środa, 28 września 2016

Miks zdjęć z września

Dopiero co żegnałam się z wakacjami, pisałam Wam jak szybko mi one zleciały a tu już koniec września? Niemożliwe! Może wrzesień minął mi tak szybko, bo była jeszcze naprawdę fajna pogoda, dzięki której przejście z fazy wakacyjnej na fazę jesienną odbyło się płynniej :) Choć przyznam szczerze, że już powoli czuję klimat jesienny... Ale dziś nie o tym, dziś zapraszam Was na miks zdjęć z września.
Wrzosy, tym razem na podwórku
Jeden z moich ulubionych batonów ♥
 Mini uroczystość rodzinna
 Prezenty
 Szyszka - smak dzieciństwa
 Ostatnie podrygi lata :(
 Proszę, doradźcie mi, z czym i jak pić Malibu?
 Przepiękne deseczki serduszka w Pepco
 Znowu pizza :)
 Takie koteczki się do mnie przybłąkały...
 Drzewko zasadzone :) Nasze pierwsze :)
To już wszystkie zdjęcia jakie chciałam Wam pokazać. Jak zawsze zapraszam Was na mój Instagram - KLIK, tam zdjęcia pojawiają się prawie codziennie.

Jak podobały Wam się moje zdjęcia? A jak Wy spędziłyście wrzesień? Czekam na Wasze komentarze ♥

Buziaki, Margaritess. :)

poniedziałek, 26 września 2016

Herbaty na jesień

To , że uwielbiam herbaty to żadna tajemnica. Pisałam o tym już wiele razy, nawet powstało kilka postów o moich ulubionych herbatkach. Zazwyczaj we wrześniu dodawałam taki post, dlatego aby tradycji stało się zadość, dziś pokażę Wam mój zapas herbat na jesień :) Nie wszystkie z nich jeszcze piłam, ale bardzo rzadko trafiam na herbatę, która by mi nie smakowała.
Dwie herbatki Green Hills kupiłam już jakiś czas temu w Biedronce, pokazywałam je na Instagramie - KLIK. Gunpowder, herbatka zielona liściasta to herbatka, której jeszcze nie piłam, ale zielona herbata zawsze jest smaczna a druga to Sencha ( czyli znowu rodzaj zielonej herbaty ) z owocem papai i pomarańczy o smaku liczi, która jest naprawdę bardzo dobra. Obie są zamknięte w torebkach piramidkach.
Kolejne moje herbatki pochodzą z firmy Biofix. Już kiedyś miałam okazję pić herbaty tej firmy, jednak są one u mnie rzadko dostępne. Żurawina z granatem jest po prostu przepyszna :) Zielonej z cytryną jeszcze ne piłam, ale domyślam się, że również mi posmakuje :)
To już cały zapas moich herbat na jesień. Być może jeszcze na coś się skuszę, w końcu po jesieni następuje długa zima, więc trzeba się czymś ratować :)

Znacie którąś z tych herbat? Macie o nich jakieś zdanie? A jakie Wy herbaty pijecie w sezonie jesienno zimowym?

Buziaki, Margaritess. :)

czwartek, 22 września 2016

Ziaja, Oczyszczanie - Liście Manuka, Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy

Chyba jako jedna z ostatnich blogerek skusiłam się na pastę oczyszczająca Ziaja. Kusiły mnie recenzję, ale zniechęcała mnie ta nazwa. Pasta? To znaczy mam ją nałożyć punktowo czy na całą twarz? Zmyć od razu czy zostawić jak maseczkę? A może stosować jak żel do mycia twarzy? Okazało się, że ostatnie przypuszczenie okazało się słuszne i postanowiłam wreszcie ją wypróbować.
Ziaja, Oczyszczanie - Liście Manuka, Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy
 Czysta i świeża skóra:
- odblokowuje pory skóry z nadmiaru sebum,
- ma delikatne właściwości ściągające i złuszczające,
- zapobiega powstawaniu zaskórników,
- przeciwdziała tworzeniu nowych niedoskonałości skóry.

