poniedziałek, 30 maja 2016

Łódź w jeden dzień

Jakiś czas temu podzieliłam się z Wami moimi planami wyjazdowymi na wiosnę i lato - KLIK. Nie jestem pewna czy uda mi się je wszystkie zrealizować, ale jestem na dobrej drodze, ponieważ w miniony weekend wybrałam się z chłopakiem na małą wycieczkę do Łodzi. Tak jak przypuszczałam, nie udało się dotrzeć do wszystkich miejsc - jeden dzień to za mało - zwłaszcza, że nie chcieliśmy się nigdzie spieszyć a pogoda była przepiękna, więc żal byłoby spieszyć się ze spacerowaniem. Ale to tylko powód do tego, aby kolejny raz odwiedzić to miasto :)
Swoje zwiedzanie zaczęliśmy od Manufaktury, tam najwygodniej i najbezpieczniej było zostawić samochód. Jako, że dotarliśmy tam dość wcześnie, galeria oraz większość lokali na dziedzińcu była jeszcze zamknięta, to mogliśmy w spokoju sobie pochodzić i pospacerować bez tłumu ludzi :) Gdy popołudniu wróciliśmy tam po samochód, było tyle ludzi, że nie było nawet gdzie usiąść.

poniedziałek, 23 maja 2016

Wycieczka rowerowa

Weekend spędziłam cudownie. Chociaż sobota tego nie zapowiadała, ponieważ trochę pokrzyżowały nam się plany, to jednak popołudniu udało nam się zrobić rodzinnego grilla a ja uwielbiam grilować! W niedzielę wybrałam się z chłopakiem na mini wycieczkę rowerową. Nie była ona długa, ale potrzebowałam tej dawki ruchu i natury, następne wycieczki na pewno będą dłuższe :) Popołudnie spędziliśmy na planowaniu i mierzeniu mebli do naszego domu i wszystko zapowiada się bardzo owocnie :)

czwartek, 19 maja 2016

Kilka nowości kosmetycznych

Witajcie :) Wybaczcie, że ostatnio pojawiam się tu rzadziej, ale za to codziennie jestem na Instagramie - KLIK. Dzisiaj przychodzę do Was z moimi zakupami kosmetycznymi, tak się złożyło, że większość z tych kosmetyków to dla mnie nowości. Mam nadzieję, że dobrze się sprawdzą :)
Żele pod prysznic Isana - Keep Calm - odświeżający i Keep Cool - owocowy. Zapachy są bardzo fajne, zwłaszcza ten owocowy, ale jakie mają cudowne opakowania! Nie mogłam się zdecydować, czy wziąć misia czy pandę, więc wzięłam oba :) Przyznajcie, że są urocze :)
Isana, Krem do rąk z mocznikiem oraz Neutrogena, szybko wchłaniający się krem do rąk. Akurat te dwa kremy miałam i oba bardzo dobrze się u mnie sprawdziły, więc kupiłam je ponownie.
Ziaja, Kozie Mleko, krem 1. Kremy z Ziaji bardzo lubię, ten już kiedyś miałam i był bardzo dobry.
Lirene, Derma Matt, złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy. Skończył mi się żel do mycia twarzy i potrzebowałam czegoś nowego, padło na ten. Zobaczymy jak się sprawdzi.
Marion, Termoochrona, Mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury. Nie miałam takiego preparatu, jestem ciekawa czy zadziała czy to tylko taki wymysł :)
To już wszystkie moje zakupy, mam nadzieję, że nie zawiodę się na nowościach kosmetycznych. Miałyście któryś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdził?

Czekam na Wasze komentarze ♥

Pozdrawiam, Margaritess. :)

