niedziela, 29 listopada 2015

Listopadowy miks zdjęć

Witam Was w przedostatni dzień listopada :) Jak zawsze pod koniec miesiąca przychodzę do Was, aby podzielić się z Wami zdjęciami z minionego miesiąca, w tym przypadku z listopada. Trochę się działo w tym miesiącu, dobrego i złego, ale nie wszystko mogłam i nie wszystko chciałam uwieczniać na zdjęciach. Mam nadzieję, że te kilka, które wybrałam Wam się spodobają i miło spędzicie ze mną czas :)
Weekendowe ciasto ze śliwkami :)
Piękne chmury
 Takie karteczki zostawił mi mój chłopak nad biurkiem :)
 Z cyklu prezent bez okazji :)
 Nowe wieszaki
 Imieninowe ciasta
 Słodkości na imieniny Mamy
Krokiecik
 Czekolada do picia na patyku z Biedronki :)
 Kartki świąteczne czekają już na wysłanie :)
 Bardzo fajna przyprawa do rosołu z Lidla
 Herbatki listopadowe :)
To już wszystkie zdjęcia, które chciałam Wam pokazać. Podobały Wam się? :) Chętnie zobaczę takie posty u Was :)

PS. Dziewczyny, powiedzcie mi, dlaczego zdjęcia po wrzuceniu na bloga bardzo tracą na jakości? Jak temu zaradzić?

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 27 listopada 2015

Herbaciane nowości

Jeżeli choć trochę mnie znacie to wiecie, że herbaty to moja słabość. Uwielbiam herbatki, zwłaszcza smakowe, ale lubię też zielone, czarne a ostatnio bardzo polubiłam earl grey. Często próbuję nowe smaki, zawsze na zakupach półka z herbatami przykuwa moją uwagę na dłużej. Ostatnio udało mi się kupić kilka nowych, bardzo oryginalnych herbat, dlatego postanowiłam, że Wam je pokażę. W końcu jesień i zima to najlepsza pora na picie dużej ilości herbaty :)
Herbaciane nowości
Loyd, Herbatka ziołowo-owocowa aromatyzowana o smaku czarnej porzeczki z kwiatem czarnego bzu
Ta herbatka jest obłędna! Bardzo aromatyczna, pięknie pachnie i super smakuje. Jest bardzo smaczna, słodka, ale nie za bardzo. Polecam, spróbujcie :) Kupiłam ją w Biedronce.
Herbaciane nowości
Loyd, grzaniec malinowy oraz Tea Wine, herbata o smaku czerwonego wina
Grzańca malinowego już piłam i bardzo mi smakuje. Ma głęboki malinowy smak z nutką cynamonu i goździków. Po prostu prawdziwy grzaniec bezalkoholowy :) Co do herbaty o smaku czerwonego wina to dla mnie zupełna nowość i jeszcze jej nie piłam. Trochę się jej obawiam, ale na pewno wypróbuje ją w najbliższych dniach. Były też smaki różowego oraz białego wina. Dostępne w Biedronce, choć nie wiem czy jeszcze są.
Herbaciane nowości
Teekanne, Love, Herbata o smaku granatu oraz brzoskwini
Tą herbatkę kupiłam dosłownie wczoraj i jeszcze nie miałam okazji jej spróbować, ale chciałam Wam ją pokazać. Oczywiście skusiło mnie opakowanie z napisem LOVE :) Kupiłam ją w Lidlu. Przypuszczam, że będzie smaczna.

To już wszystkie moje herbatkowe nowości. A Wy jakie herbatki teraz pijecie? Lubicie smakowe czy wybieracie tradycyjną czarną herbatę?

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 25 listopada 2015

Moje zamówienie z Avon

Ostatnio pokazywałam Wam nowy katalog Avon - KLIK a wraz z nim przyszło moje zamówienie z poprzedniego katalogu. Zamówiłam wszystko to, co już się u mnie dobrze sprawdziło i co musiałam uzupełnić.
Szampon Avon Naturals
Szampony Avon z serii Naturals to moje ulubione szampony od lat. Używałam już chyba wszystkich rodzajów i zapachów i każdy bardzo dobrze się u mnie sprawdził, dlatego zawsze je kupuję. Polecam Wam je przetestować. Teraz zamówiłam wersję z granatem, malinami i hibiskusem oraz mango i imbir. Powiem Wam, że zapachy są naprawdę ładne :)
Avon
Żel pod prysznic Avon, Senses, Andalusian bliss, granat i migdały. Cudowny zapach! Używam go obecnie, bo zamówiłam go już ostatnio i tak mi się spodobał, że zamówiłam go ponownie na zapas, bo obawiam się, ze to edycja limitowana :) Serum na zniszczone końcówki Advance Techniques też używam już od dawna i to moje kolejne opakowanie. Dobrze działa na moje końcówki, pisałam o nim TUTAJ. Nowością jest dla mnie mleczko do demakijażu Avon. Może nie do końca nowością, bo kilka razy podkradłam je mamie i fajnie się sprawdziło, więc postanowiłam zamówić. Ale myślę, że się polubimy :)

