sobota, 31 października 2015

Październikowy miks zdjęć

Jak co miesiąc, przychodzę do Was aby pokazać Wam kilka zdjęć z października. Nie działo się nic szczególnego, ale udało mi się zrobić pare zdjęć i mogę się nimi z Wami podzielić.
Zapraszam do oglądania!

Pyszny obiadek
 Kawka z serduszkiem :)
 Jesień trochę nas zaskoczyła śniegiem
 Nutella w uroczej szklance :)
 Jesienne owoce - jabłka i gruszki
 Urocze kapciuszki z Biedronki
 W drodze
 Mini czekoladki Ritter Sport na poprawę humoru :)
 Prawdziwa, złota jesień
W sklepach zrobiło się już świątecznie...
 Moc magnesów, mimo, że nigdzie nie byłam :)
 Dynie na Halloween :)

Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobały i wywołały uśmiech na Waszych twarzach ( zwłaszcza to ostatnie:))
Jak Wy spędziłyście październik?

Buziaki, Margaritess. :)

czwartek, 29 października 2015

Luxury Paris, Mezo-Kolagenowy zabieg wygładzający zmarszczki

To już ostatni produkt jaki mam Wam do pokazania z firmy Luxury Paris KLIK. Wszystkie kosmetyki, która Wam pokazałam widziałam już w Rossmannie, więc można je bez problemu kupić. Wszystkie maseczki, które miałam okazję testować bardzo dobrze się u mnie sprawdziły i na pewno będę do nich wracać co jakiś czas. Dzisiaj biorę na tapetę mezo-kolagenowy zabieg wygładzający zmarszczki do cery suchej i bardzo suchej.  

Zabieg składa się z dwóch kroków:
1)   ANTYSTRESOWA MASECZKA z białą glinką i kwasem hialuronowym
2)   KOLAGENOWA MASECZKA napinająca z olejkiem arganowym

KROK 1
ANTYSTRESOWA MASECZKA Z BIAŁĄ GLINKĄ I KWASEM HIALURONOWYM 
Formuła z bogatym w mikroelementy i sole mineralne kompleksem SKIN ACTIVE D-VITALISETM na bazie białej glinki i D-panthenolu, błyskawicznie usuwa z powierzchni skóry oznaki zmęczenia i przywraca cerze zdrowy koloryt. Koktajl  witamin A, E i F, wzmocniony polisacharydami, działa silnie odprężająco i łagodząco oraz widocznie wygładza skórę. BioHYALURON COMPLEXTM maksymalnie nawilża głębokie warstwy skóry, likwiduje uczucie suchości i ściągnięcia.

KROK 2
KOLAGENOWA MASECZKA NAPINAJĄCA Z OLEJKIEM ARGANOWYM
Kompleks COLLASURGETM odbudowuje włókna kolagenu w skórze, dzięki czemu skutecznie spłyca zmarszczki i redukuje ich ilość. Naprawczy ARGAN YOUTH LUXURY COMPLEXTM, stworzony na bazie olejku arganowego i masła shea, przyspiesza odnowę komórkową i przywraca skórze optymalną gęstość.

Według mnie obie maseczki działają bardzo podobnie i to działanie jest naprawdę fajne. Maseczki dobrze nawilżają skórę, wyrównują jej koloryt. Skóra staje się gładka, miękka i rozświetlona. Są delikatne i nie podrażniają twarzy, nie uczulają. Twarz nie jest po nich ściągnięta, ale jest przyjemnie napięta. Nie zauważyłam wyrównania czy spłycenia zmarszczek, ale po pierwsze mam ich jeszcze mało a po drugie myślę, że aby to nastąpiło należałoby używać regularnie kosmetyku.

