poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Polska wieś

Mieszkam w niewielkiej miejscowości, na wsi, choć samo jej centrum wcale wsi nie przypomina :) Plusem mieszkania w takim miejscu jest to, że wystarczy przejechać kilka metrów rowerem, aby cieszyć się ciszą, spokojem, świeżym powietrzem oraz pięknymi wiejskimi widokami, których w mieście nie uświadczycie :) Ostatni weekend spędziłam bardzo miło i przyjemnie. W sobotę wybraliśmy się z chłopakiem na wycieczkę rowerową. Udało mi się zrobić kilka zdjęć, które w pełni oddają klimat cichej i spokojnej wsi. Zapraszam do oglądania i relaksu :)
Mniej więcej tak spędziłam jeden z dni weekendu. Jest pięknie, prawda? :) Takie spontaniczne wycieczki są najlepsze a pogoda wybitnie nam dopisała. A jak Wy spędziłyście weekend?

Podobają Wam się moje zdjęcia? Wolicie wieś czy miasto? Czekam na Wasze komentarze ♥

Buziaki, Margaritess. :)

piątek, 19 sierpnia 2016

Kosmetyczne zakupy

Nie dalej jak miesiąc temu pokazywałam Wam kosmetyczne zakupy wakacyjne - KLIK a już mam dla Was kolejne zakupy. Nie, nie jestem zakupoholiczką :) Poprzednie kosmetyki kupiłam głównie z myślą o wyjeździe wakacyjnym. Dzisiaj pokażę Wam kosmetyki, które musiałam kupić, bo po prostu większość mi się już pokończyła i musiałam zrobić zapasy :)
Skończyły mi się wszystkie żele pod prysznic, wiec musiałam zrobić zapas :) Skusiłam się wreszcie na nowy żel Isana, Mademoiselle Raspberry. Pachnie przecudownie malinami no i wygląda przesłodko :) Drugi żel to również Isana, Summer Feelings o zapachu jeżynowym. Zapach obłędny a opakowanie mówi samo za siebie :)
Te kosmetyki wylądowały u mnie kilka dni wcześniej. Kremowe mydło do rąk Isana, Summer Feelings, do kompletu do mojego żelu :) Kolejny żel to znowu Isana, Witaminy i Jogurt. Zapach bardzo ładny. Już kiedyś go miałam i byłam z niego zadowolona :)
Nivea, Care&Honey, Żel pod prysznic o zapachu miodu. Mówiłam, że zrobiłam zapas żeli :) Ten skusił mnie zapachem, pojemnością oraz ceną w promocji, bo za 500 ml kosztował niecałe 9 zł. Żel z Lirene, oliwka z mango również był w promocji, kosztował 6 zł. Już dawno chciałam go wypróbować, więc go wzięłam. Potrzebowałam również peelingu do ciała, ale nic fajnego nie wpadło mi w oko. Zdecydowałam się w końcu na peeling pod prysznic Isana, Creme&Oil z olejkiem migdałowym.
Kolejne dwa kosmetyki to moi ulubieńcy. Tusz do rzęs Lovely, Pump Up Mascara to tusz, którego używam praktycznie cały czas i bardzo go lubię. O Rexonie chyba nie muszę nic więcej pisać :)
Żel do golenia Joanna to również kosmetyk, który cały czas kupuję. Podobnie jest z odżywką do włosów Nivea. Tym razem skusiłam się na wersję Straight&Gloss Care, bo zauważyłam, że włosy po niej są prostsze. Ostatnim produktem, który kupiłam jest krem do rąk Isana z mocznikiem. Używałam go kiedyś i byłam bardzo zadowolona więc powróciłam do niego.

Jak widać moje zakupy sponsorowała Isana :) Ale co zrobić, skoro tak lubię produkty z tej firmy ( zwłaszcza żele i mydełka ) Znacie któryś z kosmetyków, który kupiłam? Macie o nich jakieś zdanie? Czekam na Wasze opinie ♥

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 17 sierpnia 2016

Sesja w polu

Kilka tygodni temu byłam na rodzinnym grillu w niewielkiej miejscowości. Gospodarze mieszkają na samym końcu miejscowości, tuż przy lesie w bardzo malowniczej okolicy. W przerwie między posiłkami, wybrałam się z chłopakiem na spacer i zupełnie spontanicznie zrobiliśmy kilka zdjęć. Nie pokazywałabym Wam ich, bo to żadna stylizacja, strój wygodny i typowy na grilla, ale zdjęcia same w sobie mi się podobają, bo są zrobione na tle zachodzącego słońca i kojarzą mi się z miłym wydarzeniem, więc postanowiłam się z Wami nimi podzielić :) Mam nadzieję, że Wam się spodobają :)

Taka była nasza sesja w polu a może bardziej w lesie? :) Wierzę, że post Wam się spodoba, tak jak wspomniałam ubranie jest wygodne, codzienne i zupełnie zwykłe i to nie je chciałam Wam pokazać. Mam nadzieję, że miło spędziłyście czas oglądając moje zdjęcia :)