To już całe moje zamówienie, jak widzicie nie ma tego dużo, ale zazwyczaj zamawiam pojedyncze rzeczy i nigdy nie mam okazji Wam ich pokazać :) Znacie te kosmetyki? Używałyście tych szamponów albo mleczka do demakijażu? Podzielcie się swoją opinią :)

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 23 listopada 2015

Yankee Candle, Car Vent Sticks, Black Cherry

Bardzo lubię woski Yankee Candle, ale to już dobrze wiecie. Dużych świec nigdy nie miałam, bo uważam, że cena jest mocno przesadzona i wolę mieć kilka lub kilkanaście różnych zapachów w postaci wosków i odpalać kiedy i jaki chcę. Ale Yankee Candle to nie tylko woski i świece, ale też zapachy do samochodów! Poznałam je już rok temu, kiedy to pierwszy raz zamówiłam mojemu chłopakowi Car Vent Stick, później próbowaliśmy jeszcze Car Jar, które aż tak mocno nas nie zachwyciły. Dziś omówię dla Was Car Vent Stick o zapachu Black Cherry.
Yankee Candle, Car Vent Sticks, Black Cherry
Car Vent Stick to nic innego jak patyczki zapachowe, które umieszczamy w kratce nawiewu wentylacyjnego. Patyczki są nasączone prawdziwymi, bardzo intensywnymi olejkami eterycznymi – bezpiecznymi dla zdrowia, sprawnie pochłaniającymi brzydkie zapachy i wypełniający wnętrze cudownie świeżymi nutami.
Yankee Candle, Car Vent Sticks, Black Cherry
Jeżeli chodzi o sam zapach Black Cherry to są to stu procentowe czereśnie z cukrem :) Przepiękny zapach, nie za słodki nie za kwaśny. Patyczki pachną jak miseczka dojrzałych czereśni, nie jest zbyt słodki ani nachalny.
Yankee Candle, Car Vent Sticks, Black Cherry

Patyczki należy umieścić w kratce nawiewu, ale zapach roznosi się nie tylko wtedy, gdy działa nawiew. Można od razu umieścić wszystkie patyczki, ale my zazwyczaj wkładamy tylko dwa, po stronie kierowcy oraz pasażera a gdy przestają pachnieć wkładamy kolejne dwa. Producent mówi, że patyczki pachną do dwóch tygodni, ja uważam, że pachną dużo dłużej. Dwa patyczki wystarczają na ponad miesiąc, czyli całe opakowanie daje nam ponad dwa miesiące pięknego zapachu w samochodzie, ale możecie użyć też wszystkich od razu. Zapach czuć od razu po wejściu do samochodu, mocniej pachnie gdy jest włączony nawiew. Oczywiście najintensywniej pachną gdy są nowe, z czasem stają się delikatniejsze.
Możecie je dostać na goodies.pl, koszt tych patyczków to 25 zł - KLIK.
Yankee Candle, Car Vent Sticks, Black Cherry
Car Vent Stick to bardzo fajna alternatywa dla tradycyjnych zawieszek samochodowych. Mogą też być idealnym prezentem dla Waszego mężczyzny, gwarantuję Wam, że będzie z niego zadowolony :)

A może znacie zapachy samochodowe Yankee Candle? Jak się u Was sprawdzają?

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 20 listopada 2015

Avon, Katalog 17/2015 Gwiazdka

Wczoraj dotarł do mnie nowy katalog Avon, więc jak zawsze postanowiłam podzielić się z Wami promocjami, które mnie zainteresowały. Ten katalog jest tym bardziej ciekawy, że jest to już wydanie gwiazdkowe i jest w nim sporo gotowych zestawów kosmetycznych, które mogą być idealnymi prezentami. Zawsze z niecierpliwością czekam na katalog świąteczny, ponieważ zawsze jest bardzo ładnie wydany.
 Perełki do twarzy - brązujące, rozświetlające, wyrównujące koloryt
 Zestaw upominkowy - perfumy, dezodorant, zapachowy mus do ciała
Jeden z moich ulubionych tuszy do rzęs
Perfumy w dobrej cenie, muszę przyznać, że opakowanie jest bardzo ciekawe :)
 Zestawy kosmetyczne dla mężczyzn
 Zestaw dla kobiet Little Black Dress
 Moje ulubione perfumy, w poprzednim katalogu zamówiłam niebieską wersję
 Celebre to też bardzo ładny zapach
 I znowu coś dla mężczyzn :)
 Luksusowe pomadki w dobrej cenie
Pomysły na prezenty :)
Seria Cocoa Butter
 Pielęgnacja włosów
Mam nadzieję, że coś Was zainteresowało. Jeżeli chcecie komuś podarować kosmetyki, to w tym katalogu jest sporo dobrych ofert. A może wypatrzyłyście coś dla siebie? :)

