Dziś przychodzę do Was z recenzją kosmetyczną. Wiecie jak bardzo lubię peelingi do ciała, jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków. Często je zmieniam, testuje nowe i większość mi odpowiada. Lubię gruboziarniste peelingi, choć potrafię też zachwycić się drobnoziarnistym. Tym razem pokażę Wam peeling z Ziaja, który przeleżał u mnie od grudnia - w końcu sama jego nazwa wskazuje na to, ze to edycja zimowa - Świąteczne aromaty. Peeling cukrowy do ciała, Czekolada i Pomarańcza grzecznie czekał na swoją kolej i oto wiosną jego recenzja ujrzy światło dzienne :D :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cukrowy peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cukrowy peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 maja 2017
poniedziałek, 17 października 2016
Wellness & Beauty, Peeling do ciała, Olejek z mango i kokosa
Bardzo lubię peelingi do ciała i to na pewno nie jest dla Was żadną nowością, ponieważ często pojawiają się na moim blogu recenzje tego rodzaju kosmetyków. Lubię testować nowe peelingi, choć znalazłam już kilka, które w zupełności spełniają moje oczekiwania. Peeling z olejkiem mango i kokosa marki Wellness&Beauty, dostępnej w Rossmannie, od dawna wzbudzał moje zainteresowanie, jednak zawsze wybierałam coś innego. Jego regularna cena to 14 zł za 300 gram, ja jednak skusiłam się na niego, gdy był w promocji i kosztował około 10 zł.
Na opakowaniu jest podane, że jest to peeling cukrowo-olejowy, co by się zgadzało z jego konsystencją, jednak na niektórych stronach w Internecie jest napisane, że jest to peeling solny, co również by się zgadzało patrząc na to jak szczypie w miejscach podrażnionych.
Po otworzeniu na górze peelingu widoczna jest oddzielona warstwa olejowa, którą miesza się z peelingiem podczas używania. Peeling ma bardzo gęstą, zbitą konsystencję, która nie spływa z dłoni, jednak jest trochę tępa przy nakładaniu. Peeling jest bardzo drobno zmielony, jednak te drobinki są dość ostre, co czyni go całkiem dobrym zdzierakiem.
Peeling dobrze ściera martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i miękką w dotyku. Jednak przez to, że jest z dodatkiem olejku, jest bardzo tłusty, BARDZO. Po jego użyciu wszystko się klei, począwszy od miejsc, na które go używam, przez dłonie aż po wannę. Ta lepkość nie spłukuje się wraz z wodą tylko pozostaje na skórze. Ciało jest gładkie i dobrze nawilżone, jednak lepkość pozostaje a ja niestety bardzo nie lubię tego uczucia.
Niestety może trochę podrażniać uszkodzony naskórek. Użyty po goleniu nóg mocno szczypie, choć to trwa tylko chwilę. Domyślam się, że jeżeli macie jakieś otarcia, zadrapania, pozadzierane skórki, to również będzie Was szczypał. Zapach jest bardzo neutralny, mało wyczuwalny i trochę sztuczny. Ja go w ogóle nie wyczuwam podczas użytkowania. Na plus zasługuje opakowanie - słoiczek - który bardzo mi się podoba, fajnie i ciekawie wygląda w łazience oraz dzięki niemu można kosmetyk zużyć do końca.
Podsumowując, peeling jest dobry. Fajnie radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka oraz nawilża skórę. Jednak jest bardzo tłusty i pozostawia lepką powłoczkę na skórze, którą czuć jeszcze długo po skończonej kąpieli. Raczej do niego już nie wrócę, choć mam jeszcze ochotę na jego inne wersje. Zobaczymy. Ale ten wypadł u mnie średnio.
A Wy znacie ten peeling? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Na opakowaniu jest podane, że jest to peeling cukrowo-olejowy, co by się zgadzało z jego konsystencją, jednak na niektórych stronach w Internecie jest napisane, że jest to peeling solny, co również by się zgadzało patrząc na to jak szczypie w miejscach podrażnionych.
