Peelingi do ciała to jedne z moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych. Testuje ich bardzo wiele, jedne są lepsze, drugie troszkę gorsze, ale rzadko kiedy trafia mi się bubel - na szczęście :) Rosyjskie kosmetyki są już popularne od bardzo dawna, ale jakoś nie miałam okazji ich spróbować. Jakiś czas temu wpadł w moje ręce peeling z pestek maliny arktycznej Bania Agafii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling do ciała. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 listopada 2017
środa, 24 maja 2017
Ziaja, Peeling cukrowy do ciała, Czekolada i Pomarańcza
Dziś przychodzę do Was z recenzją kosmetyczną. Wiecie jak bardzo lubię peelingi do ciała, jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków. Często je zmieniam, testuje nowe i większość mi odpowiada. Lubię gruboziarniste peelingi, choć potrafię też zachwycić się drobnoziarnistym. Tym razem pokażę Wam peeling z Ziaja, który przeleżał u mnie od grudnia - w końcu sama jego nazwa wskazuje na to, ze to edycja zimowa - Świąteczne aromaty. Peeling cukrowy do ciała, Czekolada i Pomarańcza grzecznie czekał na swoją kolej i oto wiosną jego recenzja ujrzy światło dzienne :D :)
poniedziałek, 17 października 2016
Wellness & Beauty, Peeling do ciała, Olejek z mango i kokosa
Bardzo lubię peelingi do ciała i to na pewno nie jest dla Was żadną nowością, ponieważ często pojawiają się na moim blogu recenzje tego rodzaju kosmetyków. Lubię testować nowe peelingi, choć znalazłam już kilka, które w zupełności spełniają moje oczekiwania. Peeling z olejkiem mango i kokosa marki Wellness&Beauty, dostępnej w Rossmannie, od dawna wzbudzał moje zainteresowanie, jednak zawsze wybierałam coś innego. Jego regularna cena to 14 zł za 300 gram, ja jednak skusiłam się na niego, gdy był w promocji i kosztował około 10 zł.
Na opakowaniu jest podane, że jest to peeling cukrowo-olejowy, co by się zgadzało z jego konsystencją, jednak na niektórych stronach w Internecie jest napisane, że jest to peeling solny, co również by się zgadzało patrząc na to jak szczypie w miejscach podrażnionych.
Po otworzeniu na górze peelingu widoczna jest oddzielona warstwa olejowa, którą miesza się z peelingiem podczas używania. Peeling ma bardzo gęstą, zbitą konsystencję, która nie spływa z dłoni, jednak jest trochę tępa przy nakładaniu. Peeling jest bardzo drobno zmielony, jednak te drobinki są dość ostre, co czyni go całkiem dobrym zdzierakiem.
Peeling dobrze ściera martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i miękką w dotyku. Jednak przez to, że jest z dodatkiem olejku, jest bardzo tłusty, BARDZO. Po jego użyciu wszystko się klei, począwszy od miejsc, na które go używam, przez dłonie aż po wannę. Ta lepkość nie spłukuje się wraz z wodą tylko pozostaje na skórze. Ciało jest gładkie i dobrze nawilżone, jednak lepkość pozostaje a ja niestety bardzo nie lubię tego uczucia.
Niestety może trochę podrażniać uszkodzony naskórek. Użyty po goleniu nóg mocno szczypie, choć to trwa tylko chwilę. Domyślam się, że jeżeli macie jakieś otarcia, zadrapania, pozadzierane skórki, to również będzie Was szczypał. Zapach jest bardzo neutralny, mało wyczuwalny i trochę sztuczny. Ja go w ogóle nie wyczuwam podczas użytkowania. Na plus zasługuje opakowanie - słoiczek - który bardzo mi się podoba, fajnie i ciekawie wygląda w łazience oraz dzięki niemu można kosmetyk zużyć do końca.
Podsumowując, peeling jest dobry. Fajnie radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka oraz nawilża skórę. Jednak jest bardzo tłusty i pozostawia lepką powłoczkę na skórze, którą czuć jeszcze długo po skończonej kąpieli. Raczej do niego już nie wrócę, choć mam jeszcze ochotę na jego inne wersje. Zobaczymy. Ale ten wypadł u mnie średnio.
