sobota, 29 listopada 2014

Serduszko

Wiecie jak bardzo podobają mi się rzeczy ręcznie robione. Zwłaszcza dlatego, że sama nic nie potrafię zrobić. Kiedy zobaczyłam na blogu zapach moich inspiracji cudowne świąteczne serduszka na choinkę po prostu zapragnęłam je mieć! Napisałam do Gosi - autorki bloga, czy jest możliwość kupienia serduszka i okazało się, że jak najbardziej :) Według mnie serduszko jest urocze, będzie pięknie wyglądać na choince :) Jeżeli Wam się spodoba to zajrzyjcie na bloga Gosi, cena serduszka to 12 zł a naprawdę warto :)
Serduszko jest dwustronne.


czwartek, 27 listopada 2014

Eveline, Slim Extreme 3D, Superskoncentrowane serum do biustu

Podchodzę z wielką rezerwą zarówno do kosmetyków antycellulitowych i wyszczuplających jak i do kremów mających powiększyć biust. Serum Slim Extreme 3D z Eveline trafiło do mnie przypadkiem i choć nie jest to zły produkt, to na pewno nie powiększa biustu.


Serum błyskawicznie wypełnia, rzeźbi i podnosi biust. Już po pierwszym użyciu tworzy mikrosiateczkę na kształt "niewidzialnego biustonosza", dając efekt push-up. Skutecznie zwalcza objawy opadania, utraty jędrności i elastyczności biustu. Nadaje piersiom bardziej pełny, okrągły kształt.

Skład: Aqua /Water/, Glycerin, Centella Asiatica, Cetyl Alcohol, Glycine Soya Oil, Water /Butylene Glycol /Laminaria Hyperborea Extract, Hydrogenated Polyisobutene /Anemarrhenae Asphodeloides (Root) Extract, Water /Propylene Glycol /Acacia Seyal Gum, Hyaluronic Acid, Caffeine, Propylene Glycol, Sodium Polyacrylate, Dimethicone, Glyceryl Sterate SE, Phenoxyethanol /Methylparaben /Butylparaben /Ethylparaben /Propylparaben, DMDM Hydantoin, Fragrance, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional (Lilial), Linalool.


Od razu się przyznam, że nie stosowałam serum tak jak zaleca producent dwa razy w ciągu dnia. Serum dobrze nawilża a skóra po nim jest napięta i gładka. Ale nie zauważyłam efektu push-up. Zaznaczę też, że nie potrzebuję powiększania biustu i serum stosowałam bardziej z ciekawości. Mój biust nie podniósł się ani nie wypełnił. 


Serum ma fajną, lekką konsystencję, która szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Dobrze się rozprowadza. Ma przyjemny, delikatny zapach, który nie utrzymuje się długo. 



Ten kosmetyk nie skradł mojego serca, ale wiem, że wiele osób go poleca, natomiast ja nie zauważyłam efektów. Może gdybym stosowała go bardziej regularnie, to zauważyłabym efekty, sama nie wiem.

Macie jakieś doświadczenie z tym kosmetykiem? Może jeszcze kiedyś dam mu szansę. Dajcie znać jak się u Was sprawdził, jeśli go używałyście:)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

wtorek, 25 listopada 2014

Garnier, Ultra Doux, Sekrety Prowansji, Szampon do włosów Rozmaryn i Liść Oliwny

Rzadko piszę o szamponach do włosów, bo używam niezmiennie szamponów z Avonu z serii Naturals i sprawdzają się u mnie bardzo dobrze. Jakiś czas temu na promocji w Biedronce kupiłam zestaw szamponu i odżywki z Garnier, Sekrety Prowansji, Olejek Eteryczny z rozmarynu i liść oliwny, ale szampon to dla mnie kompletne klapa. O ile odżywka używana z innym szamponem była dobra, to z tym szamponem w ogóle nie działa. Jej recenzję możecie przeczytać TUTAJ.


Szampon przeznaczony jest dla włosów normalnych. Ma je wzmacniać i nadawać im lekkość i blask. Niestety u mnie się nie sprawdził. Ma fajną konsystencję, która jest gęstsza niż w innych szamponach i przypomina mi bardziej formę żelową. Pachnie ziołowo, podobnie jak odżywka, a zapach utrzymuje się na włosach.


