sobota, 30 lipca 2016

Miks zdjęć z lipca

Długo czekałam na letnie miesiące, nie mogłam doczekać się wakacji a teraz nawet nie wiem kiedy minął mi lipiec. Zanim się obejrzałam była połowa miesiąca a dziś przygotowuję dla Was miks zdjęć z lipca a takie miksy zawsze pojawiają się na koniec miesiąca. Naprawdę nie wiem gdzie podział się ten lipiec :) Ale wiem, że w lipcu było rodzinnie, sporo grillowaliśmy, choć może po zdjęciach nie będzie tego widać, bo siedząc z rodziną nie zawsze mam ochotę wszystko obfotografowywać. :) A teraz wypoczywam w górach :)
Lipiec to czas zrywania wiśni i robienia z nich kompotów na zimę :)
Zaczęły też kwitnąć jeżyny - będzie dużo jeżynek :)
Uwielbiam maliny i choć nie mam ich u siebie, w lipcu sobie folgowałam i często je kupowałam :)
Było kilka upalnych dni i jakoś trzeba było się ochłodzić :)
 Rower jest zawsze dobrym pomysłem
Kwiaty na moim podwórku
 Zaczęliśmy planować nasz kolejny wyjazd w góry, który okazał się bardzo niespodziewany :)
Kolejny tort :)
Grill :)
 Kiełbaski, kaszanki, bułeczki czosnkowe i te sprawy ♥
 Gotowy posiłek :)
 Grillowanie przy świecach :)
Taki był mój lipiec. Mimo, że szybko zleciał to cieszę się, że był taki fajny :) Uwiecznił go nasz wyjazd w góry, ale niedługo wracam i na pewno będzie dużo zdjęć :)

Podobały Wam się moje zdjęcia? A jak Wy spędziłyście lipiec? Czekam na Wasze komentarze ♥

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 25 lipca 2016

Yankee Candle, Turquoise Sky

Ostatnio aura na dworze przypominała bardziej jesienną niż letnią, dlatego nabrałam ochoty na zapalenie wosku zapachowego. Mam kilka, których jeszcze nie paliłam i przyszła pora, aby użyć jednego z nich. Yankee Candle, Turquoise Sky skojarzył mi się z wakacjami więc postanowiłam, że to on będzie pierwszym, który odpalę po dłuższym czasie.
Yankee Candle, Turquoise Sky
Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: morska trawa, świeża bryza oraz piżmo.
Yankee Candle, Turquoise Sky
Wosk jest miękki i bardzo się kruszy, co widać na zdjęciach, ale nie wpływa to na jego jakość. Zapach bardzo mi się spodobał już w opakowaniu. Po odpaleniu przez jakiś czas nic nie czułam, ale aromat uwalniał się powoli. Po około 20-30 minutach zapach było czuć w całym domu. Zapach jest intensywny, mocny, ale nie nachalny. Jest perfumowany, ale nie jest duszący.
Yankee Candle, Turquoise Sky
Zapach kojarzy mi się z plażą, wodą i piaskiem. Choć nie byłam nad morzem kilka lat, to właśnie takie miałam pierwsze skojarzenie. Słońce, ciepły piasek i zapach kremów do opalania - to jest to :) Wosk długo pachnie, zapach mimo, iż jest intensywny to jednocześnie subtelny i nie przyprawia o ból głowy.
Yankee Candle, Turquoise Sky
Wosk Turquoise Sky jest dostępny TUTAJ. Więcej zapachów znajdziecie jak zawsze na goodies.pl.
Ja mogę Wam polecić ten wosk, ponieważ bardzo mi się spodobał i długo pachnie.

A Wy znacie ten zapach? Podoba Wam się? Jakie macie o nim zdanie?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 20 lipca 2016

Jak przygotować się do wędrówki po górach?