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 18 listopada 2015

Zakupy kosmetyczne

Dziś przychodzę do Was z zakupami kosmetycznymi, które zrobiłam w przeciągu kilku tygodni. Nie jest ich zbyt dużo, ponieważ ostatnio mocno ograniczam się z kosmetykami i kupuję tylko to, co jest mi niezbędne. Oczywiście skorzystałam z promocji -49% w Rossmannie, ale jak same zobaczycie nie poszalałam :)
Isana, mydło zimowe o zapachu wanilii i karmelu. Cudowny, słodki, świąteczny zapach :) Drugie mydełko również z Isany mango i pomarańcza. Też piękny zapach.
Żel pod prysznic Lirene, Wild Blueberry, to chyba nowość. Był jeszcze zapach słodkiej wiśni, również piękny, chyba się skusze kolejnym razem. Ten o zapachu jagód pachnie nieziemsko :) Kolejna nowość to peeling ujędrniający mango z Lirene, znowu zapach cudowny i działanie podejrzewam, że też będzie dobre. Mam ten sam peeling o zapachu żurawiny i jestem nim zachwycona, niedługo pojawi się jego recenzja.
Na promocji w Rossmannie kupiłam puder prasowany Rimmel, Stay Matte, który bardzo dobrze się u mnie sprawdził a już mi się kończy, więc to dobry powód, aby kupić nowy :) Jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Kolejny ulubieniec, który musiałam zdobyć na promocji to tusz do rzęs Lovely, Pump Up. Sprawdza się u mnie rewelacyjnie, dlatego musiałam kupić go na zapas :)
No i szaleństwo pomadkowe :) Nie potrzebowałam żadnych szminek, ale pomadki ochronne zawsze się przydadzą zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.
Kupiłam też żel do mycia twarzy Perfecta, Moc minerałów. Właśnie kończę jego pierwsze opakowanie i tak mi się spodobał, że kupiłam go ponownie. Pisałam o nim TUTAJ. Urocze foremki na babeczki znalazłam w sklepie Kik.
Ostatnią rzeczą już nie kosmetyczną jest płyn do naczyń z Biedronki o świątecznym zapachu pomarańczy i cynamonu. Pachnie obłędnie. Nie wiem czy te płyny są jeszcze w Biedronce, ale musiałam Wam go pokazać.

Jak podobają Wam się moje zakupy? Używałyście coś z tych kosmetyków? Co Wy kupiłyście na promocji w Rossmannie?

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Soraya, Clinic Clean, Odświeżający płyn micelarny

Do tej pory do oczyszczania i tonizowania twarzy używałam jednego kosmetyku - toniku. Ale podszkoliłam się troszkę w tej dziedzinie i stwierdziłam, że o oczyszczanie twarzy trzeba dbać szczególnie dlatego postanowiłam przerzucić się na płyny micelarne. Nie miałam doświadczenia w tego typu kosmetykach, dlatego wybierałam go trochę po omacku, ale odświeżający płyn micelarny Soraya to strzał w dziesiątkę
:)
Soraya, Clinic Clean, Odświeżający płyn micelarny
Skutecznie usuwa sebum i zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Efektywnie zmywa makijaż, a jednocześnie jest łagodny dla skóry i oczu, nie powodując szczypania i zaczerwienienia. Płyn pozostawia skórę odświeżoną i matową. Jest komfortowy w stosowaniu, nie pozostawia uczucia lepkości, doskonale przygotowuje cerę do dalszej pielęgnacji.
 

Formuła PhysioClean:
-Hydrolipidowe micele-umożliwiają skuteczny i łagodny demakijażu oraz chroni płaszcz hydrolipidowy.
-Fizjologiczne pH łez.
-Ekstrakt z kwiatu pomarańczy, który działa odświeżający i kojąco.
Nie zawiera kompozycji zapachowej, parabenów,alkaholu i barwników.