poniedziałek, 16 maja 2016

Projekt denko marzec - kwiecień

Znowu opuściłam się z projektem denko, ale już wracam :) Tym razem będzie to denko z dwóch miesięcy - marca i kwietnia, ale nie martwcie się, nie zanudzę Was, bo nie będzie tego dużo. Tak się jakoś składa, że nie wszystkie puste opakowania lądują w torbie do denka - nie wrzucam tam kosmetyków, o których już wiele razy pisałam, takich jak na przykład odżywki Nivea, którą używam prawie cały czas ( z małymi przerwami ) czy antyperspirantu Rexona, którego też używam niezmiennie od lat. Ale dość już tego pisania, przejdźmy do denka :)
Projekt denko marzec - kwiecień
1. Avon Senses, Andalusian bliss, Żel pod prysznic
Bardzo fajny żel pod prysznic. Ten zapach jest po prostu przecudowny :) Dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza ani nie powoduje podrażnień. Dobrze się pieni, nie jest tłusty i bardzo fajnie spełnia swoje zadanie. Jest wydajny i niedrogi. Polecam.
2. Isana, Violet Passion, Żel pod prysznic
Żele z Isany bardzo lubię. Nie są jakieś szczególnie wydajne, gdyż są dość rzadkie, ale są bardzo tanie ( około 3zł ), dobrze się pienią, dobrze myją i mają ogromny wybór zapachów, które w większości przypadków bardzo mi odpowiadają. Ten zapach również przypadł mi do gustu i mogę go Wam polecić :)
3. Avon Naturals, Woda różana
O tym kosmetyku pisałam już TU. Nie można tego produktu nazwać wodą różaną, jednak jako tonik sprawdził się dobrze. Pewnie już do niego nie wrócę, jeżeli będę chciała zaopatrzyć się w wodę różaną, na pewno kupię taką 100%. 

Projekt denko marzec - kwiecień
4. Ziaja, Krem wygładzający 25+
Bardzo dobry krem nawilżający na dzień. Jest niedrogi, wydajny, dobrze nawilża skórę, pozostawiając ją miękką i nawilżoną. Nie jest tłusty i szybko się wchłania. Do tego bardzo przyjemnie pachnie i ma całkiem dobry skład. Polecam :)
5. Batiste, Suchy szampon, Tropical
Wiecie już, że bardzo lubię suche szampony i zawsze używałam tego z Isany. Ale po wypróbowaniu Batiste już rozumiem jego fenomen. Działa bardzo dobrze i faktycznie jest "suchy", nie pozostawia białego proszku na włosach i łatwo go wyczesać. Jedynym jego minusem jest cena, bo kosztuje około 15 zł, więc według mnie trochę dużo jak na suchy szampon. Moją recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
6. Regenerum, Regeneracyjne serum do rąk
Pisałam o nim TUTAJ . Niestety jak na serum ma trochę słabe działanie. Dobrze nawilża i pielęgnuje skórę, ale nie zauważyłam jakiegoś szczególnego zregenerowania dłoni a tego wymagam od tak osławionego serum. Zdecydujcie same czy warto je kupić, ja raczej do niego nie wrócę. 


Projekt denko marzec - kwiecień
7. Perfecta, Masło do ciała Jagodowa Muffinka 
To masło sprawdziło się u mnie bardzo dobrze. Dobrze nawilża ciało, w miarę szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości na skórze. Nie podrażnia ani nie wysusza. Zapach był taki sobie, trochę nie przypominał jagodowej muffinki, ale nie był zły. Pisałam o nim TUTAJ.
8. Perfecta, Cukrowy peeling do ciała Jagodowa Muffinka
Peeling bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek, jego drobinki są mocne i jest ich całkiem sporo. Skóra po nim jest gładka i przyjemna w dotyku. Jest trochę tłusty, ale po kąpieli nie czuć lepkości na ciele. Zapach jest przyjemny, ładniejszy i bardziej intensywny niż zapach masła do ciała. Pisałam o nim TUTAJ.


To już wszystkie kosmetyki, które miałam Wam do pokazania. Używałyście któryś z nich? Jak macie o nich zdanie?

Buziaki, Margaritess. :)

czwartek, 12 maja 2016

Ślimaczki z ciasta francuskiego

Dziś przychodzę do Was z przepisem na bardzo prostą, szybką i smaczną przekąskę. Ślimaczki z ciasta francuskiego z serem i szynką są banalnie proste w przygotowaniu, są smaczne a także dość oryginalnie i fajnie prezentują się na stole. Możecie podać je na jakimś przyjęciu/imprezie na ciepło jako przystawkę lub na zimno jako przekąskę. Sprawdzą się w każdej roli :) Do ciasta francuskiego możecie włożyć dosłownie wszystko na co macie ochotę, ja dziś prezentuję klasyczne połączenie sera i szynki.
Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
20 dag żółtego sera
20 dag dowolnej wędliny, szynki
1 łyżka ketchupu