Czekam na Wasze komentarze ♥

Pozdrawiam, Margaritess. :)

niedziela, 14 sierpnia 2016

Perfecta, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała

Jakiś czas temu w nowościach kosmetycznych pokazałam Wam Galaretkę peelingującą do ciała Perfecta. Sama byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku, ale Wy również wyraziłyście swoje zaskoczenie i chęć poznania opinii o niej :) Galaretka już prawie mi się skończyła, więc mogę Wam powiedzieć co i jak :)
Perfecta, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała
Byłam ciekawa jak będzie pachnieć kosmetyk agrestowy. Przyznam, że agrest to owoc mojego dzieciństwa, ale od lat go nie jadłam i niestety zapachem się trochę zawiodłam. Peeling pachnie owocowo i cytrusowo. Bardziej mi przypomina cytrynę niż agrest. Ale jest to dość przyjemny zapach, nic szczególnego, ale nie jest drażniący ani nachalny.
Perfecta, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała
Peeling ma konsystencję galaretki, nie spływa z ciała, ale po nałożeniu staje się dość rzadki. Posiada ciemne drobinki peelingujące, które chyba mają imitować pestki, choć wątpię, aby to były pestki :) Niestety jest ich dość mało i są one słabe, przez co efekt peelingu jest bardzo mizerny. Dodatkowo peeling jest tłusty - nie pozostawia tłustej powłoczki, ale podczas peelingowania czuć, tłustość i nie jest to zbyt przyjemne uczucie. Skóra po nim nie jest lepka, na szczęście, ale nie jest też wygładzona.
Perfecta, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała
Galaretka peelingująca Perfecta wygląda bardzo ciekawie, jest przyjemna w użytkowaniu, zapach ma całkiem fajny, jednak jej działanie jest słabe. Średnio peelinguje, skóra po niej nie jest gładka. Jest miękka, ale nie wiem czy to za jej sprawą. Na szczęście nie jest to drogi kosmetyk, bo kosztował chyba około 6 zł, ale jeżeli lubicie mocne zdzieraki to ten na pewno Wam się nie sprawdzi.
Perfecta, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała
A Wy znacie tą galaretkę peelingującą? Używałyście jej? Macie ochotę ją sprawdzić czy po mojej recenzji się zniechęciłyście? Czekam na Wasze komentarze ♥

Pozdrawiam, Margaritess. :)

czwartek, 11 sierpnia 2016

Wakacyjna sukienka

Dziś mam dla Was stylizację z moją nową, prześliczną sukienką. Sukienka idealnie nadaje się na lato, jest dość cienka, przewiewna i ma ciekawe wycięcie na plecach. Dodatkowo jej wzór - czerwone kwiaty wprawia mnie w wakacyjny nastrój :) Wiem, że jakoś zdjęć jest średnia, wybaczcie. Od jakiegoś czasu mam nowy telefon i nie jestem jeszcze w stanie ogarnąć ustawień aparatu, który na razie nie bardzo chce ze mną współpracować:) Do sukienki dobrałam letnie sandałki  Gioseppo, o których pisałam Wam TU.
Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się podobały no i że spodobała Wam się moja sukienka :) Sukienka pochodzi ze sklepu New Yorker.

Czekam na Wasze opinie i komentarze :)

Buziaki, Margaritess. :)

środa, 10 sierpnia 2016

Restauracja Schronisko Smaków Magda Gessler

Wiecie już z mojej relacji z wakacji, że miałam okazję być po raz pierwszy w restauracji Magdy Gessler Schronisko Smaków, która mieście się w Bukowinie Tatrzańskiej na ulicy Kościuszki 94. Od początku powstania tej restauracji "śledzę" ją w mediach społecznościowych i kiedy okazało się, że jedziemy w tym roku do Zakopanego, to nie mogłam sobie odmówić odwiedzenia Schroniska Smaków :) Restauracja jest przepiękna, posiada taras widokowy, z którego rozpościera się widok na góry, choć podczas naszego pobytu w tym miejscu, chmury usilnie przykrywały góry. Obsługa i kelnerzy są bardzo mili, uprzejmi, miejsce jest urządzone z gustem. Potrawy, które jedliśmy były pyszne i naprawdę były to duże porcje. Restauracja nie należy do tanich ( choć to pewnie subiektywna opinia ), ale jeżeli cenę miałabym porównać do jakości i wielkości potraw to jest zdecydowanie adekwatna :)
 Góry trochę za chmurami, ale i tak było pięknie :)
 Sztućce bardzo ładnie podane
 Spodobały mi się też szklanki na colę :)
 Obłędna kwaśnica z dużą ilością kapusty i mięska. Do tego grzanka z chlebka - pychota :) Koszt takiej kwaśnicy to 14 zł.
 Na drugie danie wzięliśmy pieczonego dorsza z orzechami. Szczerze mówiąc po tej kwaśnicy bardzo się najedliśmy :) Dorsz był przepyszny, duży, smaczny, miękki, ale nie suchy. Koszt dorsza to 36 zł.
 Nie mieliśmy pojęcia jak duże są porcję, więc zamówiliśmy jeszcze dwie porcje frytek, które niestety zostawiliśmy, bo już nie mogliśmy nic więcej zjeść ;) Myślałam, że każde frytki są dobre, ale te były PRZEPYSZNE. Grubo krojone bez grama jakiegokolwiek tłuszczu, pachnące świeżymi ziemniakami. Nie wiedziałam, że można tak się zachwycać frytkami :)
Było pysznie i pięknie. Na pewno jeszcze tu wrócimy, jeżeli tylko będziemy mieli taką okazję :) Wam serdecznie polecam to miejsce! Jeżeli tylko jesteście gdzieś w pobliżu, musicie się tu wybrać :)

Jak podobały Wam się zdjęcia? Macie ochotę odwiedzić to miejsce? Dania wyglądają pysznie, prawda? :)
Czekam na Wasze komentarze ♥

Buziaki, Margaritess. :)