Podsumowując, maseczki działają bardzo dobrze i możecie śmiało ich używać. Nie gwarantuję, że u każdej z Was sprawdza się tak dobrze jak u mnie, ale warto spróbować :)

Jeżeli już używałyście tych maseczek to dajcie znać jak się u Was sprawdziły. Co o nich myślicie?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 28 października 2015

Luxury Paris, Głęboko nawilżający zabieg mezo-enzymatyczny

To już jedna z ostatnich maseczek, które dostałam do testowania od firmy Luxury Paris KLIK.
W najbliższych dniach pojawi się opis jeszcze jednej maseczki. Tym razem testowałam głęboko nawilżający zabieg mezo-enzymatyczny do skóry suchej i wrażliwej.
GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCY ZABIEG MEZO-ENZYMATYCZNY  to DWUETAPOWA terapia intensywnie ujędrniająca skórę, zwiększająca jej gęstość i widocznie wygładzająca zmarszczki.Technologia CELLULAR MULTI-PEELTM  łącząca mikrocząsteczki silnie regenerującego enzymu z papai z odmładzającym olejkiem migdałowym, pobudza komórki skóry do intensywnej absorpcji składników aktywnych. Głęboko oczyszcza, rozjaśnia przebarwienia, wyrównuje niedoskonałości cery oraz ujednolica jej koloryt.

KROK 1 
MIKROEMULSJA ZŁUSZCZAJĄCA Z OLEJKIEM MIGDAŁOWYM
Kremowa formuła na bazie olejku migdałowego delikatnie usuwa zrogowaciały naskórek, sprawiając, że już od pierwszej aplikacji cera jest gładka, miękka i rozświetlona. Łagodzący MESO-CALM COMPLEXTM, bogaty w kwas hialuronowy i wyciąg z aloesu, wnika w głąb skóry przywracając jej elastyczność, odpowiednie napięcie i uczucie komfortu.
Emulsja ma gęstą, gładką konsystencję, która nie posiada żadnych drobinek peelingujących. Ale sama nazwa wskazuje, że nie jest to peeling. Emulsja bardzo delikatnie złuszcza martwy naskórek, twarz jest po niej rozświetlona i odświeżona. Emulsja daje całkiem fajny efekt, ja jednak jestem zwolenniczką konkretnych peelingów.

KROK 2
ULTRWANAWILŻAJĄCA MASECZKA
BioHYALURON COMPLEXTM na bazie skoncentrowanego kwasu hialuronowego, zapewnia maksymalny poziom nawilżenia głębokich warstw skóry oraz wypełnia od wewnątrz nawet głębokie zmarszczki. Dzięki wysokiej zawartości ceramidów i olejku makadamia, maseczka odbudowuje przestrzenie międzykomórkowe, przywracając skórze jędrność i sprężystość.
Maseczka ma gęstą, zbita konsystencję. Oba te produkty bardzo przyjemnie, delikatnie pachną. Dobrze się ją rozprowadza po twarzy. Maseczkę należy nałożyć grubą warstwą a po 10 minutach usunąć jej nadmiar. Maseczka ta naprawdę dobrze nawilża, moja skóra dosłownie ją "wypiła" :) Nie jest tłusta, skóra się po niej nie klei. Maseczka pozostawia skórę gładką i nawilżoną.

Mikroemulsja złuszczająca oraz ultranawilżająca maseczka trafiły w mój gust oraz w moje potrzeby. Ich użycie było bardzo przyjemne i myślę, że jeszcze do nich wrócę. Polecam Wam je wypróbować.

A może już je znacie? Jakie macie o nich zdanie?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