Pasta ma gęstą, zbitą konsystencję, którą łatwo nakłada się na twarz. Posiada wiele bardzo drobno zmielonych drobinek, które mimo, iż są delikatne, to bardzo dobrze radzą sobie ze ścieraniem martwego naskórka oraz z oczyszczaniem twarzy. Pasta fajnie oczyszcza i odświeża skórę, pozostawia ją gładką i odrobinę ściągniętą, ale to przyjemne uczucie. Twarz jest oczyszczona zarówno z resztek makijażu jak i codziennego kurzu. Przyjemnie, orzeźwiająco pachnie. Pozostawiona dłużej na twarzy zastyga i ciężko ją zmyć.
Ziaja, Oczyszczanie - Liście Manuka, Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy
Niestety nie zauważyłam, aby pomogła w walce z niedoskonałościami. Moja skóra jest ostatnio w kiepskiej kondycji i co chwila coś się na niej pojawia. Pasta nie zapobiegła powstawaniu nowych zaskórników ani nie poradziła sobie z obecnymi. Odrobinę zapobiegła nadmiernemu wydzielaniu sebum. Mimo, iż działa również jako peeling, to stosuję ją codziennie i to się u mnie sprawdza. Nie wysuszyła ani nie podrażniła mojej skóry. Jej pojemność to 75 ml a cena to 8 zł.
Ziaja, Oczyszczanie - Liście Manuka, Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy
Pasta dobrze się u mnie sprawdziła jako żel do mycia twarzy oraz codzienny peeling. Dobrze oczyszcza skórę i pozostawia ją gładką i nawilżoną. Jednak nie zauważyłam polepszenia stanu mojej cery. Wiem, że u wielu osób się sprawdziła, dla mnie jej działanie jest pół na pół. Ale wrócę do niej, bo naprawdę dobrze działa jako peeling.

A Wy znacie tę pastę? Używałyście jej? Jak się u Was sprawdziła?

Czekam na Wasze komentarze ♥

Pozdrawiam, Margaritess. :)

wtorek, 20 września 2016

Avon, Planet Spa, Pianka pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa

Przepraszam za chwilową ciszę na blogu, ale chyba dopadło mnie jesienne przesilenie. Postaram się jednak pisać regularnie, bo daje mi to naprawdę dużo radości :)
Dziś przychodzę do Was z kosmetykiem, który jest dla mnie zupełną nowością i nigdy czegoś takiego nie używałam. Mam na myśli oczyszczająco-rewitalizującą piankę pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa z Avon z serii Planet Spa. Nigdy wcześniej nie używałam pianki pod prysznic, wiec byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku.
Avon, Planet Spa, Pianka pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa
Pianka zamknięta jest w wygodnej butelce z pompką, dzięki której z opakowania wychodzi nie za duża ilość kosmetyku, ale przynajmniej nic się nie marnuje. Ma bardzo przyjemny, orzeźwiający zapach, który nie utrzymuje się na skórze.
Avon, Planet Spa, Pianka pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa
Kosmetyk ma konsystencję pianki, która jest bardzo przyjemna i delikatna. Niestety bardzo słabo się pieni i dosłownie znika z ciała. Po użyciu na gąbkę praktycznie nic nie zostaje na ciele, aplikowana na samo ciało zachowuje się nieco lepiej jednak i tak nie jestem w stanie się nią umyć... Tak jak wspomniałam, bardzo mało się pieni, kiepsko rozsmarowuje się na ciele, pozostawia jakąś lepką powłoczkę, przez co musiałam myć się drugi raz zwykłym żelem pod prysznic, bo zwyczajnie nie czułam się po niej czysta.
Avon, Planet Spa, Pianka pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa
Pierwszy raz spotykam się z kosmetykiem myjącym, który tak właściwie w ogóle nie myje. No bo jak się umyć czymś co się nie pieni i znika z ciała. Pianka ma pojemność 150 ml i kosztuje około 15 zł ( zależy od katalogu ). Nie jest wydajna, bo na jedno mycie zużyłam chyba pół opakowania a i tak efekt nie był taki jak powinien być.
Avon, Planet Spa, Pianka pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa
Podsumowując, pianka kompletnie się u mnie nie sprawdziła i na pewno do niej nie wrócę. Może używana bez gąbki oraz z większą cierpliwością przyniosłaby zamierzony efekt, ale jakoś nie mam ochoty dawać jej kolejnych szans. Plusem jest opakowanie i gdyby był to żel a nie pianka, to myślę, że moje zdanie byłoby inne :)