Po otworzeniu na górze peelingu widoczna jest oddzielona warstwa olejowa, którą miesza się z peelingiem podczas używania. Peeling ma bardzo gęstą, zbitą konsystencję, która nie spływa z dłoni, jednak jest trochę tępa przy nakładaniu. Peeling jest bardzo drobno zmielony, jednak te drobinki są dość ostre, co czyni go całkiem dobrym zdzierakiem.
Peeling dobrze ściera martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i miękką w dotyku. Jednak przez to, że jest z dodatkiem olejku, jest bardzo tłusty, BARDZO. Po jego użyciu wszystko się klei, począwszy od miejsc, na które go używam, przez dłonie aż po wannę. Ta lepkość nie spłukuje się wraz z wodą tylko pozostaje na skórze. Ciało jest gładkie i dobrze nawilżone, jednak lepkość pozostaje a ja niestety bardzo nie lubię tego uczucia.
Niestety może trochę podrażniać uszkodzony naskórek. Użyty po goleniu nóg mocno szczypie, choć to trwa tylko chwilę. Domyślam się, że jeżeli macie jakieś otarcia, zadrapania, pozadzierane skórki, to również będzie Was szczypał. Zapach jest bardzo neutralny, mało wyczuwalny i trochę sztuczny. Ja go w ogóle nie wyczuwam podczas użytkowania. Na plus zasługuje opakowanie - słoiczek - który bardzo mi się podoba, fajnie i ciekawie wygląda w łazience oraz dzięki niemu można kosmetyk zużyć do końca.
Podsumowując, peeling jest dobry. Fajnie radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka oraz nawilża skórę. Jednak jest bardzo tłusty i pozostawia lepką powłoczkę na skórze, którą czuć jeszcze długo po skończonej kąpieli. Raczej do niego już nie wrócę, choć mam jeszcze ochotę na jego inne wersje. Zobaczymy. Ale ten wypadł u mnie średnio.
A Wy znacie ten peeling? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
piątek, 11 marca 2016
Perfecta, Cukrowy peeling do ciała Jagodowa Muffinka
Peeling do ciała to jeden z moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych, ale to wiecie, bo wspominam o tym przy każdej recenzji peelingu :) Nie mam swojego ulubionego, większość peelingów spełnia moje oczekiwania i lubię testować nowe. Czasami wracam do "starych" sprawdzonych, ale często testuję nowe, stąd na moim blogu jest dużo recenzji tego typu kosmetyków. Jakiś czas temu pisałam Wam o masełku do ciała z Perfecty o zapachu jagodowej muffinki - KLIK, dostałam go razem w zestawie z peelingiem do ciała. Perfecta, odmładzający cukrowy peeling do ciała Jagodowa Muffinka to kosmetyk godny polecenia, ale o tym przekonacie się czytając dzisiejszy post :)
Cukrowy peeling do ciała o właściwościach złuszczających i odmładzających. Naturalne kryształki cukru usuwają martwe komórki naskórka i idealnie wygładzają powierzchnię skóry. Olejek orzechowy zapobiega wiotczeniu skóry, zwiększa jej sprężystość i uelastycznia, a olejek arganowy regeneruje, nawilża i działa przeciwstarzeniowo.
Podsumowując, cukrowy peeling Perfecta dobrze się u mnie sprawdził i mogę go Wam polecić. Pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.
Używałyście tego peelingu? Jak się u Was sprawdził? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Cukrowy peeling do ciała o właściwościach złuszczających i odmładzających. Naturalne kryształki cukru usuwają martwe komórki naskórka i idealnie wygładzają powierzchnię skóry. Olejek orzechowy zapobiega wiotczeniu skóry, zwiększa jej sprężystość i uelastycznia, a olejek arganowy regeneruje, nawilża i działa przeciwstarzeniowo.
Skład
Zacznę od zapachu, bo jego obawiałam się najbardziej. Zapach jagodowej muffinki w masełku do ciała nie przypadł mi do gustu. Nie przypominał ani muffiny ani jagody a raczej jakiś średnio dobry jogurt. Jednak peeling do ciała Jagodowa Muffinka pachnie jagodowo, trochę kwaśnie, ale jest to całkiem przyjemny zapach. Podoba mi się.