A Wy znacie ten peeling? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Na opakowaniu jest podane, że jest to peeling cukrowo-olejowy, co by się zgadzało z jego konsystencją, jednak na niektórych stronach w Internecie jest napisane, że jest to peeling solny, co również by się zgadzało patrząc na to jak szczypie w miejscach podrażnionych.
Po otworzeniu na górze peelingu widoczna jest oddzielona warstwa olejowa, którą miesza się z peelingiem podczas używania. Peeling ma bardzo gęstą, zbitą konsystencję, która nie spływa z dłoni, jednak jest trochę tępa przy nakładaniu. Peeling jest bardzo drobno zmielony, jednak te drobinki są dość ostre, co czyni go całkiem dobrym zdzierakiem.
Peeling dobrze ściera martwy naskórek pozostawiając skórę gładką i miękką w dotyku. Jednak przez to, że jest z dodatkiem olejku, jest bardzo tłusty, BARDZO. Po jego użyciu wszystko się klei, począwszy od miejsc, na które go używam, przez dłonie aż po wannę. Ta lepkość nie spłukuje się wraz z wodą tylko pozostaje na skórze. Ciało jest gładkie i dobrze nawilżone, jednak lepkość pozostaje a ja niestety bardzo nie lubię tego uczucia.
Niestety może trochę podrażniać uszkodzony naskórek. Użyty po goleniu nóg mocno szczypie, choć to trwa tylko chwilę. Domyślam się, że jeżeli macie jakieś otarcia, zadrapania, pozadzierane skórki, to również będzie Was szczypał. Zapach jest bardzo neutralny, mało wyczuwalny i trochę sztuczny. Ja go w ogóle nie wyczuwam podczas użytkowania. Na plus zasługuje opakowanie - słoiczek - który bardzo mi się podoba, fajnie i ciekawie wygląda w łazience oraz dzięki niemu można kosmetyk zużyć do końca.
Podsumowując, peeling jest dobry. Fajnie radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka oraz nawilża skórę. Jednak jest bardzo tłusty i pozostawia lepką powłoczkę na skórze, którą czuć jeszcze długo po skończonej kąpieli. Raczej do niego już nie wrócę, choć mam jeszcze ochotę na jego inne wersje. Zobaczymy. Ale ten wypadł u mnie średnio.
A Wy znacie ten peeling? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
sobota, 27 sierpnia 2016
Isana, Kremowo-olejowy peeling pod prysznic z olejkiem migdałowym i perełkami masującymi
Znacie już moją miłość do peelingów oraz do tego, by cały czas testować nowe. Mam już kilku swoich ulubieńców, ale zawsze z chęcią skuszę się na coś, czego jeszcze nie próbowałam. Tym właśnie sposobem trafił do mnie kremowo-olejowy peeling pod prysznic z olejkiem migdałowym i perełkami masującymi Isana. Muszę przyznać, że lubię firmę Isana, wiele rzeczy od niej mi pasuje, jednak ich peelingi to chyba jednak nie moja bajka.
Peeling bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie. Zapach nie utrzymuje się na skórze. Konsystencję ma kremową, ale trochę wodnistą, która może spływać z dłoni. Na pierwszy rzut oka nie widać w nim żadnych drobinek peelingujących. Po nałożeniu na skórę, czuć jakieś drobinki, które bardziej przypominają piasek. Są bardzo delikatne, drobno zmielone i jest ich mało, przez co sam peeling jest dla mnie zbyt łagodny, ponieważ średnio peelinguje moją skórę.
Peeling w nazwie ma "kremowo-olejowy", ale nie jest olejowy, nie jest też tłusty ani klejący. Nie nawilża, ale też nie podrażnia ani nie wysusza. Słabo radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Pozostawia skórę lekko gładką, ale to nie jest to, co po innych peelingach.
Peeling ma pojemność 200 ml i kosztuje około 6 zł, więc niedrogo. Ten produkt nie jest zły, ale dla mnie jest zbyt słaby, średnio ściera martwy naskórek. Ja potrzebuję mocniejszego zdzieraka. Mimo ładnego zapachu i nie najgorszego działania, raczej do niego nie wrócę.
Znacie ten peeling? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?
