś zdanie?

Buziaki, Margaritess. :)

sobota, 18 października 2014

Projekt mucha

Bardzo cenię sobie rzeczy robione ręcznie, coś co powstaje w głowie a później ktoś nadaje temu realny format. Ja niestety nie mam żadnych zdolności artystycznych, które mogłabym wykorzystać do tworzenia rzeczy handmade, dlatego tym bardziej jestem pod wrażeniem, tego, że ktoś inny to robi :)
Niedawno odezwała się do mnie dziewczyna, która tworzy muchy i kokardki i poprosiła, żebym pokazała Wam jej prace :) Zapraszam na bloga Karoliny Projekt Muchaa.

Oto rzeczy, które mi podarowała:


Gumka do włosów


Spinka do włosów


Dwie urocze muchy



Same powiedzcie, czy te rzeczy nie są urocze? :) Zajrzycie na Instagrama Karoliny KLIK, aby zobaczyć więcej prac :)

Karolina dopiero zaczyna swoją przygodę zarówno z modą jak i z tworzeniem much, ale wie, że muchy to coś, co zdobywa coraz większą popularność, więc wesprzyjcie ją lajkami, jeżeli podoba Wam się to, co robi :) KLIK



 Nie mogę Wam nie pokazać uroczych wizytówek Projektu Muchy :)


Mnie muchy naprawdę bardzo się podobają. Są solidnie wykonane. Mam nadzieję, że będę miała sporo okazji, by je nosić :)

Jak Wam podobają się te muchy? :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

czwartek, 16 października 2014

TAG Wszystko o ustach

Usta są jedną z ulubionych części mojego ciała, lubię je pielęgnować i malować i dlatego postanowiłam, że należy im się choć jeden post ;) TAG dotyczący ust krąży w sieci już od dawna, jednak ten oryginalny nie przypasował mi pytaniami dlatego wymyśliłam własne pytania :)

1. Ulubiony balsam do ust.


Jak wiecie, posiadam kilka balsamów do ust, o których już pisałam. Wszystkie sprawdzają mi się bardzo dobrze, ale jeśli mam wybrać jeden ulubiony to jest to balsam Bomb Cosmetics, Blackberry & Fig. Zapach jeżyny i figi jest śliczny, słodki, ale nie mdły. Balsam bardzo dobrze nawilża i natłuszcza usta. Ma fajną konsystencję, która pod wpływem ciepła naszych dłoni staje się miękka i bardzo łatwo nałożyć ją na usta. Moją recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

2. Ulubiona pomadka ochronna.


W tym momencie moją ulubioną pomadka ochronną jest pomadka Isana, Fruit & Gloss. Ślicznie owocowo pachnie, fajnie nawilża usta. Nadaje im delikatny różowy odcień. Posiada w sobie delikatne drobinki dzięki czemu usta się ładnie błyszczą i wyglądają na zadbane.

3. Ulubiony peeling do ust. 

Tutaj nie pokażę Wam żadnego zdjęcia, ponieważ nie używam kupnych peelingów. Jako peeling służy mi zwykła szczoteczka do zębów, albo cukier pomieszany z miodem lub oliwą :) Są to naprawdę dobre i tanie sposoby na to, aby wygładzić usta.

4. Błyszczyk czy pomadka?

Zdecydowanie błyszczyk. Jeżeli pomadka to w kredce, ale jakoś nie przepadam za pomadkami, mam w swojej kolekcji tylko dwie. Lubię je, ale zdecydowanie częściej wybieram błyszczyki. Lubię w błyszczykach to, że mają delikatne kolory, nadają ustom połysk i blask i często nawilżają usta. Znikając raczej nie pozostawiają nieestetycznych śladów co zdarza się w przypadku pomadek. 

5. Ulubiony produkt kolorowy do ust. 


Mam dwa kolorowe produkty do ust, których obecnie używam najczęściej. Celia, Lips on top, to pomadka w kredce, która ma świetną, kremową konsystencję i raczej bardziej przypomina błyszczyk niż pomadkę. Ma piękny kolor, brudny róż, który wygląda na ustach bardzo naturalnie. Ściera się bardzo równomiernie a na ustach wytrzymuje około 3 godzin. Więcej o niej pisałam TU.


Błyszczykiem, który najczęściej obecnie używam jest błyszczyk Oriflame, Power Shine, o którym pisałam TU. Uwielbiam go, bo posiada liczne drobinki, które pięknie mienią się na ustach. Nadaje ustom blask i sprawia, że optycznie wyglądają na większe. 


6. Najgorszy produkt do ust.


Kolejna pomadka w kredce, tym razem ogromny bubel jak dla mnie. Lovely, Color Wear, Long Lasting to pomadka, która jest całkowicie matowa i niestety bardzo podkreśla suche skórki czy nawet zgłębienia ust. Wysusza usta, zbiera się w kącikach i bardzo nieestetycznie znika z ust. Jedynie kolor ma ładny, ale nie jestem w stanie malować nią ust. Moja recenzja na jej temat jest TUTAJ.

To już wszystkie pytania, mam nadzieję, że tag Wam się podobał. Zachęcam wszystkie z Was do zrobienia tego tagu, będzie mi bardzo miło :)

A Wy wolicie błyszczyki czy pomadki? :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

wtorek, 14 października 2014

Yankee Candle, Champaca Blossom

Nadrabiam zaległości woskowe :) Tym razem będzie o wyjątkowym zapachu, którego nie można do niczego porównać i żeby poczuć jego zapach trzeba go po prostu powąchać :) Mowa tutaj o zapachu Champaca Blossom.


Wosk z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: kwiaty magnolii champaca.


Zapach jest mocno perfumowany, orzeźwiający, ale lekko słodki, kwiatowy. Jest bardzo intensywny, ale nie przyprawia o ból głowy :) Przypomina mi jakieś drogie, eleganckie, damskie perfumy. Ten zapach jest ekskluzywny, ale nie nachalny.


Musicie go spróbować! Zapach nie jest jednoznaczny, więc nie zrażajcie się, że to zapach z serii kwiatowych, bo kwiaty są przełamane słodkością i delikatnością. Woski oraz inne produkty Yankee Candle możecie znaleźć na goodies.pl a zapach Champaca Blossom jest dostępny TUTAJ.

Jakie jest Wasz ulubiony zapach Yankee Candle?

Pozdrawiam, Margaritess. :)