A Wy znacie ten kosmetyk? Używałyście tej pianki? Co o niej myślicie?

Buziaki, Margaritess. :)

PS. Zapraszam Was na mój Instagram - KLIK, tam jestem prawie codziennie :)

wtorek, 13 września 2016

Projekt denko lipiec - sierpień

Jak co dwa miesiące przychodzę do Was z projektem denko. Już od bardzo dawna dobrze mi idzie, wszystko zużywam po kolei i nic się nie marnuje. Na mojej wannie nie stoi kilka żeli czy peelingów, wszystkiego jest po jednej sztuce i jestem z tego bardzo zadowolona, bo kiedyś tak nie było :)
1. Ziaja, Masło kakaowe, Kremowe mydło pod prysznic
Uwielbiam Ziaję i bardzo dużo kosmetyków tej firmy się u mnie sprawdza. Seria masło kakaowe to przepiękny, lekko czekoladowy zapach. Ten żel jest kremowy, delikatny, dobrze się pieni i fajnie oczyszcza skórę. Jest wydajny i niedrogi. Polecam i na pewno do niego wrócę.
2. Seyo Pleasures, żel pod prysznic Słodka Malina
Nie znam tej firmy i nie miałam z nią wcześniej styczności, ale ten żel bardzo przypadł mi do gustu. Ma piękny zapach, jest dość gęsty, dobrze się pieni i bardzo dobrze spełnia swoją funkcję myjącą. Polecam i jeżeli jeszcze go spotkam to na pewno do niego wrócę.
3. Nivea, Wygładzajace mleczko do ciała, Smooth Sensation
Bardzo dobry balsam do ciała. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, nie jest tłusty i nie pozostawia tłustej powłoczki na skórze. Bardzo ładnie, delikatnie pachnie a zapach utrzymuje się przez jakiś czas na skórze. Jest wydajny, dobrze się u mnie sprawdził. Polecam a sama również do niego wrócę. Pisałam o nim TU.
4. Lirene, Żurawinowy peeling cukrowy 
Cudowny peeling do ciała! Uwielbiam go. Posiada wiele mocnych drobinek, które świetnie radzą sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Ale jednocześnie jest na tyle delikatny, że nie powoduje podrażnień czy zaczerwienień. Skóra po nim jest gładka i miękka. Zapach ma przecudowny. Polecam go Wam. Ja często do niego wracam. Pisałam o nim TU.
5. BeBeauty, Sweet Cherry, Myjący peeling do ciała, Czereśnia
Ten malutki peeling kupiłam w Biedronce, gdy jechałam na wakacje. Podobne w swojej ofercie ma Joanna, używam ich i bardzo lubię. Ten peeling super się u mnie sprawdził. Ma przepiękny czereśniowy zapach, sporo drobinek, które są dość duże i bardzo dobrze peelingują skórę. Jeżeli jeszcze spotkam go w Biedronce to na pewno kupię go ponownie.
6. Perfecta, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała 
Ten peeling średnio się u mnie sprawdził. Forma galaretki nie do końca przypadła mi do gustu, ponieważ po nałożeniu na ciało, peeling stawał się trochę rzadki. Ma niewielkie drobinki, które średnio radzą sobie z peelingiem skóry. Zużyłam go, ale z efektów byłam średnio zadowolona. Moją recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
7. Isana, żel pod prysznic Witaminy & Jogurt 
8. Isana, Summer Feelings, Kremowy żel pod prysznic z ekstraktem z jeżyn
Wiecie już, że bardzo lubię żele z Isany i tak też było w tym przypadku. Oba żele bardzo przypadły mi do gustu, mają piękne zapachy, dobrze myją oraz nie przesuszają mojej skóry. Ten jeżynowy to mój absolutny faworyt, szkoda, ze to edycja limitowana i już go nie ma w Rossmannie.
9. Ziaja, Masło kakaowe, Krem do rąk
Ten krem niestety średnio się u mnie sprawdził. Zapach ma przepiękny, jak cała ta seria, jednak dla moich dłoni jest zbyt słaby. Nawilżenie jest krótkotrwałe, fajnie używać go w ciągu dnia, jednak na noc jego działanie jest niewystarczające. Jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
10. Ziaja, Ulga, Płyn micelarny do demakijażu
Toniki oraz płyny micelarne Ziaja bardzo lubię i zawsze dobrze się u mnie sprawdzają. Ten płyn jest bardzo delikatny, ma przyjemny, nie drażniący zapach oraz dobrze usuwa makijaż oraz zanieczyszczenia z twarzy. Nie używałam go do oczu, gdyż oczy zmywam mleczkiem. Płyn jest dobry i mogę go Wam polecić.