Peeling ma gęstą, treściwa konsystencję. Znajdują się w nim liczne drobinki ścierające, które są mocne i dobrze złuszczają martwy naskórek. Peeling bardzo przyjemnie się nakłada zarówno na mokrą jak i na suchą skórę, jednak stosując go na sucho, może być trochę zbyt mocny. Peeling nie spływa z dłoni ani z ciała. Działanie bardzo mi odpowiada, dobrze ściera martwy naskórek, skóra pozostaje gładka i miękka. Niestety przez to, że zawiera parafinę, jest dość tłusty i pozostawia lekką powłoczkę na skórze. Jednak po dokładnym wysuszeniu ciała, powłoczka znika i bez problemu można nakładać balsam.
Peeling nie podrażnił ani nie wysuszył mojej skóry. Oczywiście nie nawilża, ale nie oczekuję tego po peelingu. Ma bardzo wygodne opakowanie, z którego łatwo można wydostać kosmetyk i do końca go zużyć. Jego pojemność to 225 g a cena to 16 zł ( Rossmann ).Peeling ma gęstą, treściwa konsystencję. Znajdują się w nim liczne drobinki ścierające, które są mocne i dobrze złuszczają martwy naskórek. Peeling bardzo przyjemnie się nakłada zarówno na mokrą jak i na suchą skórę, jednak stosując go na sucho, może być trochę zbyt mocny. Peeling nie spływa z dłoni ani z ciała. Działanie bardzo mi odpowiada, dobrze ściera martwy naskórek, skóra pozostaje gładka i miękka. Niestety przez to, że zawiera parafinę, jest dość tłusty i pozostawia lekką powłoczkę na skórze. Jednak po dokładnym wysuszeniu ciała, powłoczka znika i bez problemu można nakładać balsam.
Podsumowując, cukrowy peeling Perfecta dobrze się u mnie sprawdził i mogę go Wam polecić. Pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.
Używałyście tego peelingu? Jak się u Was sprawdził? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
czwartek, 3 grudnia 2015
Lirene, Żurawinowy peeling cukrowy
Po kilku nieudanych próbach znalezienia fajnego peelingu do ciała w końcu mi się to udało! Pamiętacie peeling z Isany - KLIK oraz Alterry - KLIK, które kompletnie się u mnie nie sprawdziły. Postanowiłam skusić się na jeszcze jedną nowość, żurawinowy peeling z Lirene, który okazał się jednym z lepszych peelingów, których używałam.
Otulające, odżywcze działanie dla skóry i relaks dla zmysłów w jednym rytuale pielęgnacyjnym.
Peeling intensywnie wygładza skórę i dostarcza jej wartościowych składników zawartych w wyciągu z żurawiny. Twoje ciało rozpieści masaż kryształkami cukru połączony z kuszącym zapachem żurawiny.
Skład: Propylene Glycol, Glycerin, Sugar, Aqua (Water), Synthtics Wax, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamina, Zingiber Officinale (Ginger) roqt Extract Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extact, Parfum (Fragrance), CI 16255:1.
Peeling pachnie cudownie. To słodko-kwaśny zapach żurawiny, który jest po prostu idealny. Absolutnie nie jest chemiczny czy sztuczny. Konsystencję ma dość gęstą ( jak na peeling w tubce ). Posiada bardzo dużo drobinek, które są mocne i ostre i idealnie peelingują skórę. Skóra po tym peelingu jest wygładzona, miękka wręcz aksamitna i pachnąca. Nie przesadzam :) Mimo tego, że jest to peeling cukrowy gruboziarnisty to nie podrażnia skóry, nie powoduje zaczerwienień ani szczypania.
Peeling nie pozostawia tłustej powłoczki na skórze. Jego działaniem jestem oczarowana no i ten zapach :) Jest dostępny w trzech wersjach zapachowych, w ostatnich moich zakupach widzieliście, że skusiłam się na wersję z mango. Regularnie kosztuje około 12-14 zł, w promocji można go kupić za 10 zł. Muszę przyznać, że samo opakowanie też bardzo mi się podoba, jest minimalistyczne, ale przyciąga wzrok :)
Peeling cukrowy Lirene bardzo dobrze się u mnie sprawdził, cudownie peelinguje skórę i przepięknie pachnie. Na pewno do niego wrócę. Polecam go Wam, myślę, że nie pożałujecie zakupu :)
Znacie ten peeling? Używałyście go? Co o nim myślicie?