poniedziałek, 26 października 2015

Yankee Candle, Candy Corn

Halloween już za pasem, ja nie wybieram się na żadną imprezę tego typu, ale wprawiam się w jesienny nastrój paląc woski Yankee Candle. Piszę o Halloween, ponieważ mam dzisiaj dla Was halloweenowy wosk - Candy Corn. Candy Corn to amerykańskie cukierki, które są symbolem Halloween, ale w dosłownym tłumaczeniu oznaczają słodką kukurydzę.
Wosk z limitowanej Halloweenowej serii zapachowej Yankee Candle. Wyczuwalne aromaty: cukierki, słodka kukurydza.
Muszę przyznać, że termin Candy Corn nic mi nie mówi jeżeli chodzi o zapach, ponieważ nie mam pojęcia jak smakują ani jak pachną amerykańskie cukierki. Dlatego też byłam go bardzo ciekawa i polowałam na niego od tamtego roku. Ale niestety rok temu kiedy chciałam go kupić był już wyprzedany, na szczęście w tym roku zdążyłam go nabyć.
Wosk Candy Corn bardzo miło mnie zaskoczył. To słodki, ale nie mdły zapach. Nie jest zbyt intensywny, ale to nie oznacza, że go nie czuć. Chodzi mi o to, że nie jest zbyt mocny i nachalny. Najlepszą rekomendacją dla niego może być pozytywna opinia moich domowników - do tej pory nie podobał im się żaden zapach, który paliłam, mimo, że sama byłam nimi zachwycona. Candy Corn uważają za bardzo ładny zapach :) Nie za mocny, ale jednak wyczuwalny.
Zapach przypomina mi troszkę karmel, słodkie cukierki oblane odrobiną miodu. Naprawdę bardzo przypadł mi do gustu i na pewno nim będzie pachniała moja jesień :) Wosk ten jak zawsze kupiłam na goodies.pl, jest dostępny TUTAJ.
Znacie ten zapach? Co nim sądzicie? Mnie bardzo przypadł do gustu :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

piątek, 23 października 2015

Książki na Halloween

Zbliża się Halloween. Ja nie obchodzę jakoś szczególnie tego święta, ale nie mam też nic przeciwko niemu. W Polsce nie jest ono aż tak popularne jak w Ameryce, ale wiem, że odbywają się imprezy w klubach czy domówki typowo halloweenowe. Ja lubię sobie w tym czasie poczytać książkę lub obejrzeć film o tematyce bardziej magicznej, fantastycznej - po prostu lubię takie klimaty. Chciałam Wam dzisiaj polecić cykl trzech książek ( a właściwie czterech, ale ja jestem posiadaczką tylko trzech ), których akcja i tematyka świetnie nadaje się na Halloween.

"Bale maturalne z piekła", "Pocałunki z piekła", "Wakacje z piekła" oraz "Randki z piekła" ( tej pozycji nie czytałam i nie mam, ale wchodzi w skład tej serii ) to zbiór kilku opowiadań różnych autorek. Opowiadania dotyczą tematyki tajemniczej, mrocznej, magicznej, w której pojawiają się demony, wiedźmy, wampiry, anioły, duchy. Jeżeli lubicie takie tematy, te książki będą dla Was idealne!

"Bale maturalne z piekła" 
Do tańca proszą wampir, który zawrócił w głowie śmiertelnej dziewczynie, demon zarażony miłością, anioł, który porzucił niebo dla śmiertelniczki, duch, który nie może zapomnieć o ukochanej, wysłannik ciemności, który zwodzi nastolatkę potrafiącą czytać w ludzkich sercach… Ich wybranki przeżywają tragiczną miłość w opowieściach, których finał rozegra się na balach maturalnych, gdzie królową jest noc, a królem strach.