Od kilku lat jeżdżę w góry i choć nie jestem żadnym górskim wyjadaczem, to myślę, że jakieś doświadczenie mam i mogę się z Wami nim podzielić, aby zarazić Was miłością do gór i pokazać, że wcale nie są one takie straszne, jeśli się odpowiednio przygotujemy :) Na wstępie zaznaczę, że nie zapuszczam się w wyższe partię gór, Rysy czy Orla Perć pozostają w sferze marzeń, nie nocuję w schroniskach ani w namiocie. Nasze wyprawy w poszczególne miejsca są jednodniowe i zawsze schodzimy z gór i wracamy na kwaterę. Jednak jest kilka punktów, które trzeba wziąć pod uwagę, aby cieszyć się pięknem gór i nie zrobić sobie krzywdy.
1. Wybierz odpowiednie buty
Jeżeli macie w planach udać się gdzieś indziej niż Morskie Oko, Dolina Kościeliska czy Chochołowska to należałoby się zaopatrzyć w buty trekkingowe, choćby najtańsze. Adidasy czy trampki odpadają, ponieważ są niewygodne, niebezpieczne, można się na nich łatwo poślizgnąć i czuć w nich każdy kamyczek. Ja chodząc w trampkach straciłam dwa paznokcie u stóp, które do dzisiaj nie chcą się porządnie odbudować. 
2. Poznaj szlaki 
To kluczowy punkt, jeśli chcecie wybrać się w góry. Oczywiście, że nigdy nie będziecie w 100% wiedzieć jak wygląda dany szlak zanim się na niego wybierzecie, ale należy ocenić czego można po nim oczekiwać. W Internecie jest mnóstwo opisów szlaków, jak wyglądają, czy są długie, męczące ( choć to subiektywna opinia ). Dzięki temu unikniecie rozczarowań pt. "A myślałam, że wszystkie drogi są asfaltowe tak jak do Morskiego Oka". Musicie zapoznać się z opisami szlaków, żeby wiedzieć czy możecie spodziewać się drogi po kamieniach, żwirze, błocie a może po kamiennych schodach. Czy szlak jest łagodny czy też stromy i mocno pnie się w górę. Są to podstawowe informacje, które musicie znać, aby uniknąć stresu i nerwów.
3. Zadbaj o kondycję
Nie, nie chodzi o to, aby przed wyjazdem w góry intensywnie ćwiczyć, trenować aby poprawić swoją kondycję. Kondycję mamy jaką mamy i nie zmienimy jej w ciągu kilku dni. Przyznam się, że moja kondycja nie jest najlepsza i często narzekam na szlakach, ale zawsze przezwyciężam swoje słabości i daję radę. Chodzi mi o to, aby zawsze dopasowywać cel wędrówki do naszych realnych możliwości. Nie porywajcie się od razu na Giewont, jeśli pierwszy raz jesteście w górach. Musicie realnie ocenić możliwości swoje oraz współtowarzyszy opierając się na zdobytej wiedzy o szlakach, o czym piszę powyżej. 
4. Zaplanuj trasę wycieczki
Należy dokładnie zaplanować trasę wycieczki opierając się o mapę. Trzeba sprawdzić gdzie najlepiej rozpocząć trasę, którędy się kierować, jaki kolor ma wybrany szlak, jakie są możliwości powrotu. Często też droga odbija do jakiś ciekawych miejsc, na przykład do jaskini czy wodospadu i można więcej zobaczyć podczas jednej wycieczki, dlatego warto trochę na ten temat poczytać. 
5. Trzymaj się wyznaczonego szlaku, aby nie pobłądzić