Przygotowanie: 
Ciasto francuskie rozwijamy na papierze, w którym jest zawinięte w opakowaniu. Na gotowe ciasto nakładamy około jednej łyżki ketchupu, możecie dać go więcej lub mniej w zależności od Waszych upodobań. Na to nakładamy starty na tarce o dużych oczkach żółty ser, następnie układamy plasterki szynki i zawijamy. Ostrym nożem kroimy roladę w dość grube plastry. Roladki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w 200 stopniach Celsjusza około 20-25 min. Ciasto musi się dość mocno zarumienić z wierzchu. Następnie ostrożnie (będą troszkę miękkie) przekładamy je na jakiś talerz lub deskę. Gdy wystygną, będą troszkę twardsze i będą ładnie trzymać formę, jednak możne podawać je od razu po zrobieniu :) Z podanych składników wyjdzie około 10-11 roladek.
WAŻNE! Ciasto będzie dobrze się kroiło jeśli będzie zimne. Dlatego radzę Wam przygotowywać roladki z zimnego ciasta, wyjętego prosto z lodówki. Jeżeli nie macie takiej możliwości i ciasto było w temperaturze pokojowej, to po zwinięciu roladę warto włożyć na kilka minut do lodówki lub zamrażalnika, aby ją schłodzić. Wtedy będzie się łatwo kroiła i nic się nie rozwali :)

Ślimaczki są bardzo dobre i nadają się na wiele różnych okazji. Co o nim myślicie? Robiłyście lub jadłyście takie kiedyś? A może wypróbujecie je?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

poniedziałek, 9 maja 2016

Jak przedłużyć zapach perfum?

Perfumeria to sklep, który odwiedza chyba każda z nas. Każda kobieta używa perfum, droższych, tańszych, ale wszystkie lubimy ładnie pachnieć :) Wybór perfum to bardzo indywidualna sprawa - powinnyśmy kierować się swoim gustem oraz oczywiście portfelem, gdyż gwarancją trwałego zapachu często wcale nie jest cena. Tak jak w przypadku kosmetyków, nie zawsze cena idzie w parze z jakością, dlatego perfumy powinnyśmy wybierać same nie sugerując się tym, jak one pachną i jak długą pachną na kimś innym. Dobrym sposobem jest użycie próbki w perfumerii, pochodzenie z tym zapachem kilka godzin i przekonamy się czy zapach nam odpowiada i czy jest trwały. Mimo, że perfumy możemy kupić praktycznie wszędzie, to fajnym sposobem jest skorzystanie z perfumerii internetowej, gdyż tam ceny mogą być o wiele tańsze.
http://www.e-glamour.pl
Tak jak wspomniałam, nie zawsze cena idzie w parze z jakością i trwałością perfum. Czasem wystarczy znać kilka zasad, które umożliwią nam cieszenie się naszym ulubionym zapachem przez dłuższy czas. A więc jak przedłużyć zapach perfum? Mam dla Was kilka rad, w komentarzach podzielcie się swoimi sposobami :)

Pierwszym sposobem jest wazelina kosmetyczna. Wystarczy posmarować wazeliną miejsce, w którym chcemy spryskać się perfumami i dopiero ich użyć. Perfumy dłużej i lepiej trzymają się na tłustej skórze.
Dobrym sposobem jest też spryskanie się w kilku miejscach, na przykład za uszami, na szyi, w zgięciach łokci, na nadgarstkach, na dekolcie a nawet na ubraniach i/lub chustkach/apaszkach. Jednak z ubraniami należy uważać, aby ich nie poplamić, bo niektóre perfumy lubią zostawiać ślady.
http://www.e-glamour.pl
Pamiętajmy też, aby perfumy używać na czystą i suchą skórę. Pisząc suchą skórę mam na myśli to, aby nie była to skóra zmoczona wodą, czy chwilę po umyciu. Skóra powinna być dobrze osuszona, dopiero później możemy użyć wazeliny lub samych perfum.
Może to oczywiste, ale niektóre osoby o tym zapominają - poczekajmy, aż perfumy wyschną. Jeżeli zaraz po spryskaniu założymy na ciało ubranie, szalik to logiczne, że perfumy się zetrą i nie będę pachnieć. Dlatego tak ważne jest, aby perfumy spokojny wyschły :)
Wcześniej wspomniałam, że można spryskać się w kilku miejscach, między innymi na nadgarstkach. Jeżeli wybieramy taką opcję, to pamiętajmy, aby poperfumowanych nadgarstków nie pocierać o siebie, gdyż wtedy ścieramy perfumy oraz niszczymy związki zapachowe w nich zawarte.
http://www.e-glamour.pl
Aby dłużej cieszyć się ulubionym zapachem perfum, używajmy kosmetyków z jednej linii zapachowej. Bardzo często możemy kupić żel pod prysznic, balsam do ciała czy dezodorant o tym samym zapachu co nasze perfumy. Dzięki temu dłużej utrzymamy ten zapach na naszej skórze :)
Perfum możemy użyć nie tylko na ciało, ale również na włosy.  Jest to dosyć ryzykowne, ponieważ w perfumach zawarty jest alkohol, który niekorzystnie wpływa na nasze włosy, ale raz na jakiś czas możemy sobie na to pozwolić, zwłaszcza, że dzięki chmurze zapachu, która uzyskamy spryskując włosy, na pewno zapach będzie dłużej wyczuwalny.
http://www.e-glamour.pl
To już wszystkie sposoby, które ja stosuję aby przedłużyć zapach perfum. A perfum używam różnych, zarówno tych droższych jak i tańszych. Wpis powstał przy współpracy z perfumerią internetową http://www.e-glamour.pl/ jednak wszelkie opinie i pomysły są moje.