 "Wakacje z piekła"
Luksusowy statek, willa na Jamajce, francuskie miasteczko, malownicza wioska w Karpatach mogą okazać się przerażająca pułapka dla dziewczyn, które marzyły o ekscytującej wakacyjnej przygodzie. Bo podczas tych wakacji zgubiony bagaż to tylko drobna niedogodność w porównaniu z tym, co knuje zazdrosna czarownica. Poparzenie słoneczne jest bolesne, ale nie trwa tak długo jak rzucona klątwa czy ukąszenie wampira, a nudne towarzystwo nie jest tak straszne jak opowiadanie, które zmienia słuchacza w... Lecz miłość kwitnie nawet w najbardziej upiornych okolicznościach...
 "Pocałunki z piekła"
Dziewczyna, której pocałunek może przywrócić życie. Wampirzyca, która musi zaufać tajemniczemu chłopakowi. Zakochani z dwóch różnych światów, których muszą wyrzec się dla uczucia. Nieśmiertelni kochankowie, którzy dla miłości zaryzykują swą nieśmiertelność. Wampir zauroczony śmiertelniczką niebezpieczną dla niego jak blask słońca... Ten, kto zasmakował zakazanego pocałunku, zapłaci za chwilę zapomnienia własną duszą.
Każda książka to zbiór kilku odrębnych opowiadań. Czyta się je bardzo szybko, lekko i przyjemnie. Oczywiście, nie są to lektury, które coś wniosą w Wasze życie, ale dla odprężenia można je przeczytać, zwłaszcza jeśli lubicie bardziej mroczną tematykę. Opowiadania są ciekawe, wciągające o charakterze fantastycznym. Idealne na zbliżające się Halloween :)

Znacie te książki? Czytałyście je? A może polecacie jakieś książki właśnie o tematyce magicznej, fantastycznej, trochę mrocznej?

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 21 października 2015

Isana, Peeling pod prysznic Grejpfrut i Rabarbar

Bardzo lubię peelingi do ciała, używam ich regularnie, dlatego szybko mi się kończą i sięgam po nowe. Z tego względu dość często możecie u mnie czytać recenzję różnych peelingów. Ostatnie dni umilił mi peeling pod prysznic z Isany, o zapachu grejpfruta i rabarbaru. Choć słowo "umilił" średnio tu pasuje.

Isana Peeling pod prysznic Grejpfrut & Rabarbar z pantenolem i ekstraktem z rabarbaru dogłębnie oczyszcza skórę, a jednocześnie roztacza owocowy świeży zapach. Drobnoziarnisty peeling delikatnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i obumarłe fragmenty naskórka. W efekcie poprawia się struktura skóry, która wygląda zdrowo i lśniąco. pH neutralne dla skóry – potwierdzone dermatologicznie. 
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Hydrated Silica, Acrylates Crosspolymer-4, Sodium Chloride, Rheum Palmatum roqt Extract, Panthenol, Benzophenone-4, Butylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, CI 16035, CI 16185.
Peeling z Isany faktycznie jest drobnoziarnisty, tak jak deklaruje producent. I choć ja wolę mocniejsze zdzieraki, to kilka razy już się przekonałam, że te drobnoziarniste mogą naprawdę fajnie działać. Jednak na tym się zawiodłam. Peeling ma rzadką konsystencję, która spływa z ciała, przez otwór wypływa zbyt dużo produktu, przez co peeling jest niewydajny. Wystarczył mi może na pięć użyć. Jego cena jest niska, bo za 200 ml w promocji zapłaciłam niecałe 4 zł.
Peeling posiada bardzo mało drobinek, które są delikatne i słabo ścierają martwy naskórek. Wygładzenie skóry po tym peelingu jest bardzo małe. Peeling miał pachnieć owocowo a ja wyczuwam w nim jedynie sztuczny cytrusowy zapach. Nie przeszkadzał mi on jakoś szczególnie, ale jest to chemiczny zapach. Nie wysuszył mojej skóry ani nie podrażnił.

Peeling z Isany średnio się u mnie sprawdził, bo słabo ściera martwy naskórek i wygładzenie skóry jest po nim niewielkie. Nie zauważyłam też żadnych właściwości pielęgnacyjnych, do tego ma chemiczny zapach. Na pewno nie kupię go ponownie.