Jeżeli Wasz szlak ma kolor zielony, to podążajcie za zielonymi drogowskazami. Przy wielu rozwidleniach dróg łatwo jest się pomylić, jeżeli nie będziemy wiedzieć którędy się kierować. Ja kilka razy bym pobłądziła, gdyby mój chłopak, który ma bardzo dobrą orientację w terenie.  
6. Zapoznaj się z prognoza pogody
Pogoda w górach jest bardzo dynamiczna i zmienna. Nie od dziś wiadomo, że czym wyżej tym zimniej i warto zabrać ze sobą coś cieplejszego nawet przy pięknej pogodzie. Bardzo ważne jest to, aby sprawdzić pogodę na różnych portalach i rozeznać się czy nie zapowiadają burz lub opadów deszczu. 
7. Do plecaka zabierz tylko potrzebne rzeczy
O tym co zabrać w góry będzie oddzielny post, ale tutaj chciałabym zaznaczyć, aby zabierać ze sobą tylko potrzebne rzeczy, które mogą się przydać, gdyż każda dodatkowa rzecz to większe obciążenie dla nas. Nie nieśmy ze sobą kosmetyków, jedzenia w puszkach czy kilku sztuk odzieży na zapas. 
8. Koniecznie zabierz jedzenie i picie
Jedzenie i picie to coś, co musi znaleźć się na czele listy rzeczy do zabrania. Na szlakach nie ma możliwości kupienia sobie czegoś do zjedzenia czy picia, musimy zabrać to z dołu. Należy też oszacować jak długo zamierzamy być w górach, aby zabrać tyle pożywienia, aby nam starczyło.
9. Przerwy na odpoczynek rób co najmniej co 2 godziny na około 10 minut
Nawet jeżeli macie dobrą kondycję, to nie zapomnijcie o tym, że trzeba zrobić przerwę na odpoczynek oraz spokojne zjedzenie czegoś. Nic nie stoi na przeszkodzie aby takie przerwy robić co godzinę, jednak lepiej nie iść ciągiem dłużej niż dwie godziny, zwłaszcza jeśli maszerujecie w dużym słońcu.
10. Zapoznaj się z numerami alarmowymi
Nawet jeżeli wybieracie się na niedługą, wydawałoby się prostą, wycieczkę, sprawdźcie numery alarmowe do TOPR i GOPR. Najlepiej zapiszcie je sobie w telefonie lub w notesie i miejcie zawsze przy sobie.
11. Nie idź do celu za wszelką cenę
Jeżeli pogoda spłata figla, zrobi się deszczowo a co gorzej burzowo, lepiej jest zawrócić niż iść dalej i narażać się na niebezpieczeństwo. Góry to nie wyścig, idźcie w swoim tempie i zawróćcie jeżeli czujecie, że nie macie siły dalej iść. To nic złego. 
12. Śmieci zawsze zabieraj ze sobą
Może to banalne, ale trzeba o tym pamiętać, aby śmieci zabierać ze sobą do plecaka i nie zostawiać ich w górach. Więcej chyba nie muszę tłumaczyć. 
13. Nie hałasuj i nie płosz zwierząt
W górach jesteśmy gośćmi na terenie zwierząt. To ich dom, to one tam żyją i są na tyle uprzejme, że pozwalają nam tam wejść :) Nie należy ich płoszyć i hałasować, zwłaszcza, że wielu przypadkach mogą zrobić nam krzywdę. 
14. Unikaj niedźwiedzi
Tak naprawdę to nie da się uniknąć niedźwiedzia. Nigdy nie wiadomo gdzie go można spotkać, zaczynając od niewielkich dolin aż po wyższe góry ( słyszałyście pewnie niedawno o niedźwiadku, który dotarł aż na Kasprowy Wierch ). Przed wyjściem w góry zapoznajcie się z informacjami na temat tego co robić, gdy już spotkacie niedźwiedzia na swojej drodze lub w bliskim sąsiedztwie Waszej osoby. Jest wiele informacji na ten temat w Internecie. 