Buziaki, Margaritess. :)
Peeling bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie. Zapach nie utrzymuje się na skórze. Konsystencję ma kremową, ale trochę wodnistą, która może spływać z dłoni. Na pierwszy rzut oka nie widać w nim żadnych drobinek peelingujących. Po nałożeniu na skórę, czuć jakieś drobinki, które bardziej przypominają piasek. Są bardzo delikatne, drobno zmielone i jest ich mało, przez co sam peeling jest dla mnie zbyt łagodny, ponieważ średnio peelinguje moją skórę.
Peeling w nazwie ma "kremowo-olejowy", ale nie jest olejowy, nie jest też tłusty ani klejący. Nie nawilża, ale też nie podrażnia ani nie wysusza. Słabo radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Pozostawia skórę lekko gładką, ale to nie jest to, co po innych peelingach.
Peeling ma pojemność 200 ml i kosztuje około 6 zł, więc niedrogo. Ten produkt nie jest zły, ale dla mnie jest zbyt słaby, średnio ściera martwy naskórek. Ja potrzebuję mocniejszego zdzieraka. Mimo ładnego zapachu i nie najgorszego działania, raczej do niego nie wrócę.
Znacie ten peeling? Używałyście go? Jakie macie o nim zdanie?
Buziaki, Margaritess. :)
niedziela, 14 sierpnia 2016
Perfecta, Lipcowy agrest, Galaretka peelingująca do ciała
Jakiś czas temu w nowościach kosmetycznych pokazałam Wam Galaretkę peelingującą do ciała Perfecta. Sama byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku, ale Wy również wyraziłyście swoje zaskoczenie i chęć poznania opinii o niej :) Galaretka już prawie mi się skończyła, więc mogę Wam powiedzieć co i jak :)
Byłam ciekawa jak będzie pachnieć kosmetyk agrestowy. Przyznam, że agrest to owoc mojego dzieciństwa, ale od lat go nie jadłam i niestety zapachem się trochę zawiodłam. Peeling pachnie owocowo i cytrusowo. Bardziej mi przypomina cytrynę niż agrest. Ale jest to dość przyjemny zapach, nic szczególnego, ale nie jest drażniący ani nachalny.
Peeling ma konsystencję galaretki, nie spływa z ciała, ale po nałożeniu staje się dość rzadki. Posiada ciemne drobinki peelingujące, które chyba mają imitować pestki, choć wątpię, aby to były pestki :) Niestety jest ich dość mało i są one słabe, przez co efekt peelingu jest bardzo mizerny. Dodatkowo peeling jest tłusty - nie pozostawia tłustej powłoczki, ale podczas peelingowania czuć, tłustość i nie jest to zbyt przyjemne uczucie. Skóra po nim nie jest lepka, na szczęście, ale nie jest też wygładzona.
Galaretka peelingująca Perfecta wygląda bardzo ciekawie, jest przyjemna w użytkowaniu, zapach ma całkiem fajny, jednak jej działanie jest słabe. Średnio peelinguje, skóra po niej nie jest gładka. Jest miękka, ale nie wiem czy to za jej sprawą. Na szczęście nie jest to drogi kosmetyk, bo kosztował chyba około 6 zł, ale jeżeli lubicie mocne zdzieraki to ten na pewno Wam się nie sprawdzi.
A Wy znacie tą galaretkę peelingującą? Używałyście jej? Macie ochotę ją sprawdzić czy po mojej recenzji się zniechęciłyście? Czekam na Wasze komentarze ♥
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Byłam ciekawa jak będzie pachnieć kosmetyk agrestowy. Przyznam, że agrest to owoc mojego dzieciństwa, ale od lat go nie jadłam i niestety zapachem się trochę zawiodłam. Peeling pachnie owocowo i cytrusowo. Bardziej mi przypomina cytrynę niż agrest. Ale jest to dość przyjemny zapach, nic szczególnego, ale nie jest drażniący ani nachalny.