Podczas mycia już wyczuwałam, że włosy są dość tępe, ale nie martwiłam się, bo po odżywce zawsze ten efekt znika ( choć po szamponach z Avonu takiego efektu nie ma ). Włosy po tym szamponie są szorstkie, suche i niesamowicie się puszą. Dodatkowo robią się straszne kołtuny, ciężko je rozczesać, mimo, że używam Tangle Teezer. Włosy w ogóle nie dają się ujarzmić, są nieprzyjemne w dotyku i wyglądają jak siano.

Skład:


Nie polecam Wam tego szamponu, ale może u Was się sprawdzi, ja jestem z niego bardzo niezadowolona. Spróbuję go jeszcze z inną odżywką, ale szampon sam w sobie się u mnie nie sprawdził.

Używałyście go? Jakie polecacie szampony do włosów?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

sobota, 22 listopada 2014

Listopadowe zdjęcia

Przyszedł czas, abym pokazała Wam kilka zdjęć z listopada i trochę z końca października. Sama uwielbiam oglądać takie posty - zawsze coś ciekawego podpatrzę, mam nadzieję, że moje posty ze zdjęciami też Wam się podobają :) Tak naprawdę nie działo się u mnie nic ciekawego, ale zapraszam do oglądania :)

 Na dobry początek dnia idealna jest lekka kawka, ta akurat była średnia :)

Pamiątki z Pragi (niestety to nie ja tam byłam) Magnes i czekolada :)



Coś dla osłody


Moja dynia :)


Bardzo dobra herbatka


Relaks przed snem

Kotek na poprawę humoru :)


Sałatka z kurczakiem

A co słychać u Was? Zapraszam Was na mojego facebooka KLIK, tam częściej pojawiają się jakieś zdjęcia :)

Buziaki, Margaritess. :)

czwartek, 20 listopada 2014

Avon, Planet Spa, Nawilżające masło do ciała z kwiatem frangipani i trawą cytrynową

To masełko mam już od roku, ale dopiero teraz przyszła pora, aby je użyć. Miałam z tej samej serii peeling do ciała, o którym pisałam TUTAJ. Masło z Avonu, z serii Planet Spa, Bali Botanica z kwiatem frangipani i trawą cytrynową uważam za najlepiej nawilżające masło jakie do tej pory miałam.


Masło zamknięte jest w uroczym słoiczku, który nie tylko jest bardzo wygodny, bo można zużyć masło do końca, ale też bardzo ładnie wygląda na półce w łazience.


Nie wiem jak pachnie kwiat frangipani, ale to masło pachnie bardzo przyjemnie, trochę kwiatową, ale z nuta słodkości. Wyczuwam też w nim trawę cytrynową. Zapach dość długo utrzymuje się na ciele, ale jest delikatny i nie nachalny.


Masło jest bardzo gęste i treściwe. Dobrze się rozsmarowuje i genialnie nawilża! Skóra po nim jest miękka i przyjemna w dotyku. Nie pozostawia tłustego filmu, ale czuć, że skóra jest nawilżona.


Szybko się wchłania, jak na masło, nie klei się i nie pozostawia uczucia lepkości. Nie brudzi ubrań. Jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona, bo nawilżenie długo się utrzymuje a skóra przy tym nie jest tłusta.



Serdecznie polecam Wam wypróbowanie tego masła, bo naprawdę warto. Jest dość drogie, bo kosztuje około 30 zł, ale warto czekać na promocję. Czasami można je dostać w zestawie z innymi kosmetykami z tej serii. 

Jeżeli znacie to masło, to dajcie koniecznie znać jak się u Was sprawdza :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

wtorek, 18 listopada 2014

Joanna Naturia, Peeling myjący z czarną porzeczką

Bardzo lubię peelingi do ciała i jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków dlatego często testuje nowe formy i zapachy. Z peelingami z Joanny miałam już styczność, ale postanowiłam wypróbować kolejny zapach. 