Buziaki, Margaritess. :)
Otulające, odżywcze działanie dla skóry i relaks dla zmysłów w jednym rytuale pielęgnacyjnym.
Peeling intensywnie wygładza skórę i dostarcza jej wartościowych składników zawartych w wyciągu z żurawiny. Twoje ciało rozpieści masaż kryształkami cukru połączony z kuszącym zapachem żurawiny.
Skład: Propylene Glycol, Glycerin, Sugar, Aqua (Water), Synthtics Wax, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamina, Zingiber Officinale (Ginger) roqt Extract Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extact, Parfum (Fragrance), CI 16255:1.
Peeling pachnie cudownie. To słodko-kwaśny zapach żurawiny, który jest po prostu idealny. Absolutnie nie jest chemiczny czy sztuczny. Konsystencję ma dość gęstą ( jak na peeling w tubce ). Posiada bardzo dużo drobinek, które są mocne i ostre i idealnie peelingują skórę. Skóra po tym peelingu jest wygładzona, miękka wręcz aksamitna i pachnąca. Nie przesadzam :) Mimo tego, że jest to peeling cukrowy gruboziarnisty to nie podrażnia skóry, nie powoduje zaczerwienień ani szczypania.
Peeling nie pozostawia tłustej powłoczki na skórze. Jego działaniem jestem oczarowana no i ten zapach :) Jest dostępny w trzech wersjach zapachowych, w ostatnich moich zakupach widzieliście, że skusiłam się na wersję z mango. Regularnie kosztuje około 12-14 zł, w promocji można go kupić za 10 zł. Muszę przyznać, że samo opakowanie też bardzo mi się podoba, jest minimalistyczne, ale przyciąga wzrok :)
Peeling cukrowy Lirene bardzo dobrze się u mnie sprawdził, cudownie peelinguje skórę i przepięknie pachnie. Na pewno do niego wrócę. Polecam go Wam, myślę, że nie pożałujecie zakupu :)
Znacie ten peeling? Używałyście go? Co o nim myślicie?
Buziaki, Margaritess. :)
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Avon, Planet Spa, Wygładzający peeling do ciała z masłem shea i brązowym cukrem
Peelingi z Avonu całkiem przypadkowo znajdują się w mojej łazience a z większości z nich jestem bardzo zadowolona. Takim moim odkryciem jest wygładzający cukrowy peeling do ciała z masłem shea i brązowym cukrem z Avonu z serii Planet Spa.
Peeling zamknięty jest w 200 ml miękkiej tubce, z której bardzo łatwo wydostać kosmetyk do samego końca. Bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie. Posiada liczne drobinki, które są bardzo drobniutko zmielone, prawie, że na piasek. Na pierwszy rzut oka ich nie widać, ale zdecydowanie czuć je na skórze. Są dość mocne i świetnie ścierają martwy naskórek.
Skóra po tym peelingu jest niesamowicie wygładzona, miękka i gładka. Peeling powinien też nawilżać dzięki zawartości masła shea i choć ja zazwyczaj uważam, że to balsam jest do nawilżania skóry, to mogę powiedzieć, że ten peeling faktycznie delikatnie nawilża skórę. Stwierdzam to po tym, że skóra po jego użyciu jest bardzo delikatna i nie jest sucha, co zdarzało się przy innych peelingach.
Peeling nie podrażnia ani nie przesusza skóry. Bardzo przyjemnie się go używa. W regularnej cenie kosztuje około 29 zł więc moim zdaniem trochę drogo, ale często jej w promocji albo w pakiecie z innymi kosmetykami. Naprawdę warto go wypróbować :)
Znacie ten peeling? Jak się u Was sprawdził? A może dopiero zamierzacie go kupić?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Peeling zamknięty jest w 200 ml miękkiej tubce, z której bardzo łatwo wydostać kosmetyk do samego końca. Bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie. Posiada liczne drobinki, które są bardzo drobniutko zmielone, prawie, że na piasek. Na pierwszy rzut oka ich nie widać, ale zdecydowanie czuć je na skórze. Są dość mocne i świetnie ścierają martwy naskórek.