Myślę, że to najważniejsze kwestie i jeśli w ten sposób się przygotujecie to będziecie cieszyć się widokiem gór bez obawy i stresu. Zgadzacie się z moimi wytycznymi? A może dorzuciłybyście coś do tej listy?

Czy mój post okazał się dla Was przydatny i ciekawy? Czekam na Wasze komentarze i opinie ♥

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 18 lipca 2016

Nivea, Wygładzajace mleczko do ciała, Smooth Sensation

Wiecie już, że latem zdecydowanie bardziej lubię używać mleczka, lekkie balsamy do ciała niż masła. Ale to chyba większość z nas tak ma, że kiedy jest gorąco, nie mamy ochoty smarować się ciężkim i tłustym masłem :) Wygładzające mleczko co ciała Nivea, Smooth Sensation dostałam chyba na Gwiazdkę, ale dopiero wiosną zaczęłam je używać, gdyż chciałam zostawić je sobie ne cieplejsze dni.
Nivea, Wygładzajace mleczko do ciała, Smooth Sensation
 Skład:
Nivea, Wygładzajace mleczko do ciała, Smooth Sensation
Mleczko zamknięte jest w bardzo wygodnej tubce, z której bez problemu można je wydostać. Jest przeznaczone dla skóry suchej. Działanie tego mleczka jest naprawdę bardzo dobre. Świetnie nawilża skórę, wygładza i zmiękcza.
Nivea, Wygładzajace mleczko do ciała, Smooth Sensation
Ma lekką konsystencję, która bardzo dobrze się rozsmarowuje i nie jest tępa. Jednak mimo tego, że jest lekkie to jednak jest trochę tłuste i niestety dość wolno się wchłania. Na początku myślałam, że pozostawia tłusty film na skórze, ale gdy dokładniej się temu przyjrzałam okazało się, że ono po prostu długo się wchłania. Ale gdy już się wchłonie, to nie ma na skórze żadnej tłustej powłoczki co jest dużym plusem, tylko szkoda, że trzeba trochę poczekać aż się wchłonie.
Nivea, Wygładzajace mleczko do ciała, Smooth Sensation
Zapach ma bardzo ładny, delikatny i przyjemne. Pachnie bardzo podobnie do tej klasycznej podstawowej wersji kremu Nivea. Zapach utrzymuje się na skórze, dzięki czemu nasza skóra bardzo subtelnie pachnie. Jego pojemność to 250 ml a cena w granicach 15-20 zł, w zależności w której drogerii.

Działanie tego mleczka jest bardzo fajne i mogę je Wam polecić. Dobrze nawilża i wygładza skórę, nie podrażnia ani nie powoduje zaczerwienień. Jedyny minus to długość wchłaniania, ale i tak bardzo je polubiłam :)

Znacie to mleczko? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 15 lipca 2016

Coś dobrego

Kilka tygodniu temu pisałam Wam o fajnej akcji wymiany książek na wakacje - KLIK, która cały czas odbywa się na blogu Gosi - zapachmoichinspiracji.blogspot.com. Żałuję, że jak na razie zgłosiło się bardzo mało osób, ale może jeszcze ktoś się zdecyduje :) Mnie udało się wymienić z dwiema osobami, właśnie z Gosią oraz z Anitą. Książki na pewno mnie zaciekawią i cieszę się, że udało mi się je zdobyć.
Książka, którą wymieniłam się z Anitą, to "Na szczęście jesteś w Toskanii" Jennifer Criswell. Bardzo mnie ona zaciekawiła po opisie, więc pewnie niedługo ją przeczytam :)
Anita bardzo mile mnie zaskoczyła, ponieważ oprócz książki podarowała mi własnoręcznie zrobioną przepiękną zakładkę :) Bardzo się ucieszyłam, nie spodziewałam się tego. Niesamowicie mnie cieszą takie małe gesty :)
 Przyznajcie, że zakładka jest prześliczna :)
Drugą książką, na jaką się wymieniłam z Gosią, to "Bezpieczna przystań" Nicholas Sparks.  Bardzo polubiłam tego autora i cieszę się, że mam okazję przeczytać jego kolejną pozycję :)

Znacie te książki? Czytałyście je? Wymieniacie się książkami? Czekam na Wasze opinie ♥