Peeling ma konsystencję galaretki, nie spływa z ciała, ale po nałożeniu staje się dość rzadki. Posiada ciemne drobinki peelingujące, które chyba mają imitować pestki, choć wątpię, aby to były pestki :) Niestety jest ich dość mało i są one słabe, przez co efekt peelingu jest bardzo mizerny. Dodatkowo peeling jest tłusty - nie pozostawia tłustej powłoczki, ale podczas peelingowania czuć, tłustość i nie jest to zbyt przyjemne uczucie. Skóra po nim nie jest lepka, na szczęście, ale nie jest też wygładzona.
Galaretka peelingująca Perfecta wygląda bardzo ciekawie, jest przyjemna w użytkowaniu, zapach ma całkiem fajny, jednak jej działanie jest słabe. Średnio peelinguje, skóra po niej nie jest gładka. Jest miękka, ale nie wiem czy to za jej sprawą. Na szczęście nie jest to drogi kosmetyk, bo kosztował chyba około 6 zł, ale jeżeli lubicie mocne zdzieraki to ten na pewno Wam się nie sprawdzi.
A Wy znacie tą galaretkę peelingującą? Używałyście jej? Macie ochotę ją sprawdzić czy po mojej recenzji się zniechęciłyście? Czekam na Wasze komentarze ♥
Pozdrawiam, Margaritess. :)
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Isana, Peeling pod prysznic z proteinami mlecznymi
Ostatnio miałam okazję używać kilku nowych peelingów, które średnio się u mnie sprawdziły, dlatego teraz wracam już do tych ulubionych. Ale zanim to nastąpi, to pokażę Wam jeszcze ostatni nowy peeling, który zagościł w mojej łazience. Jest to peeling pod prysznic z proteinami mlecznymi Isana.
Jest to peeling drobnoziarnisty. Swoją drogą nie wiem czemu mam skłonność do wybierania takich peelingów, skoro zdecydowanie bardziej wolę te gruboziarniste :) Opakowanie ma bardzo proste i nie nachalne. Zamknięty jest w wygodnej tubce, która jest miękka i nie ma problemu z wydostaniem z niej kosmetyku.
Ma bardzo ładny, przyjemny i delikatny zapach, który kojarzy mi się z czystością i świeżością. Niestety jest niewydajny, ponieważ jest rzadki i mimo, że jego pojemność to 200 ml, to wystarczył mi na około tydzień. Nie podrażnia skóry, nie wysusza ani nie powoduje żadnych zaczerwienień.
Jest niedrogi, bo kosztuje trochę ponad 5 zł, ale jest niewydajny i słabo radzi sobie z peelingowaniem skóry. Raczej do niego nie wrócę, znam lepsze peelingi :)
A Wy znacie ten peeling? Używałyście go? Jak się u Was sprawdził?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Jest to peeling drobnoziarnisty. Swoją drogą nie wiem czemu mam skłonność do wybierania takich peelingów, skoro zdecydowanie bardziej wolę te gruboziarniste :) Opakowanie ma bardzo proste i nie nachalne. Zamknięty jest w wygodnej tubce, która jest miękka i nie ma problemu z wydostaniem z niej kosmetyku.
Skład:
Peeling ma rzadką konsystencję, która jak widać na zdjęciu, lubi spływać z dłoni. Jest bardzo delikatny. Posiada dość mało drobinek, które są słabe i średnio radzą sobie ze ścieraniem martwego naskórka. To bardziej żel pod prysznic, chociaż też nie do końca, bo w ogóle się nie pieni. Efekt daje bardzo słaby. Niby skóra jest wygładzona, ale nie tak jak po innych peelingach. Ma bardzo ładny, przyjemny i delikatny zapach, który kojarzy mi się z czystością i świeżością. Niestety jest niewydajny, ponieważ jest rzadki i mimo, że jego pojemność to 200 ml, to wystarczył mi na około tydzień. Nie podrażnia skóry, nie wysusza ani nie powoduje żadnych zaczerwienień.
Jest niedrogi, bo kosztuje trochę ponad 5 zł, ale jest niewydajny i słabo radzi sobie z peelingowaniem skóry. Raczej do niego nie wrócę, znam lepsze peelingi :)
A Wy znacie ten peeling? Używałyście go? Jak się u Was sprawdził?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
środa, 1 czerwca 2016
Hean, Slim no limit, Peeling do ciała Owocowe SPA
Wracam do Was z kosmetycznymi recenzjami, mam nadzieję, że się cieszycie :) Ostatnio nie miałam głowy do kosmetyków, ale może teraz się to zmieni. Dziś będzie o peelingu do ciała Hean, Owocowe SPA o zapachu jagód acai i wiśni japońskich. Ten peeling używałam jakiś czas temu i już go zużyłam, ale dopiero teraz mam okazję o nim napisać.