Skóra po tym peelingu jest niesamowicie wygładzona, miękka i gładka. Peeling powinien też nawilżać dzięki zawartości masła shea i choć ja zazwyczaj uważam, że to balsam jest do nawilżania skóry, to mogę powiedzieć, że ten peeling faktycznie delikatnie nawilża skórę. Stwierdzam to po tym, że skóra po jego użyciu jest bardzo delikatna i nie jest sucha, co zdarzało się przy innych peelingach.
Peeling nie podrażnia ani nie przesusza skóry. Bardzo przyjemnie się go używa. W regularnej cenie kosztuje około 29 zł więc moim zdaniem trochę drogo, ale często jej w promocji albo w pakiecie z innymi kosmetykami. Naprawdę warto go wypróbować :)
Znacie ten peeling? Jak się u Was sprawdził? A może dopiero zamierzacie go kupić?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
wtorek, 31 marca 2015
Ulubione kosmetyki
Dzisiaj chciałabym Wam napisać o moich ulubionych kosmetykach, bez których nie wyobrażam sobie mojego kosmetycznego życia :) Nie będą to produkty konkretnych marek, ale grupy kosmetyków, które bardzo lubię używać i które przynoszą widoczne efekty. Oczywiście nie biorę tutaj pod uwagę podstawowych kosmetyków takich jak żel pod prysznic, antyperspirant, pasta do zębów czy szampon. Bardziej chodzi mi o kosmetyki, które nie są niezbędne, ale które bardzo przyjemnie mi się używa.
Peeling do ciała to mój ulubiony kosmetyk. Nie wiem jak to możliwe, że kiedyś myślałam, że go nie potrzebuję. Najbardziej lubię peelingi cukrowe, gruboziarniste, ale często też zdarza mi się używać tych delikatniejszych. Po peelingu skóra jest niesamowicie gładka, miękka a regularne używanie peelingu poprawia jej koloryt. Dzięki niemu balsamy lepiej się wchłaniają, a skóra jest lepiej nawilżona.
Krem do rąk to akurat mój obowiązkowy ale i ulubiony kosmetyk. Moje dłonie są bardzo suche i szorstkie, często zaczerwienione i muszę je kremować kilka razy dziennie. Dzięki temu, że używam regularnie kremu do rąk, moje dłonie są nawilżone i są po prostu w lepszej kondycji. Oczywiście zdarzają się kremy, które są bardzo słabe i nie pomagają moim dłoniom. Jednak nie wyobrażam sobie nie mieć przy sobie żadnego kremu.
Jeszcze nie tak niedawno nie używałam odżywek do spłukiwania, ale odkąd spróbowałam, używam ich regularnie. Dzięki odżywce moje włosy są miękkie, gładkie, błyszczące i lepiej się układają. Nie puszą się i lepiej je rozczesać. Tak jak w przypadku kremów do rąk, nie zawsze odżywka jest dobra, wtedy ratuje się odżywkami bez spłukiwania. Odżywka sprawia, że moje włosy się błyszczą i wyglądają na zdrowsze.
To moje ulubione kosmetyki i dzięki nim faktycznie czuję się piękniejsza. A jakie są Wasze ulubione kosmetyki? Macie takie grupy kosmetyków czy może lubicie jeden produkt konkretnej marki?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Peeling do ciała
Peeling do ciała to mój ulubiony kosmetyk. Nie wiem jak to możliwe, że kiedyś myślałam, że go nie potrzebuję. Najbardziej lubię peelingi cukrowe, gruboziarniste, ale często też zdarza mi się używać tych delikatniejszych. Po peelingu skóra jest niesamowicie gładka, miękka a regularne używanie peelingu poprawia jej koloryt. Dzięki niemu balsamy lepiej się wchłaniają, a skóra jest lepiej nawilżona.