A Wy znacie ten peeling? Jakie macie o nim zdanie? Może u Was lepiej się sprawdził?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

poniedziałek, 19 października 2015

DIY - świecznik z jabłek

Mało jest u mnie postów DIY, ponieważ do własnoręcznie robionych ozdób mam dwie lewe ręce. Ale w tamtym roku bardzo spodobał się Wam mój świecznik z pomarańczy na Halloween KLIK, więc pomyślałam, że tym razem pokażę Wam drugi świecznik jaki robię z jabłek. Będzie to najprostszy świecznik na świecie, więc na pewno każda z Was sobie z nim poradzi. Efekt jest naprawdę fajny :)

DIY Świecznik z jabłek

Będziemy potrzebować:
- jabłka
- podgrzewacze
- mały nożyk

Najlepiej wybrać takie jabłka, które będą w miarę solidnie stały i nie będą się przewracać. Najpierw przykładamy podgrzewacz do środka jabłka i nożykiem obrysowujemy jego kształt. Następnie wycinamy z jabłka zagłębienie na podgrzewacz i wydrążamy środek, aby świeczka stabilnie stała.
DIY Świecznik z jabłek
DIY Świecznik z jabłek
To wszystko! Świecznik jest gotowy. Przyznacie, że jest to banalne do zrobienia i nie zabiera dużo czasu a efekt jest super. Zawsze to coś innego niż gotowy świecznik :)
DIY Świecznik z jabłek
DIY Świecznik z jabłek
DIY Świecznik z jabłek
DIY Świecznik z jabłek
DIY Świecznik z jabłek
DIY Świecznik z jabłek

I jak Wam się podoba? Moim zdaniem wygląda bardzo oryginalnie i pomysłowo, a tak naprawdę jest bardzo prosty w wykonaniu.

Może same pokusicie się o zrobienie tego świecznika? :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

piątek, 16 października 2015

Luxury Paris, Aksamitny rozświetlający balsam do ciała z drobinkami złota

Dziś mam dla Was recenzję jednego z przedostatnich kosmetyków Luxury Paris - KLIK, jakie miałam okazję przetestować. Aksamitny rozświetlający balsam do ciała z drobinkami złota to jeden z fajniejszych kosmetyków, które znalazłam w paczce od tej firmy.

Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale jak wiecie dysponuje bardzo skromnym sprzętem a opakowanie balsamu jest trudne do współpracy fotograficznej :)

Balsam wygląda dość luksusowo i ma bardzo wygodną pompkę, przez którą wychodzi odpowiednia ilość produktu. Zapach balsamu jest obłędny, podobnie jak pozostałych kosmetyków z tej linii. Jest słodki, waniliowy, ale nie duszący. Pozostaje przez jakiś czas na skórze.
Balsam ma bardzo przyjemną, wręcz aksamitną konsystencję. Dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoczki na skórze. Balsam jest koloru białego, posiada bardzo dużo złotych drobinek, które są drobno zmielone. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to "chamski brokat" i będziemy wyglądać jak bombka choinkowa, ale to tylko złudzenie. Po rozsmarowaniu cały brokat zostaje nam na dłoni ( możemy go bez problemu zmyć wodą ) a na ciele pozostaje przepiękne rozświetlenie. Skóra jest aksamitna, pełna blasku i rozświetlona.
Balsam dobrze nawilża skórę. Jest przeznaczony do skóry normalnej i suchej. Ja na ciele mam skórę normalną, niewymagającą i u mnie sprawdza się bardzo fajnie. Po wchłonięciu nie brudzi ubrań i nie mamy wszędzie dookoła brokatu :)
Podsumowując, rozświetlający balsam Luxury Paris bardzo dobrze się u mnie sprawdził i z pewnością będzie idealny na lato i chyba właśnie na tę porę go zostawię. Już sobie wyobrażam jak przepięknie będzie wyglądać skóra w słońcu :) Balsam szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej powłoczki, dobrze nawilża i pięknie rozświetla skórę. Posiada liczne, drobno zmielone drobinki brokatu, ale po rozsmarowaniu na skórze pozostaje tylko poświata rozświetlenia.
Ja bardzo polubiłam ten balsam i będę go oszczędzać, żeby wystarczył mi do kolejnych ciepłych dni :)

A Wy znacie ten balsam? Miałyście coś z Luxury Paris?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 14 października 2015