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 13 lipca 2016

Wakacyjne zakupy kosmetyczne

Ostatnio trochę szaleję z zakupami kosmetycznymi, ale sporo rzeczy mi się skończyło i muszę uzupełnić zapasy. Tym razem będą to kosmetyki, które kupiłam z myślą o moich wakacjach pod koniec lipca. Mimo, iż nie mam ograniczeń bagażowych, to jednak chciałam zmniejszyć trochę wielkość mojej kosmetyczki, aby było mi wygodniej. Może uda mi się zrobić wpis o tym, co ze sobą zabieram. A na razie zapraszam Was na wakacyjne zakupy kosmetyczne :)
Wakacyjne zakupy kosmetyczne
Isana, pianka do golenia. Miałam kiedyś tą piankę i szczerze mówiąc średnio mi się sprawdziła. Zdecydowanie wolę żele do golenia niż pianki, jednak potrzebowałam czegoś mniejszego na wyjazd. Jest dostępna miniaturka tej pianki - 50 ml, jednak stwierdziłam, że taka pojemność mi nie wystarczy i zdecydowałam się na pełnowymiarowy kosmetyk, który i tak ma mniejsze i zgrabniejsze opakowanie niż żel z Joanny, którego używam na co dzień.
Isana, zmywacz do paznokci. Zmywacz akurat nie jest mi potrzebny na wakacje, tym bardziej w takiej ogromnej butelce :) ale skończył mi się i musiałam kupić go ponownie. Zmywacz sam w sobie jest bardzo dobry i nie ma aż tak nieprzyjemnego zapachu jak inne zmywacze do paznokci.
Ziaja, Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy, Liście manuka. Kończy mi się mój żel do mycia twarzy i postanowiłam, że w końcu wypróbuję tą osławioną pastę oczyszczającą. Mam nadzieję, że dobrze się u mnie sprawdzi, ale na wyjazd raczej ze mną nie pojedzie. 
Wakacyjne zakupy kosmetyczne
Rival de Loop, Żel do mycia twarzy, płyn do demakijażu oraz mleczko do demakijażu oczu. Te kosmetyki kupiłam specjalnie na mój wyjazd ze względu na ich małe pojemności. Żelu do mycia twarzy kiedyś używałam i byłam z niego zadowolona. Reszta kosmetyków też powinna się dobrze sprawdzić. Dzięki nim pozbędę się z kosmetyczki największych kosmetyków, które zajmowały dużo miejsca.
Wakacyjne zakupy kosmetyczne
Rexona, Sensitive, Antyperspirant. Cały czas używam antyperspirantów z tej firmy i bardzo dobrze się u mnie sprawdzają dlatego zawsze kupuję je ponowie.
Perfecta Spa, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała. Ten kosmetyk kupiłam w Biedronce za niecałe 6 zł. Zaciekawił mnie agrestem - nigdy nie używałam kosmetyków o tym zapachu. No i sama forma galaretki peelingującej wydaje mi się bardzo ciekawa. Ale też nie pojedzie ze mną na wyjazd :)

To już wszystkie kosmetyki, które ostatnio kupiłam. Mam nadzieję, że już na nic więcej się nie skuszę, tym bardziej, że zrobiłam też sporo zakupów ubraniowych.

Używałyście któryś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdzają? A może coś Was zaciekawiło?

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 8 lipca 2016

Co zobaczyć w Zakopanem

Zaczęły się wakacje a co za tym idzie rozpoczął się sezon wakacyjnych wyjazdów :) Macie już jakieś plany na wakacje? Ja wybieram się w moje ukochane góry - do Zakopanego. Ale Zakopane to nie tylko Tatry ( choć je uwielbiam! ), ale także inne atrakcje. Jeżeli nie jeździcie do Zakopanego dlatego, że nie chcecie lub nie możecie chodzić po górach, to dziś przedstawię Wam kilka ciekawych miejsc, które warto zobaczyć będąc w Zakopanem. Zachęcam Was oczywiście do wybrania się na szlaki, ale jeśli wybitnie nie lubicie chodzić po górach lub zdrowie Wam na to nie pozwala, albo wybieracie się na wakacje z dziećmi lub z osobami starszymi, to nadal możecie fajnie spędzić czas w miejscowościach górskich a konkretnie w Zakopanem :)
Krupówki
Żródło
Krupówki to główna ulica Zakopanego, która przez cały dzień tętni życiem. Jest to skupisko restauracji, barów, lokali, kawiarni, sklepów, różnych atrakcji oraz straganów z pamiątkami i oscypkami. Można je kochać lub nienawidzić. Wiem, że jest wielu przeciwników Krupówek - że hałas, gwar, tłum ludzi i ogólnie nic ciekawego. Ale mnie jakoś ciągnie do tego miejsca i mam do niego duży sentyment. Też nie lubię tych tłumów, głośnych rozmów, krzyków, ulicznych sprzedawców, ale z drugiej strony moim zdaniem Krupówki są bardzo urokliwe. No i nie da się ukryć, że to tam odgrywa się całe życie Zakopanego i to tam zawsze robimy zakupy czy jemy obiady. 
Równia Krupowa
 Źródło
Równia Krupowa to bardzo urokliwy park, który mieści się niedaleko Krupówek. Muszę przyznać, że byłam tam tylko raz i niewiele z tego pamiętam, dlatego na pewno tym razem przejdę się tym parkiem i będę delektować się pięknymi widokami, bo jak widzicie a zdjęciu, z tego parku rozpościera się przepiękny widok na Giewont. 
Kawiarnia Widokowa
Cafe Tygodnik Podhalański
   Źródło
Nigdy nie byłam w tej kawiarni, jakoś nie było na to czasu, ale tym razem musimy się tam wybrać. Jestem bardzo ciekawa co tam zobaczymy, ale jeżeli widoki będą tak imponujące jak na zdjęciach w Internecie to będę zachwycona :) Kawiarnia mieści się na ul. Kościuszki 3.
Dom do góry nogami 
Źródło
Dom do góry nogami to bardzo ciekawa atrakcja. Mieści się on prawie w samym centrum, bo na Alei 3-go Maja. Bilet wstępu kosztuje około 9 zł. Wygląda imponująco, w środku też jest ciekawie. Ja nie byłam w środku, widziałam jedynie na zdjęciach, ale zawsze miałam coś ciekawszego do zwiedzania. Jednak jeżeli nie wychodzicie w góry lub pogoda średnio dopisuje, warto zajrzeć do tego domku :) Ja pewnie kiedyś się skuszę i go zwiedzę. 
Gubałówka 