Krem do rąk
Krem do rąk to akurat mój obowiązkowy ale i ulubiony kosmetyk. Moje dłonie są bardzo suche i szorstkie, często zaczerwienione i muszę je kremować kilka razy dziennie. Dzięki temu, że używam regularnie kremu do rąk, moje dłonie są nawilżone i są po prostu w lepszej kondycji. Oczywiście zdarzają się kremy, które są bardzo słabe i nie pomagają moim dłoniom. Jednak nie wyobrażam sobie nie mieć przy sobie żadnego kremu.
Odżywka do włosów
Jeszcze nie tak niedawno nie używałam odżywek do spłukiwania, ale odkąd spróbowałam, używam ich regularnie. Dzięki odżywce moje włosy są miękkie, gładkie, błyszczące i lepiej się układają. Nie puszą się i lepiej je rozczesać. Tak jak w przypadku kremów do rąk, nie zawsze odżywka jest dobra, wtedy ratuje się odżywkami bez spłukiwania. Odżywka sprawia, że moje włosy się błyszczą i wyglądają na zdrowsze.
To moje ulubione kosmetyki i dzięki nim faktycznie czuję się piękniejsza. A jakie są Wasze ulubione kosmetyki? Macie takie grupy kosmetyków czy może lubicie jeden produkt konkretnej marki?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
środa, 13 sierpnia 2014
Hean, Slim no limit, Cukrowy peeling do ciała
Wiecie jak bardzo lubię peelingi do ciała, ale ostatnio trafiłam na drobnoziarniste, które nie do końca są moimi ulubieńcami. Wreszcie trafiłam na mocnego zdzieraka! Cukrowy peeling do ciała Hean, Slim no limit, kuracja ujędrniająca działa cuda!
Przyznaję, że peeling przyciągnął mnie swoim żółtym wyglądem :) Skojarzył mi się z latem i orzeźwiającym zapachem. Można go dostać w Rossmannie i za pojemność 200 ml płacimy 9 zł :)
Peeling nie jest ani rzadki ani gęsty, konsystencje ma idealną, bo łatwo wydostać go z opakowania, ale nie spływa z dłoni ani z ciała. Posiada w sobie dużo grubych i mocnych drobinek cukru, a także innych kolorowych drobinek. Bardzo dobrze ściera martwy naskórek i oczyszcza skórę, ale jej nie podrażnia. Skóra jest po nim mięciutka i idealnie gładka.
Co do jego działania ujędrniającego, to nie zauważyłam takiego, ale myślę, że to nie peeling jest od ujędrniania ciała :) Ale na pewno skóra jest po nim wygładzona, odświeżona i miękka :)
Zapach peelingu jest cytrynowy, ale średnio przypadł mi do gustu... Przypomina mi raczej cytrynowy płyn do naczyń ;) Ale nie utrzymuje się na skórze, a działanie jest świetne!
Używałyście tego peelingu? Warto zwrócić na niego uwagę :)
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Przyznaję, że peeling przyciągnął mnie swoim żółtym wyglądem :) Skojarzył mi się z latem i orzeźwiającym zapachem. Można go dostać w Rossmannie i za pojemność 200 ml płacimy 9 zł :)
Peeling nie jest ani rzadki ani gęsty, konsystencje ma idealną, bo łatwo wydostać go z opakowania, ale nie spływa z dłoni ani z ciała. Posiada w sobie dużo grubych i mocnych drobinek cukru, a także innych kolorowych drobinek. Bardzo dobrze ściera martwy naskórek i oczyszcza skórę, ale jej nie podrażnia. Skóra jest po nim mięciutka i idealnie gładka.
Co do jego działania ujędrniającego, to nie zauważyłam takiego, ale myślę, że to nie peeling jest od ujędrniania ciała :) Ale na pewno skóra jest po nim wygładzona, odświeżona i miękka :)
Zapach peelingu jest cytrynowy, ale średnio przypadł mi do gustu... Przypomina mi raczej cytrynowy płyn do naczyń ;) Ale nie utrzymuje się na skórze, a działanie jest świetne!
Używałyście tego peelingu? Warto zwrócić na niego uwagę :)
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