Peeling Joanna Naturia, wygładzający z czarną porzeczką.


Peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt z czarnej porzeczki oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. 


Zdecydowanie jest to peeling drobnoziarnisty, ale polubiłam go, mimo, że wolę te bardziej ścierające. W rzeczywistości peeling jest fioletowy - ale taki urok robienia zdjęć słabym sprzętem ;)
Peeling posiada drobne i delikatne drobinki, które faktycznie dobrze ścierają martwy naskórek i oczyszczają skórę. Peeling nazwany jest myjącym, ale ja jednak używam go raz na dwa dni, ponieważ mnie taka częstotliwość wystarcza.


Przyjemnie pachnie, faktycznie czarna porzeczka jest wyczuwalna, ale zdecydowanie w słodszej wersji :) Skóra jest po nim gładka i miękka. Czy nawilżona? Nie wiem, i tak używam zawsze balsamu.


Peeling jest wart wypróbowania, ponieważ fajnie i dobrze działa a kosztuje dosłownie kilka złotych za 100 g. Wiem, że wiele osób lubi właśnie delikatne peelingi, dlatego ten sprawdzi się idealnie.

A może już go używałyście? Może znacie inne zapachy? :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

niedziela, 16 listopada 2014

Odżywka do włosów, Garnier, Ultra Doux, Sekrety Prowansji, Rozmaryn i Liść Oliwny

Jakiś czas temu w Biedronce był w promocji zestaw odżywek i szamponów z Garniera. Ja zdecydowałam się na wersję z olejkiem eterycznym z rozmarynu i liściem oliwnym do włosów normalnych.


Skład:


Odżywka przyjemnie pachnie, ziołowo, więc nie każdemu się spodoba. Zapach utrzymuje się na włosach do następnego mycia.


Odżywka robi to co powinna, czyli ułatwia rozczesywanie włosów oraz ich nie obciąża. Sprawia, że włosy są miękkie i przyjemne w dotyku. Włosy są wygładzone, co bardzo mi odpowiada.


Odżywka jest bardzo rzadko, co niestety wpływa na jej niewydajność. Przyzwyczaiłam się do gęstszych odżywek i tej trochę dziwnie mi się używa :)

Z serii Ultra Doux miałam już trzy odżywki i ta najmniej przypadła mi do gustu. Owszem, robi to co obiecuje producent, czuli ułatwia rozczesywanie, nie obciąża włosów i je wygładza, ale nie ma jakiegoś efektu wow, dzięki któremu chciałabym ją jeszcze raz kupić. Dodatkowo przy użyciu razem z szamponem z tej serii nie sprawdza się totalnie, myślę, że to wina szamponu, ale o nim napiszę Wam za kilka dni. Jako używana samodzielnie sprawdza się dobrze.

Znacie odżywki Ultra Doux? Jakie macie o nich zdanie? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie komentarz :)

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 14 listopada 2014

Yankee Candle, Garden Sweet Pea

Dzisiaj kolejny dzień palenia wosków :) Tym razem zdecydowałam się na Garden Sweet Pea od Yankee Candle. Muszę przyznać, że kompletnie nie wiedziałam czego spodziewać się po tym wosku, ponieważ nie wiem jak pachnie słodki groszek, ale skusiłam się, bo kilka osób go polecało.


Wyczuwalne aromaty w wosku to groszek pachnący, gruszka, brzoskwinia, frezja oraz drzewo różane. Dla mnie ten wosk jest bardzo kwiatowy, podoba mi się. Nie wyczuwam w nim gruszki czy brzoskwini. Tak jak wspomniałam nie wiem jak pachnie groszek pachnący dlatego nie wiem czy ten wosk oddaje jego zapach, ale to piękny kwiatowy, trochę słodki zapach.


Wąchając go mam wrażenie, że jestem w pięknym ogrodzie z mnóstwem kwiatów, albo w kwiaciarni :) Chociaż w kwiaciarni czasami pachnie sztucznie a ten wosk pachnie tak, jakby w wazonie obok stały kwiaty.