Nie mam na myśli samej góry, na którą się wjeżdża lub wchodzi ( choć tam też jest przepięknie ), ale chodzi mi o miejsce przy budynku, w którym kupuje się bilety i z którego odjeżdża kolejka. Jest to skupisko wielu atrakcji, szczególnie dla dzieci. Zjeżdżalnie, balony, lody, dmuchane zamki, kulki, stragany z pamiątkami i z jedzeniem. Jest tam gwarno i tłoczno, ale warto tam zajrzeć. Jeżeli wjeżdżacie na Gubałówkę, to nie unikniecie zahaczenia o to miejsce :)
Wille Zakopiańskie
Źródło
Wille Zakopiańskie charakteryzują się stylem zakopiańskim, który został wprowadzony przez Stanisława Witkiewicza w latach 90. XIX wieku.Więcej o tym stylu możecie poczytać TUTAJ. To przepiękne budowle, które można spotkać praktycznie na każdej ulicy. Nie do każdej można wejść - większość to domy użytkowe lub kwatery prywatne, jednak warto pospacerować ulicami Zakopanego i nacieszyć oko tym stylem. 
Kościoły
1. Kościół p.w. Miłosierdzia Bożego ul. Chramcówki 15
2. Kościół Świętej Rodziny ul. Krupówki 1a
3. Parafia Tatrzańska Świętego Krzyża w Zakopanem ul. Chałubińskiego 30
4. Kaplica na Jaszczurówce ul. Oswalda Balzera 31 
5. Kościół Matki Boskiej Częstochowskiej ul. Krupówki 1

Niezależnie od Waszej wiary, warto odwiedzić te Kościoły, chociażby dlatego, że są po prostu piękne z zewnątrz, nie musicie do nich wchodzić, jeśli nie chcecie, ale zobaczyć można. Ja byłam nie we wszystkich, ale może jeszcze uda mi się któryś odwiedzić, ale przechodziłam obok każdego i robią wrażenie :) Najbliższy mojemu sercu jest ten drewniany Kościółek pod wezwaniem M.B Częstochowskiej, który jest najstarszym Kościołem w Zakopanem a obok niego znajduje się urokliwy cmentarz, ale o tym za chwilę. 
Cmentarz na Pęksowym Brzysku
Możecie się zdziwić, że polecam Wam odwiedzenie cmentarza, ale to nie taki zwykły cmentarz i wstęp do niego ma każdy. Jest to cmentarz, na którym są pochowani ludzie, którzy w jakiś sposób zasłużyli się dla Zakopanego i całego Podhala. Swoje groby na cmentarzu mają ludzie, którzy tworzyli rzeczywistość miasta i jego legendę. Leżą tutaj min. Tytus Chałubiński, Stanisław Witkiewicz, Kornel Makuszyński, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Sabała, Bronisław Czech oraz jest to miejsce pamięci przewodników tatrzańskich, ratowników górskich, sportowców i tych, którzy wpisali się na stałe w historię tego miasta.