To już wszystkie kosmetyki, które udało mi się zużyć w lipcu i sierpniu. Znacie te produkty? Używałyście któryś z nich? Jakie macie o nich zdanie?

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 9 września 2016

Isana, Mademoiselle Raspberry, Kremowy żel pod prysznic

Kremowy żel pod prysznic Mademoiselle Raspberry zauroczył mnie swoim wyglądem - przepiękny różowy kolor od razu przyciągnął moją uwagę, ale też opakowane jest inne niż tradycyjnych żeli pod prysznic Isana. Bardzo lubię żele z tej firmy więc oczywiste było, że się na niego skuszę :) Była również wersja cytrynowa, która jakoś mocno mnie nie zainteresowała, ale może jeszcze się skuszę.
Isana, Mademoiselle Raspberry, Kremowy żel pod prysznic
Żel ma kremową, delikatną konsystencję, która jest nieco rzadka i może spływać z dłoni, jednak mnie się to nigdy nie zdarzyło. Być może dlatego, że używam gąbki do mycia. Żel bardzo dobrze się rozprowadza, nie jest tłusty, nie zapycha ani nie podrażnia skóry. Dobrze się pieni oraz idealnie spełnia swoją funkcję myjącą. Przepięknie pachnie malinkami - słodkimi, dojrzałymi i cudownie czerwonymi. Po prostu w tym żelu zamknięty jest zapach lata :)
Isana, Mademoiselle Raspberry, Kremowy żel pod prysznic
Żel ma wygodny dozownik - choć nie wiem czy można to tak nazwać. Otwór ma dobrą wielkość, przez którą wypływa odpowiednia ilość kosmetyku. Butelka jest miękka, dzięki czemu łatwo wydostać żel z opakowania.
Isana, Mademoiselle Raspberry, Kremowy żel pod prysznic
Jego pojemność to 500 ml a cena to około 6 zł. Żel nie jest jakoś szczególnie wydajny, przez to, że jest trochę rzadki, ale nie kończy się po tygodniu :) Mogę go Wam polecić. Dobrze spełnia swoje zadanie, pięknie pachnie i uroczo wygląda w łazience. Czego chcieć więcej :)

A Wy znacie ten żel? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?