Woń kwiatowa jest przełamana słodkością, ale zapach nie jest mdły ani duszący. Jest intensywny i długo pachnie po zgaszeniu.



Zapach naprawdę przypadł mi do gustu i nie żałuję, że się na niego skusiłam. Znajdziecie go TUTAJ a innych zapachów możecie poszukać na Goodies.

Znacie ten zapach? Jak Wam się podoba?

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 12 listopada 2014

Piękna wiosna tej jesieni

Pewnie same nie możecie uwierzyć w to, jak piękną pogodę mamy w połowie listopada, więc moje przemyślenia nie będą dla nikogo nowością. Z radością patrzę co rano na przebijające się słońce i jestem w szoku, bo schowałam już wszystkie letnie ubrania a z szafy wyciągnęłam jesienny płaszcz i zimowa kurtkę. Jedyne co mnie martwi w tej pięknej pogodzie jest to, że być może w Święta Bożego Narodzenia znowu nie będzie śniegu, ale na razie o tym nie myślę, cieszę się pogodą i przesyłam Wam kilka zdjęć pięknej, kolorowej jesieni :)






Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się podobały i że u Was też jest taka piękna wiosna tej jesieni ;)

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 10 listopada 2014

Relaksująca sól do kąpieli Rumianek i Lawenda

Niezbyt często używam soli do kąpieli, ale raz na jakiś czas używam soli z Biedronki. Niedawno wpadła w moje ręce sól do kąpieli z Avonu - Rumianek i Lawenda, która ma być relaksująca i odprężająca. Poraz kolejny mogę stwierdzić, że sól to nie jest mój ulubiony umilacz do kąpieli. 


Opakowanie to plastikowy słoiczek, dość wygodny, ale mały. Pojemność to 195 g a cena regularna to około 30 zł - dla mnie to stanowczo za drogo, zwłaszcza, że sól nie robi nic szczególnego. Pachnie lawendą, więc faktycznie może relaksować :) Ale niestety zapach jest intensywny tylko w opakowaniu, po wsypaniu soli do wody, zapach szybko znika.


Sól szybko rozpuszcza się w wodzie, zabarwiając ją delikatnie na niebiesko. Sól absolutnie nie tworzy żadnej piany, ale właściwości pielęgnacyjnych też nie zauważyłam. Po rozpuszczeniu praktycznie nie widać jej w wannie, zapachu też nie czuć, w dodatku jest niewydajna, bo to małe opakowanie.


Co do samego wyglądu tej soli, to jest urocza :) Niebieski kryształki są całkiem duże i cieszą oko. 


Wydaje mi się, że ta sól do kąpieli to zbędny gadżet, ponieważ ani nie robi piany ani nie ma dobroczynnego działania na skórę. No i jest droga, bo około 30 zł. Można polować na promocję i wtedy warto zwrócić na nią uwagę jeśli lubicie sole do kąpieli i zapach lawendy :) A właściwie połączenie lawendy z rumiankiem.

Co myślicie o tej soli? Używałyście jej?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

piątek, 7 listopada 2014

Yankee Candle, Paradise Spice

Ten zapach jest już ze mną od tamtego roku. Tak mi się spodobał, że dorobiłam się małej świeczki o tym zapachu. Muszę powiedzieć, że większość zapachów Yankee Candle zdecydowanie trafia w mój gust. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią o Paradise Spice. :)


Według producenta Paradise Spice łączy w sobie zapach bananów, cynamonu, wanilii i goździków. Ja zdecydowanie wyczuwam w nim banany i wanilię, przypraw nie za wiele. Ale dla mnie to dobrze, bo nie przepadam za ciężkimi przyprawami takimi jak cynamon, goździki, kardamon i trochę się obawiałam tego zapachu.


Ten wosk według mnie pachnie słodkimi bananami z dodatkiem odrobiny goździków i cynamonu. Jest słodki, ale nie mdły. Na pewno nie jest orzeźwiający, ale nie jest to też zapach typowych bananów.