Mam nadzieję, że trochę przybliżyłam Wam Zakopane i że zrozumiałyście, że Zakopane to nie tylko Tatry ani zgiełk Krupówek, ale również wiele ciekawych miejsc do zobaczenia i odwiedzenia. Mnie to miejsce bardzo przypadło do gustu, jeździmy tam co roku i choć mamy ochotę odwiedzić inne góry, to jednak zawsze Podhale przywołuje nasze serca :)
To nie wszystkie atrakcje, które możecie spotkać w Zakopanem, może zrobię część drugą tego wpisu?

Dowiedziałyście się czegoś ciekawego? Byłyście kiedyś w Zakopanem albo macie zamiar tam jechać? Czekam na Wasze komentarze i opinie ♥

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 6 lipca 2016

Lirene, Derma Matt, Złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy

Dziś przychodzę do Was z recenzją żelu do mycia twarzy. Nie znalazłam jeszcze idealnego, do którego cały czas bym wracała, ale używałam już kilku całkiem dobrych. Złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy Lirene, sprawdził się u mnie dobrze, ale do ideałów nie należy.
Lirene, Derma Matt, Złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy
Żel przeznaczony jest do cery mieszanej, tłustej oraz z niedoskonałościami. Ma zapewnić głębokie oczyszczenie porów, zredukować nadmierne wydzielanie sebum oraz wygładzić i złuszczyć naskórek. Jest przeznaczony do codziennego stosowania zarówno rano jak i wieczorem.
Skład:
Lirene, Derma Matt, Złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy
Żel ma dość gęstą, ale lekką i kremową konsystencję. Przyjemnie, delikatnie pachnie. Bardzo przyjemnie się go nakłada, nie pieni się, ale tworzy taki swoisty krem myjący na buzi - bardzo przyjemne uczucie. Nie ma problemu z jego zmyciem, skóra nie jest po nim ściągnięta. Posiada malutkie niebieski drobinki, które są bardzo delikatne i absolutnie nie przypominają granulek peelingujących i nie spełniają takiej funkcji. Nie można tego żelu nazwać ani peelingiem ani żelem peelingującym i na pewno nie zastępuje tradycyjnego peelingu.
Lirene, Derma Matt, Złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy
Co do oczyszczania to muszę powiedzieć, że radzi sobie średnio. Oczyszcza twarz z resztek makijażu oraz całodziennego brudu, ale to oczyszczanie nie jest aż tak dokładne. Nie zauważyłam też, aby jakoś specjalnie głęboko oczyścił pory. Niestety podczas użytkowania wyskoczyło mi kilka nieprzyjaciół - nie wiem czy wiązać to z tym żelem, ale zdaję Wam pełną relację :)
Lirene, Derma Matt, Złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy
Ten żel nie wysuszył ani nie podrażnił mojej buzi. Buzia była po nim gładka i nawilżona na tyle, że nie musiałam od razu używać kremu do twarzy. Nie jest zły, ale ja oczekuję trochę większego i dokładniejszego oczyszczania zwłaszcza, że mam cerę mieszaną w kierunku tłustej z tendencją do pojawiania się zaskórników i pryszczy. Może sprawdzi się dla młodszych dziewczyn, które nie mają jeszcze zbyt dużych problemów z cerą :)
Żel ma pojemność 150 ml i kosztuje około 15 zł. Znajdziecie go pewnie w każdej drogerii, ja go kupiłam w Rossmannie.