Dobrze się u mnie sprawdził i pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę. Mogę go Wam polecić. Za 200 ml kosztuje poniżej 10 zł, dostaniecie go w Rossmannie.
Znacie ten peeling? Używałyście go? Jak się u Was sprawdził?
Buziaki, Margaritess. :)
Skład:
Peeling zamknięty jest w miękkiej tubce, dzięki czemu jesteśmy w stanie wycisnąć produkt prawie do samego końca :) Pachnie całkiem przyjemnie, owocowo, powiedziałabym nawet, że wiśniowo. Zapach nie jest zbyt intensywny i nie utrzymuje się na skórze.
Peeling posiada wiele drobno zmielonych drobinek, które bardzo dobrze peelingują skórę. Peeling jest dość delikatny, ale naprawdę dobrze radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Moim zdaniem jest to peeling drobnoziarnisty, choć da się w nim wyczuć mocniejsze drobinki. Skóra jest po nim ładnie wygładzona. Nie podrażnia ani nie wysusza skóry. Nie miałam też po nim żadnych zaczerwienień. Nadaje się do używania zarówno na sucho jak i na mokro, dobrze się go nakłada i nie spływa z ciała. Peeling nie jest tłusty i nie pozostawia lepiącego filmu na skórze.Dobrze się u mnie sprawdził i pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę. Mogę go Wam polecić. Za 200 ml kosztuje poniżej 10 zł, dostaniecie go w Rossmannie.
Znacie ten peeling? Używałyście go? Jak się u Was sprawdził?
Buziaki, Margaritess. :)
piątek, 11 marca 2016
Perfecta, Cukrowy peeling do ciała Jagodowa Muffinka
Peeling do ciała to jeden z moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych, ale to wiecie, bo wspominam o tym przy każdej recenzji peelingu :) Nie mam swojego ulubionego, większość peelingów spełnia moje oczekiwania i lubię testować nowe. Czasami wracam do "starych" sprawdzonych, ale często testuję nowe, stąd na moim blogu jest dużo recenzji tego typu kosmetyków. Jakiś czas temu pisałam Wam o masełku do ciała z Perfecty o zapachu jagodowej muffinki - KLIK, dostałam go razem w zestawie z peelingiem do ciała. Perfecta, odmładzający cukrowy peeling do ciała Jagodowa Muffinka to kosmetyk godny polecenia, ale o tym przekonacie się czytając dzisiejszy post :)
Cukrowy peeling do ciała o właściwościach złuszczających i odmładzających. Naturalne kryształki cukru usuwają martwe komórki naskórka i idealnie wygładzają powierzchnię skóry. Olejek orzechowy zapobiega wiotczeniu skóry, zwiększa jej sprężystość i uelastycznia, a olejek arganowy regeneruje, nawilża i działa przeciwstarzeniowo.
Podsumowując, cukrowy peeling Perfecta dobrze się u mnie sprawdził i mogę go Wam polecić. Pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.
Używałyście tego peelingu? Jak się u Was sprawdził? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Cukrowy peeling do ciała o właściwościach złuszczających i odmładzających. Naturalne kryształki cukru usuwają martwe komórki naskórka i idealnie wygładzają powierzchnię skóry. Olejek orzechowy zapobiega wiotczeniu skóry, zwiększa jej sprężystość i uelastycznia, a olejek arganowy regeneruje, nawilża i działa przeciwstarzeniowo.
Skład
Zacznę od zapachu, bo jego obawiałam się najbardziej. Zapach jagodowej muffinki w masełku do ciała nie przypadł mi do gustu. Nie przypominał ani muffiny ani jagody a raczej jakiś średnio dobry jogurt. Jednak peeling do ciała Jagodowa Muffinka pachnie jagodowo, trochę kwaśnie, ale jest to całkiem przyjemny zapach. Podoba mi się.