Płyn jest przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej. Można go używać zarówno do demakijażu twarzy jak i oczu, ale ja używam go tylko do twarzy, bo do oczu preferuję mleczka.
Soraya, Clinic Clean, Odświeżający płyn micelarny
 Skład:
Soraya, Clinic Clean, Odświeżający płyn micelarny
Płyn micelarny Soraya bardzo dobrze usuwa makijaż z twarzy, jest delikatny i nie podrażnia. Nie zmywam nim oczu, ale kilka razy użyłam go do oczu i faktycznie nie szczypie i nie podrażnia. Nie pozostawia tłustego filmu na buzi oraz nie jest klejący. Twarz nie jest po nim ściągnięta ani nieprzyjemnie napięta. Płyn przyjemnie, delikatnie pachnie. Twarz jest po nim niesamowicie miękka i mam wrażenie, że lekko nawilżona. Bardzo przyjemnie używa mi się tego produktu, ponieważ spełnia swoje zadanie a dodatkowo pozostawia skórę miękką i odświeżoną. Raczej nie zauważyłam, żeby matowił moją cerę, ale nie oczekuję tego od płynu micelarnego.
Soraya, Clinic Clean, Odświeżający płyn micelarny
Jednym minusem jest zbyt duży otwór, przez który dozujemy kosmetyk. Niestety płynu wylewa się zbyt dużo, przez co jest mało wydajny :( Za 200 ml płacimy około 10 zł, więc nie tak źle, ale mógłby być bardziej wydajny. Mimo wszystko uwielbiam ten płyn i na pewno do niego wrócę a Wam serdecznie go polecam :)

Znacie ten płyn micelarny? Co o nim sądzicie? Jakich używacie płynów micelarnych?

Buziaki, Margaritess. :)

czwartek, 12 listopada 2015

Isana Professional, Odżywka Repair Nutrition do włosów mocno uszkodzonych i łamliwych

Mam swoje ulubione odżywki do włosów, które są niezawodne, ale czasami skuszę się na jakąś inną, głównie z ciekawości albo dlatego, że jest w promocji i mam ochotę ją przetestować. Właśnie tak trafiłam na odżywkę Isana, Repair Nutrition. Swoim opakowaniem bardzo przypomina odżywkę Oil Care, o której pisałam TU i która jest jedną z moich ulubionych odżywek. Jednak co do odżywki Repair Nutrition mam mieszane uczucia.
Kompleks odżywczo-regenerujący:
- pielęgnuje, odżywia i regeneruje strukturę włosa
- nie zawiera silikonów
- zawiera ekstrakt z ziaren owsa czarnego
- ułatwia rozczesywanie włosów
- wykorzystuje technologię jonową zapobiegającą elektryzowaniu się włosów

Skład:
Odżywka ma konsystencje dość rzadkiego balsamu, ale nie spływa z dłoni i łatwo ją rozprowadzić na włosach. Dobrze się też spłukuje. Ma w miarę przyjemny zapach, który utrzymuje się na włosach przez jakiś czas. Po dwóch pierwszych użyciach byłam z niej bardzo niezadowolona, bo włosy były szorstkie i napuszone, dodatkowo ciężko było je rozczesać. Później odżywka nieco się poprawiła, włosy lepiej się rozczesywały, były gładkie, ale nie miały blasku i nie wyglądały na zdrowsze. Dodam, że cały czas używam tego samego szamponu, więc to nie jego wina, że odżywka działała dwojako. 
Mam co do niej mieszane uczucia, bo na początku się nie sprawdziła, później okazała się lepsza, choć też nie idealna. Myślę, że do niej nie wrócę, gdyż mam swoich ulubieńców, a ta mnie niczym nie oczarowała. Jednak nie mówię, że jest zła i jeżeli macie ochotę to możecie ją wypróbować, może u Was lepiej się sprawdzi. Za 200 ml płacimy 10 zł a w promocji nawet i 6 zł.

Znacie tę odżywkę? Jak się u Was sprawdziła? Używacie odżywek z Isany?

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 9 listopada 2015

Jak oswoić jesień?

Jesień to pora roku, którą albo się kocha albo nienawidzi. W Internecie znajdziemy mnóstwo artykułów, które mają na celu przekonanie nas do jesieni, albo wręcz odwrotnie - ludzie rozpisują się o tym, jaka jesień jest okropna, smutna i deszczowa. Szczerze mówiąc, ja jestem gdzieś po środku, ani jakoś szczególnie nie lubię jesieni, ale też jej nie nienawidzę :) Znalazłam swoje sposoby na to, aby choć trochę umilić sobie jesienne dni i wieczory.  I o ile łatwo jest lubić jesień, kiedy jest ładna pogoda, słoneczko świeci i możemy zachwycać się kolorowymi liśćmi, o tyle trudniej jest, gdy za oknem jest szaro i ciemno, pada deszcz, jest zimno i mglisto. Dziś przedstawię Wam kilka rad na temat tego jak oswoić jesień :)

JAK OSWOIĆ JESIEŃ?