Zapach jest intensywny, dość mocny i pachnie jeszcze długo po zgaszeniu. Po ponownym odpaleniu tego samego kawałka nie pachnie już tak mocno. Jak wcześniej wspomniałam mam również małą świecę o tym zapachu i ze zdziwieniem muszę przyznać, że świeca jest dużo mniej intensywna niż wosk! Zapach ze świecy jest bardzo delikatny i trzeba mocno się "wwąchać", żeby cokolwiek poczuć.


Polecam Wam wypróbować ten zapach, ale pamiętajcie, że każda z nas może mieć o nim inne zdanie. To wosk z serii tych niejednoznacznych, bo niektórzy wyczuwają w nim dużo przypraw a inni - tak jak ja - przypraw prawie w ogóle nie czuje a jedynie słodkie banany.


Yankee Candle znajdziecie między innymi na Goodies a zapach Paradise Spice jest dostępny TUTAJ.

Jeżeli znacie ten zapach, to chętnie przeczytam Wasze opinie :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

czwartek, 6 listopada 2014

Idealny krem na podrażnienia

Bardzo często borykam się z podrażnieniami nóg, pach czy okolic bikini po goleniu. Wszelkie balsamy, które używam nie dają sobie z nimi rady - owszem, dobrze nawilżają, ale nie koją podrażnień i krostek. Dawno temu natknęłam się na krem oliwkowy z Ziaji, którego nie używałam do twarzy, ale okazał się idealny na podrażnienia.


Aktywny krem z olejem z oliwek i masłem shea. Codzienna pielęgnacja skóry suchej i normalnej. Ultralekka formuła – potrójne działanie: regeneracja, ochrona, nawilżanie.
Intensywna pielęgnacja skóry narażonej na stres, dym papierosowy, zanieczyszczone środowisko, nadmierne opalanie. Odżywia oraz wyraźnie przyspiesza odnowę naskórka. Przywraca skórze prawidłowy poziom nawilżenia. Doskonale uelastycznia, zapewnia skórze delikatność i długotrwałe ukojenie. Polecany pod makijaż, szczególnie w przypadku skóry bardzo przesuszonej.
Odpowiedni dla dzieci od 3 miesiąca życia. Produkt uzyskał pozytywną opinię zdrowa dziecka.



Skład: Aqua (Water), Isohexadecane,Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glycerin*, Sorbitan Sesquioleate*, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Ceresin, Dimethicone, Magnesium Sulfate, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Propylene Glycol, Hydrogenated Castor Oil*, BHA, Sodium Benzoate*, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Gerianiol, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Limonene, Hydroxycitronellal, Citral, Amyl Cinnamal, Cinnamyl Alcohol, Citric Acid*.
*surowiec zaaprobowany przez ECOCERT.


Krem ma gęstą, treściwą i tłustą konsystencję. Przepięknie, delikatnie pachnie a zapach utrzymuje się przez jakiś czas na ciele. Dość ciężko się rozsmarowuje, ale dzięki temu możemy przy okazji wykonać krótki masaż danej partii ciała :) Dobrze nawilża, ale przede wszystkim świetnie regeneruje skórę i koi podrażnienia. Tak jak wspomniałam używam  go zawsze po goleniu na najbardziej podrażnione miejsca i sprawdza się świetnie. Ostatnio miałam od niego przerwę, ponieważ używałam olejku z Eveline, który również super się sprawdza jako ratunek dla podrażnionej skóry. 



Wróciłam do niego, kiedy na moich nogach wyskoczyły okropne krostki po użyciu jednego z balsamów, który jak się okazało był przeterminowany. Krosty były czerwone i swędzące, a ja nie wiedziałam jak sobie  z nimi poradzić. Postanowiłam użyć właśnie tego kremu i nie zawiodłam się. Męczyłam się z tym podrażnieniem przez tydzień a krem oliwkowy zadziałał natychmiast. Złagodził podrażnienia, sprawił, że krostki aż tak bardzo nie swędziały i szybko się zagoiły. Po raz kolejny przekonałam się, że krem oliwkowy z Ziaji ma stałe miejsce w mojej łazience :)


Serdecznie polecam Wam ten krem jeśli tak jak borykacie się z podrażnieniami. A może już go znacie? Czekam na Wasze opinie.

Pozdrawiam, Margaritess. :)