Znacie ten żel? Używałyście go? Jak się u Was sprawdził? Czekam na Wasze komentarze ♥

Pozdrawiam, Margaritess. :)

poniedziałek, 4 lipca 2016

Projekt denko maj - czerwiec

Ostatni projekt denko pojawił się dwa miesiące temu, więc czas na kolejny :) Wydawało mi się, że uzbierało się dużo kosmetyków, ale przy zdjęciach okazało się, że wcale nie ma tego aż tak dużo :) Nie przedłużając, zapraszam Was na projekt denko z maja i czerwca.
1. Isana, żel pod prysznic Keep Calm oraz Keep Cool
Lubię żele z Isany i choć nie są jakieś szczególnie wydajne to co jakiś czas do nich wracam. Dobrze się pienią, są tanie, mają niedużą pojemność dzięki czemu bez problemu można je gdzieś ze sobą zabrać no i mają ogromny wybór zapachów. Te żele urzekły mnie swoimi opakowaniami, ale zapachy mają bardzo ładne, owocowe, soczyste. Serdecznie polecam.
2. Lirene, Żel pod prysznic Sweet Cherry
Ten żel świetnie się u mnie sprawdził. Jest bardzo kremowy, gęsty, wydajny i obłędnie pachnie! Zapach to prawdziwa słodka wisienka, przepiękny :) Dobrze się pieni, spełnia swoje zadanie myjące, nie podrażnia oraz nie wysusza. Polecam.
3. Ziaja, Cupuacu, Krystaliczne mydło pod prysznic i do kąpieli z olejkiem makadamia i orzechów brazylijskich
Ten żel również bardzo przypadł mi do gustu. Robi to co ma robić, jest gęsty, treściwy i wydajny. Zapach jest słodki, trochę karmelowy :) Dzięki swojej brunatnej, brązowej barwie, lekko zabarwia wodę. Polecam go i na pewno jeszcze do niego wrócę.
4. Hean, Slim no limit, Peeling do ciała Owocowe SPA 
Ten peeling całkiem dobrze się u mnie sprawdził. Jest drobnoziarnisty, jego drobinki są małe, ale dość ostre, dzięki czemu dobrze radzą sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Zapach też miał całkiem przyjemny. Pisałam o nim TU. Polecam go, bo dobrze się sprawdził, ale nie jest to jakiś szczególny kosmetyk, do którego z chęcią bym wróciła.
5. Isana, Peeling pod prysznic z proteinami mlecznymi
Peeling z Isany to przeciętniak. Mimo, iż jest drobnoziarnisty jak ten powyżej, to kompletnie się u mnie nie sprawdził. Ma mało drobinek, które są bardzo delikatne i słabo ścierają martwy naskórek. Dodatkowo jest rzadki, mało wydajny i nie spełnia swojego zadania. Jednak ma przyjemny zapach :) Pisałam o nim TU. Nie wrócę do niego.
6. Ziaja, Tonik ogórkowy
O tonikach Ziaji wspominałam już bardzo dużo. Dobrze się u mnie sprawdzają, są tanie, wydajne, ładnie pachną, czego chcieć więcej :) Tonika ogórkowego używałam jeszcze jako nastolatka, bardzo go lubię i polecam.
7. Loreal, Elseve, Odżywka odbudowująca, Włosy uszkodzone, łamliwe
Ta odżywka niczym szczególnym mnie nie zaskoczyła. Mogę ją nazwać przeciętniakiem. Na pewno daleko jej do moich ukochanych odżywek Nivea. Niby włosy lepiej się rozczesywały, nie zrobiła im krzywdy, ale też nie poprawiła ich kondycji oraz nie sprawiała, ze wyglądały lepiej.
8. Ziaja, Naturalny krem oliwkowy przeciwzmarszczkom, 30+
Mimo, że do 30tki jeszcze mi daleko, to bez obaw używałam tego kremu i bardzo dobrze się u mnie sprawdził. Stosowałam go na dzień, czasami też na noc. Szybko się wchłania, nie tłuści cery, dobrze nawilża, nie podrażnia ani nie zapycha a do tego ładnie, delikatnie pachnie. Bardzo polecam :)
9. Farmona, Sweet Secret, Szarlotkowe masło do ciała
To masło przypadło mi do gustu i mogę je Wam polecić. Pisałam o nim TU. Bardzo dobrze nawilża, w miarę szybko się wchłania ( jak na masło ) i pięknie pachnie a zapach utrzymuje się na skórze.

To już wszystkie kosmetyki, które zużyłam w przeciągu maja i czerwca. Znacie któryś z nich? Używałyście któregoś z tych kosmetyków? Jakie macie o nich zdanie?

Czekam na Wasze komentarze ♥

Pozdrawiam, Margaritess. :)