Zakupy, Zakupy

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie lubię zakupów, zwłaszcza tych ciuchowych. W klepach jest ogrom ubrań, ale bardzo ciężko jest mi znaleźć coś, czego akurat potrzebuję, co będzie w moim rozmiarze a w dodatku nie będzie miało wygórowanej ceny. Dodatkowo bardzo mnie męczy przymierzanie, zwłaszcza, że w lustrach sklepowych i tym okropnym oświetleniu wyglądam gorzej niż w rzeczywistości. Najchętniej wszystko kupowałabym przez Internet, ale tu też się pojawia problem - zanim coś kupię, wolę jednak przymierzyć i zobaczyć jak dana rzecz na mnie leży no i z jakiego jest materiału. Także i tak źle i tak niedobrze, z tego też względu zakupów ubraniowych zrobiłam bardzo mało. Ale udało mi się kupić kilka innych rzeczy, dlatego dzisiaj je Wam pokażę.

Z ubrań udało mi się kupić jedynie koszulkę z krótkim rękawem, Reserved, 29 zł
 Moja nowa piżamka z bazarku, 35 zł
 Jeffrey Archer, "Potężniejszy od miecza" V tom kroniki Cliftonów
 Kilka kosmetyków
1. Alterra, kokosowy peeling do ciała
2. Isana, Repair Nutrition, odżywka do bardzo zniszczonych włosów. Miałam z Isany odżywkę Oil Care, ciekawe jak ta się sprawdzi.
3. Nivea, Intense Repair, odżywka do włosów. Zawsze używałam Long Repair, ale pewnie ta będzie bardzo podobna.
4. Ziaja, Tonik ogórkowy
5. Soraya, odświeżający płyn micelarny, cera tłusta, mieszana. 

To już wszystkie moje zakupy. Jak widać, średnio udane :) Może następnym razem pójdzie mi lepiej.
Jak podobają Wam się moje zakupy? Miałyście któryś z tych kosmetyków? A może czytałyście tę sagę opowieści o rodzinie Cliftonów Jeffrey Archer?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

poniedziałek, 12 października 2015

Yankee Candle, Lake Sunset

Jesień w pełni, więc u mnie pełną parą palą się woski Yankee Candle :) Zużywam swoje zapasy, przypominam sobie o niektórych zapachach i tym sposobem trafiłam na Lake Sunset, który bardzo często u mnie gościł w tamtym roku. Przyznam, że to dla mnie jeden z trudniejszych zapachów do opisania.

Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: ozon, drewno oraz ananas.
LAKE SUNSET - zachód słońca, którego złociste promienie odbijają się miękką jasnoróżową łuną na tle pogodnego nieba. Skąpane w wodach jeziora przywołują nadejście spokojnego wieczoru subtelnie przypominając, aby zwolnić tempo i docenić spokój, ciszę zapadającego zmroku. Delikatnie słodka i nastrojowa mieszanka zapachów w połączeniu z piżmem pomaga zrelaksować się i odprężyć.
Zapach jest intensywny, trochę perfumowany. Jest świeży, ale po odpaleniu staje się ciepły i otulający. W opakowaniu pachnie bardziej intensywnie, ale za to po odpaleniu staje się delikatny, zmysłowy, elegancki. Faktycznie wyczuwam w nim nutę ananasa i kwiaty.
Zapach ten jest z jednej strony wyraźny, ale też delikatny. Ciężko to opisać. Jego woń rozchodzi się po pokoju nadając subtelny, ale nie nachalny zapach. Można się przy nim zrelaksować i wyciszyć. Lake Sunset to kobiecy, wytworny zapach, którego nie można określić jednoznacznie. Pewnie każdy wyczuje w nim coś innego.
Wosk po odpaleniu staje się przezroczysty. Jedna niewielka cząstka pachnie przez kilka godzin. Woski Yankee Candle znajdziecie jak zawsze na goodies.pl a zapach Lake Sunset jest dostępny TUTAJ
Znacie ten zapach? Podoba Wam się?

Pozdrawiam, Margaritess. :)