Peeling ma gęstą, treściwa konsystencję. Znajdują się w nim liczne drobinki ścierające, które są mocne i dobrze złuszczają martwy naskórek. Peeling bardzo przyjemnie się nakłada zarówno na mokrą jak i na suchą skórę, jednak stosując go na sucho, może być trochę zbyt mocny. Peeling nie spływa z dłoni ani z ciała. Działanie bardzo mi odpowiada, dobrze ściera martwy naskórek, skóra pozostaje gładka i miękka. Niestety przez to, że zawiera parafinę, jest dość tłusty i pozostawia lekką powłoczkę na skórze. Jednak po dokładnym wysuszeniu ciała, powłoczka znika i bez problemu można nakładać balsam.
Peeling nie podrażnił ani nie wysuszył mojej skóry. Oczywiście nie nawilża, ale nie oczekuję tego po peelingu. Ma bardzo wygodne opakowanie, z którego łatwo można wydostać kosmetyk i do końca go zużyć. Jego pojemność to 225 g a cena to 16 zł ( Rossmann ).Peeling ma gęstą, treściwa konsystencję. Znajdują się w nim liczne drobinki ścierające, które są mocne i dobrze złuszczają martwy naskórek. Peeling bardzo przyjemnie się nakłada zarówno na mokrą jak i na suchą skórę, jednak stosując go na sucho, może być trochę zbyt mocny. Peeling nie spływa z dłoni ani z ciała. Działanie bardzo mi odpowiada, dobrze ściera martwy naskórek, skóra pozostaje gładka i miękka. Niestety przez to, że zawiera parafinę, jest dość tłusty i pozostawia lekką powłoczkę na skórze. Jednak po dokładnym wysuszeniu ciała, powłoczka znika i bez problemu można nakładać balsam.
Podsumowując, cukrowy peeling Perfecta dobrze się u mnie sprawdził i mogę go Wam polecić. Pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.
Używałyście tego peelingu? Jak się u Was sprawdził? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
środa, 20 stycznia 2016
Lirene, Peeling ujędrniający MANGO
Jakiś czas temu skusiłam się na nowość Lirene, żurawinowy peeling do ciała, o którym pisałam Wam TU i z którego byłam bardzo zadowolona. Później skusiłam się na inną jego wersję, a mianowicie na peeling ujędrniający z mango. Nie miałam w planach robić o nim wpisu na blogu, ponieważ wydawało mi się, że będzie on taki sam jak ten żurawinowy a jedyną różnicą będzie zapach. Pomyliłam się, bo peelingi różnią się od siebie i dlatego postanowiłam o nim napisać.
Skład: Aqua (Water), Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Triethanolamine, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Hydroxyethylcellulose, Sodium Salicylate, Disodium EDTA, PEG-70 Mango Glycerides, Glycerin, Disodium Adenosine Triphosphate, Carica Papaya (Papaya), Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Algin, Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Limonene, CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 16035 (FD&C Red No. 40)
Peeling mango pachnie bardzo przyjemnie, orzeźwiająco i cytrusowo. Konsystencja peelingu zbliżona jest do tego żurawinowego, jest dość gęsta, żółta, nie spływa z ciała i dobrze się rozprowadza. Posiada dość sporo grubych i mocnych drobinek ścierających, ale moim zdaniem ten peeling jest słabszy od żurawinowego.
Dobrze ściera martwy naskórek, ale nie jest to mocny zdzierak. Niestety pozostawia tłustą warstwę na skórze, której ja bardzo nie lubię. Ogólnie ten peeling jest dość tłusty, no i jeszcze ta lepka powłoczka... Skóra po nim jest wygładzona, gładka, ale nie zauważyłam jakiegoś szczególnego nawilżenia a już na pewno nie ujędrnienia. Ale nie oczekuję od peelingu tego, ze ujędrni moją skórę.
Peeling ujędrniający MANGO z Lirene dobrze ściera martwy naskórek i spełnia swoją funkcję, ale dla mnie jest troszeczkę za słaby i nie pasuje mi tłusta powłoczka, która po nim pozostaje. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu wersja żurawinowa. Na pewno skuszę się jeszcze na wersję kokosową. Peeling ma 200 ml i kosztuje około 14 zł.