Pozdrawiam, Margaritess. :)

środa, 7 września 2016

Home Decor Haul czyli Zakupy do domu

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, dziś przychodzę do Was z drugą częścią zakupów do domu. Ostatnio bardzo wkręciłam się w tego rodzaju zakupy, ale to chyba przychodzi z wiekiem :) Bez zbędnego pisania, zapraszam Was na domowy haul zakupowy.

poniedziałek, 5 września 2016

Pretty Home

Dziś przychodzę do Was z jednym z dwóch hauli zakupowych do domu, czyli tak zwanym home decor haul. Nie lubię tych angielskich nazw, dlatego poprawię się i powiem, że w ostatnim czasie kupiłam sporo rzeczy do domu z myślą o mojej przyszłej przeprowadzce. Dziś chcę Wam pokazać rzeczy tylko z jedno sklepu, wpis z resztą zakupów pojawi się niebawem :) Sklep o którym dzisiaj piszę, to pretty-home.pl. Nie jest to żadna reklama, niestety, wszystkie rzeczy kupiłam sama. Choć nie miałabym nic przeciwko współpracy, gdyż zakochałam się w tym sklepie już dawno temu tylko nigdy nie miałam środków pieniężnych aby sprawić sobie taki prezent :) Tym razem skorzystałam z rabatu i troszkę poszalałam :) Pretty Home  ma w swojej ofercie rzeczy do domu w stylu skandynawskim, jest dużo pasteli, bieli, po prostu musicie same zobaczyć :) Nie przedłużam już i przechodzę do pokazania Wam rzeczy.

sobota, 3 września 2016

Ulubieńcy wakacji

Niestety wakacje dobiegły końca. Mimo, że ja nie mam jako takich wakacji, bo szkołę skończyłam już jakiś czas temu, to jednak bardzo lubię te letnie wakacyjne miesiące i korzystam z dobroci, które oferuje nam właśnie czerwiec, lipiec i sierpień. Podobny post robiłam rok temu - KLIK i postanowiłam, że w tym roku również podsumuję to, co było i nadal jest moim ulubieńcem lata.

OWOCE
Sezonowe owoce to coś co lubię najbardziej i najczęściej jadłam maliny, jeżyny i truskawki. Korzystałam ile się dało :) Ogólnie lubię owoce i jem ich dość sporo, ale te sezonowe najbardziej skradają moje serce no i świetnie nadają się do ciast :) 
 MALINY
Tak, wiem, że przed chwilą o tym pisałam, ale uważam, że maliny zasługują na kilka oddzielnych zdań. Ze wszystkich owoców, to właśnie maliny lubię najbardziej i bardzo ubolewam nad tym, że sezon na nie jest krótki i że sporo kosztują. Niestety nie mam jeszcze malin u siebie a za koszyczek trzeba było zapłacić 7-8 zł, to pozwalałam sobie na nie dość często.
GRILLOWANIE
Grillowanie to również coś co uwielbiam. Nie ma chyba nic fajniejszego w lecie, od tego, że można usiąść z rodziną czy znajomymi na podwórku, rozpalić grilla, zjeść co dobrego i rozkoszować się chwilą. Uwielbiam ten czas i dlatego w tym roku grillowaliśmy bardzo, bardzo często.
WORECZKI DO LODU
Ulubieńcem tego lata są też woreczki do lodu z Biedronki. A to dlatego, że mają różne kształty - serduszka, gwiazdeczki i sopelki. Lód zrobiony w tych woreczkach świetnie wygląda w szklance. Wzorek można dostosować do naczynia, w którym podajemy napój z lodem, na przykład sopelki super nadają się do wysokich szklanek lub dzbanków, gwiazdeczki nadają się do mniejszych szklanek a serduszka najwolniej się rozpuszczają. Kupiłam je na początku lata i na pewno kupię je ponownie jeśli jeszcze kiedyś pojawią się w Biedronce. 
JAPONKI Z PEPCO
Co roku kupuję sobie jakieś niedrogie, gumowe japonki, w których chodzę po domu oraz po podwórku. Takie do chodzenia na co dzień. Takie japonki są niedrogie, fajnie wyglądają, łatwo je umyć oraz wcale nie są takie słabe, bo niektóre wytrzymują nawet dwa sezony wakacyjne, co jest plusem jak na japonki za 10 zł. Można wykorzystać je również na basenie lub pod prysznicem. Nie ma sensu inwestować więcej pieniędzy w tego rodzaju klapki. W tym roku skusiłam się na dwie pary z Pepco. Moim zdaniem są urocze, bardzo mi się podobają i super się sprawdziły przez całe wakacje. Na razie nic się z nimi nie stało i pewnie posłużą mi jeszcze w przyszłym roku. 
WYCIECZKI 
Wycieczki te małe i te duże, bliskie i dalekie. Nie udało mi się zrealizować wszystkich planów wyjazdowych na wakacje, ale zwiedziłam inne ciekawe miejsca a mam jeszcze cały wrzesień na to, aby jeszcze gdzieś pojechać :)  Niewątpliwym ulubieńcem jest nasz nieplanowany wyjazd do Zakopanego, który wspominam cudownie :) Ale było też kilka innych fajnych miejsc niedaleko naszego domu. 
 KAWA LATTE
Bardzo lubię kawę latte, jednak nie mam w domu expresu a sama nie potrafię sobie przygotować tak dobrej jak w kawiarni ( co widać na ostatnim zdjęciu :)). Z tego względu kilka razy wybraliśmy się na moją ulubioną kawę do kawiarni, co bardzo mile wspominam. 