1. Jeść sezonowe owoce
Niby banalne, bo owoce powinniśmy jeść przez cały rok. Ale ilu to ludzi zachwyca się latem cudownymi truskawkami i malinami, zapominając o tym, jak cudowne owoce przynosi nam jesień. Do moich ulubionych należą jabłka i gruszki i nimi zajadam się obecnie bez przerwy, ale możecie też dorzucić do nich śliwki czy żurawinę.
2. Czytać dużo książek
To też wydaje się takie oczywiste, ale jesienią więcej czasu spędzamy w domu ze względu właśnie na kapryśną pogodę, dlatego możemy więcej czasu poświęcić na czytanie książek. Jesienią jest czas na nadrabianie zaległości książkowych, albo na przypomnienie sobie jakieś fajnej lektury sprzed lat :) Wybór należy do Was, ważne, żeby znaleźć chwilkę i posiedzieć z książką.
3. Oglądać filmy
Podobno filmy i Internet to ogromni pochłaniacze czasu, ale jesienią można sobie na to pozwolić bez wyrzutów sumienia. Jesienny wieczór będzie o wiele przyjemniejszy jeśli obejrzymy sobie jakiś fajny film. I znowu mogą to być filmy, które już dawno chcieliście zobaczyć tylko nie było na to czasu, a mogą to być Wasze ulubione filmy, do których z chęcią wracacie. Filmy, które widzicie na zdjęciu należą do jednych z moich ulubionych. 
4. Ogrzewać się w blasku świec
Wiem, że wiele osób uważa świeczki za przereklamowane i "szpanerskie", ale uwierzcie mi, że zapalona świeczka potrafi wytworzyć w domu bardzo ciepłą i miłą atmosferą, a o to przecież chodzi w jesieni. Nie musi być to droga świeczka ani nawet zapachowa, wystarczy nawet najzwyklejszy podgrzewacz włożony do jakiegoś świecznika a w domu od razu zrobi się przytulniej i zapomnicie o aurze za oknem :)
5. Rozkoszować się aromatem wosków
Wiecie, że jestem dużą fanką wosków Yankee Candle i uważam, że są świetną alternatywą dla ich drogich świec. Subtelny zapach rozchodzący się po pokoju na pewno umili Wam jesienne wieczory spędzane w domu. Zamiast wosków możecie wybrać olejki zapachowe, bądź świeczki, to już zależy od Was. Ja podaję Wam mój przepis na oswojenie jesieni :)
6. Pić dużo herbat
Oczywiście herbata jest opcjonalna, ja jej dużo pije. Wy możecie zastąpić ją kawą, czekoladą, ciepłym mlekiem - co tylko chcecie :) Ważne, aby rozgrzewać organizm od środka i zamiast zimnych płynów, pić coś ciepłego. Ja preferuję picie herbaty, najlepiej smakowej. Na okres jesienno-zimowy wypuszczane są herbaty o bardzo rozgrzewających smakach. Warto się w takie zaopatrzyć :)
7. Zrobić sobie kakao
Kakao nie należy może do moich ulubionych smaków, ale od czasu do czasu mam na nie ochotę. I ta ochota przychodzi właśnie jesienią. Lubię sobie czasem popołudniu zrobić ciepłe kakao i jeszcze takie gorące wypić przy filmie czy serialu. Polecam :)
8. Chodzić na spacery
Oczywiście ta opcja wchodzi w grę, kiedy jest jeszcze piękna, kolorowa i dość ciepła jesień. Bo spacery w deszczu i zimnie to nie dla mnie :) Ale warto wybrać się na spacer jeszcze na początku jesieni, aby naładować się pozytywną energią i napawać pięknym widokami po to, aby tak bardzo nie narzekać na to deszczową jesień, która niewątpliwie do nas dotrze:)
Takimi właśnie sposobami oswoiłam swoją jesień i już nie jest dla mnie taka straszna i przytłaczająca. Nadal wolę wiosnę i lato, ale jesień mi już nie przeszkadza, zwłaszcza, że przybliża mnie do moich ukochanych Świąt :)

A jakie Wy macie sposoby na oswojenie jesieni? Może skorzystacie z moich? Dajcie znać w komentarzach :)

Buziaki, Margaritess. :)