Podoba mi się szata graficzna tego peelingu, soczyste mango kusi z półki sklepowej :) Zresztą każdy peeling z tej serii ma ładne opakowanie.
Używałyście tego peelingu? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Skład: Aqua (Water), Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Triethanolamine, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Hydroxyethylcellulose, Sodium Salicylate, Disodium EDTA, PEG-70 Mango Glycerides, Glycerin, Disodium Adenosine Triphosphate, Carica Papaya (Papaya), Fruit Extract, Sodium Hydroxide, Algin, Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Limonene, CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 16035 (FD&C Red No. 40)
Peeling mango pachnie bardzo przyjemnie, orzeźwiająco i cytrusowo. Konsystencja peelingu zbliżona jest do tego żurawinowego, jest dość gęsta, żółta, nie spływa z ciała i dobrze się rozprowadza. Posiada dość sporo grubych i mocnych drobinek ścierających, ale moim zdaniem ten peeling jest słabszy od żurawinowego.
Dobrze ściera martwy naskórek, ale nie jest to mocny zdzierak. Niestety pozostawia tłustą warstwę na skórze, której ja bardzo nie lubię. Ogólnie ten peeling jest dość tłusty, no i jeszcze ta lepka powłoczka... Skóra po nim jest wygładzona, gładka, ale nie zauważyłam jakiegoś szczególnego nawilżenia a już na pewno nie ujędrnienia. Ale nie oczekuję od peelingu tego, ze ujędrni moją skórę.
Peeling ujędrniający MANGO z Lirene dobrze ściera martwy naskórek i spełnia swoją funkcję, ale dla mnie jest troszeczkę za słaby i nie pasuje mi tłusta powłoczka, która po nim pozostaje. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu wersja żurawinowa. Na pewno skuszę się jeszcze na wersję kokosową. Peeling ma 200 ml i kosztuje około 14 zł.
Podoba mi się szata graficzna tego peelingu, soczyste mango kusi z półki sklepowej :) Zresztą każdy peeling z tej serii ma ładne opakowanie.
Używałyście tego peelingu? Jakie macie o nim zdanie?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
czwartek, 3 grudnia 2015
Lirene, Żurawinowy peeling cukrowy
Po kilku nieudanych próbach znalezienia fajnego peelingu do ciała w końcu mi się to udało! Pamiętacie peeling z Isany - KLIK oraz Alterry - KLIK, które kompletnie się u mnie nie sprawdziły. Postanowiłam skusić się na jeszcze jedną nowość, żurawinowy peeling z Lirene, który okazał się jednym z lepszych peelingów, których używałam.
Otulające, odżywcze działanie dla skóry i relaks dla zmysłów w jednym rytuale pielęgnacyjnym.
Peeling intensywnie wygładza skórę i dostarcza jej wartościowych składników zawartych w wyciągu z żurawiny. Twoje ciało rozpieści masaż kryształkami cukru połączony z kuszącym zapachem żurawiny.
Skład: Propylene Glycol, Glycerin, Sugar, Aqua (Water), Synthtics Wax, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamina, Zingiber Officinale (Ginger) roqt Extract Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extact, Parfum (Fragrance), CI 16255:1.
Peeling pachnie cudownie. To słodko-kwaśny zapach żurawiny, który jest po prostu idealny. Absolutnie nie jest chemiczny czy sztuczny. Konsystencję ma dość gęstą ( jak na peeling w tubce ). Posiada bardzo dużo drobinek, które są mocne i ostre i idealnie peelingują skórę. Skóra po tym peelingu jest wygładzona, miękka wręcz aksamitna i pachnąca. Nie przesadzam :) Mimo tego, że jest to peeling cukrowy gruboziarnisty to nie podrażnia skóry, nie powoduje zaczerwienień ani szczypania.
Peeling nie pozostawia tłustej powłoczki na skórze. Jego działaniem jestem oczarowana no i ten zapach :) Jest dostępny w trzech wersjach zapachowych, w ostatnich moich zakupach widzieliście, że skusiłam się na wersję z mango. Regularnie kosztuje około 12-14 zł, w promocji można go kupić za 10 zł. Muszę przyznać, że samo opakowanie też bardzo mi się podoba, jest minimalistyczne, ale przyciąga wzrok :)
Peeling cukrowy Lirene bardzo dobrze się u mnie sprawdził, cudownie peelinguje skórę i przepięknie pachnie. Na pewno do niego wrócę. Polecam go Wam, myślę, że nie pożałujecie zakupu :)
Znacie ten peeling? Używałyście go? Co o nim myślicie?