A jakie Wy macie sposoby na przedłużenie zapachu perfum? Korzystacie z moich pomysłów czy może jest to dla Was nowość? Czekam na Wasze opinie♥

Buziaki, Margaritess. :)

czwartek, 5 maja 2016

Sweet Secret, Szarlotkowe masło do ciała

Bardzo lubię masła do ciała, choć gdy robi się cieplej na dworze, wolę używać coś lżejszego. Jednak mam w zapasie kilka maseł, które planuję zużyć do lata :) Obecnie jestem zachwycona szarlotkowym masłem do ciała, Sweet Secret, które dostałam pod choinkę. Sam wygląd opakowania bardzo do mnie przemawia a że szarlotkę uwielbiam... :)
Szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret
Skład: Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glyceryl Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Cera Alba (Beeswax), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Parfum (Fragrance), Propylene Glycol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Lactose, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Inulin Lauryl Carbamate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol, BHA, E150C, CI 16255, Cinnamal. 
Szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret
Lubię masła do ciała w słoiczkach/pudełkach, bo można zużyć je do samego końca i nic się nie marnuje. Masło ma gęstą, zbitą konsystencję, która bardzo fajnie się rozsmarowuje. Przypomina takie prawdziwe masło - z wierzchu twarde a po kontakcie z ciepłem dłoni mięknie i ładnie się rozprowadza.
Szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret
Masło w miarę szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoki na skórze. Bardzo dobrze nawilża ciało skóra po nim jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Bardzo podoba mi się też zapach. Pachnie jak szarlotka z cynamonem. Według mnie zapach nie jest sztuczny ani chemiczny. Naprawdę przypomina mi szarlotkę mojej Babci :) Cynamon nie jest mocno wyczuwalny.
Szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret
Szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret bardzo przypadło mi do gustu. Pięknie pachnie, dobrze nawilża ciało i nie jest zbyt tłuste. Jego pojemność to 225 g a cena to około 12-14 zł. Bardzo je Wam polecam :)

Znacie to masło? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

wtorek, 3 maja 2016

Nowe cukiereczki

Sandałki na lato kupiłam już w tamtym roku na przecenie w CCC za zawrotną kwotę 17 zł i nie miałam zamiaru kupować kolejnych. Ale jak to z nami kobietami bywa, zamarzyłam sobie sandałko-japonki, które będą gumowe lub plastikowe, takie, abym mogła je bez problemu umyć, aby nie rozkleiły się po kontakcie z wodą i szybko wyschły. Idealne znalazłam na stronie eobuwie.com.pl. Zaznaczam, że nie współpracuję z tym sklepem, link podaję Wam dlatego, że jestem bardzo zadowolona zarówno z butów, jak i z samego sklepu. Paczka przyszła bardzo dobrze zabezpieczona, nie musiałam na nią długo czekać a jako gratis była dołączona łyżka do butów.
Sandałki są z hiszpańskiej firmy Gioseppo, mój model to Flota 27287 Nude 53
Moim zdaniem sandałki są bardzo ładne i dziewczęce. Mają ładne ozdoby, które chyba nie będą przeszkadzać przy chodzeniu. Mam nadzieję, że będą mi dobrze służyć, bo na pewno będą pasować mi do wszystkiego :) Teraz jestem już całkowicie zaopatrzona w buty na sezon wiosenno letni :) A może chcecie post z moimi butami na ten sezon? :)

Jak podobają Wam się moje nowe buty? :)

Buziaki, Margaritess. :)

Buziaki, Margaritess. :)