To już wszyscy moi ulubieńcy wakacji. Jak Wam się podobał ten wpis? Czy wśród moich ulubieńców jest też coś co i Wy lubicie? :) A jacy są Wasi ulubieńcy? :)

Buziaki, Margaritess. :)

czwartek, 1 września 2016

Ziaja, Masło kakaowe, Krem do rąk

Krem do rąk używam praktycznie codziennie. Jest to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji. Pewnie powodem są moje problematyczne dłonie, które są przesuszone i lubią stawać się szorstkie. Mam kilka kremów, które lubię, jednak często sięgam po coś nowego w nadziei, że okaże się lepszy od poprzedników :) Firmę Ziaja bardzo lubię, większość kosmetyków od nich super mi się sprawdza a serię masło kakaowe wręcz uwielbiam! Jednak krem do rąk masło kakaowe to krem, który nie do końca spełnił moje oczekiwania.
Ziaja, Masło kakaowe, Krem do rąk
Krem ma dość lekką, przyjemną konsystencję. Przepięknie pachnie masłem kakaowym, tak jak wszystkie produkty z tej serii. Zapach utrzymuje się na dłoniach przez jakiś czas. Nie jest tłusty, szybko się wchłania i nie pozostawia lepiej powłoczki na skórze. Jest przyjemny dla skóry, dobrze się rozprowadza oraz nie uczula.
Skład:
Ziaja, Masło kakaowe, Krem do rąk
Niestety słabo nawilża, ale zaznaczam, że moje dłonie są naprawdę przesuszone. Nawilżenie czuć chwilę po nałożeniu kremu, niestety szybko ono znika. Domyślam się, że dla mniej wymagających dłoni byłby dobry. Na pewno podczas jego stosowania moje dłonie nie zrobiły się szorstkie więc pewnie masło kakaowe miało na to wpływ :) Krem jest wydajny, jego pojemność to 80 ml. Jego opakowanie to miękka tubka, dzięki której z łatwością można wydostać krem. 
Ziaja, Masło kakaowe, Krem do rąk
Krem Ziaja Masło Kakaowe średnio się u mnie sprawdził, ponieważ słabo nawilża moje dłonie. Na pewno fajny jest w ciągu dnia, ale na noc jest za słaby, ponieważ nie poprawił kondycji moich dłoni. Jednak jeżeli macie mniej wymagające dłonie to myślę, że może się u Was sprawdzić :)

A może już znacie ten krem? Lubicie go? A może macie ochotę go wypróbować?
Czekam na Wasze opinie ♥
Pozdrawiam, Margaritess. :)