Buziaki, Margaritess. :)
Otulające, odżywcze działanie dla skóry i relaks dla zmysłów w jednym rytuale pielęgnacyjnym.
Peeling intensywnie wygładza skórę i dostarcza jej wartościowych składników zawartych w wyciągu z żurawiny. Twoje ciało rozpieści masaż kryształkami cukru połączony z kuszącym zapachem żurawiny.
Skład: Propylene Glycol, Glycerin, Sugar, Aqua (Water), Synthtics Wax, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamina, Zingiber Officinale (Ginger) roqt Extract Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extact, Parfum (Fragrance), CI 16255:1.
Peeling pachnie cudownie. To słodko-kwaśny zapach żurawiny, który jest po prostu idealny. Absolutnie nie jest chemiczny czy sztuczny. Konsystencję ma dość gęstą ( jak na peeling w tubce ). Posiada bardzo dużo drobinek, które są mocne i ostre i idealnie peelingują skórę. Skóra po tym peelingu jest wygładzona, miękka wręcz aksamitna i pachnąca. Nie przesadzam :) Mimo tego, że jest to peeling cukrowy gruboziarnisty to nie podrażnia skóry, nie powoduje zaczerwienień ani szczypania.
Peeling nie pozostawia tłustej powłoczki na skórze. Jego działaniem jestem oczarowana no i ten zapach :) Jest dostępny w trzech wersjach zapachowych, w ostatnich moich zakupach widzieliście, że skusiłam się na wersję z mango. Regularnie kosztuje około 12-14 zł, w promocji można go kupić za 10 zł. Muszę przyznać, że samo opakowanie też bardzo mi się podoba, jest minimalistyczne, ale przyciąga wzrok :)
Peeling cukrowy Lirene bardzo dobrze się u mnie sprawdził, cudownie peelinguje skórę i przepięknie pachnie. Na pewno do niego wrócę. Polecam go Wam, myślę, że nie pożałujecie zakupu :)
Znacie ten peeling? Używałyście go? Co o nim myślicie?
Buziaki, Margaritess. :)
piątek, 6 listopada 2015
Alterra, Peeling pod prysznic Papaja & Kokos
Ostatnio nie mam szczęścia do peelingów. Pokazywałam Wam peeling z Isany - KLIK, który kompletnie się u mnie nie sprawdził. Myślałam, że peeling z Alterry będzie lepszy, bo słyszałam o nim dużego dobrego. Jednak trochę się na nim zawiodłam.
To, że peeling słabo działa, jeszcze bym przeżyła. Wiadomo, że każdy lubi inny efekt i niektórzy szukają delikatnych i mało inwazyjnych peelingów. Ale niestety ten kosmetyk strasznie podrażnił moje nogi! Po jego użyciu, ciało ( a najbardziej nogi ) okropnie mnie swędziało. Dodatkowo na nogach pojawiły się krostki, a po użyciu tego peelingu czułam pieczenie i szczypanie. Na początku nie wiedziałam jaka jest przyczyna tego stanu, ale wystarczyło, że raz użyłam innego peelingu a pieczenie i swędzenie ustało. Stąd wniosek, że winowajcą był właśnie peeling z Alterry.
Szkoda, że tak się stało, tym bardziej, że nie mam skóry wrażliwej i mało który kosmetyk potrafi wywołać u mnie podrażnienie. Ze swojej strony nie polecam Wam tego kosmetyku, ale wiadomo, że każda z nas jest inna, ma inną skórę i oczekiwania i może akurat u Was się sprawdzi, zwłaszcza, że czytałam o nim wiele dobrego. Ale u mnie się nie sprawdził.
Znacie ten peeling? Używałyście go? Jak się u Was sprawdził?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Alterra, Peeling pod prysznic Papaja & Kokos
Efekt delikatnego peelingu wiórkami kokosowymi.
Skład:
Peeling ma nawet przyjemny kokosowy zapach, ale wyczuwam w nim dość mocno alkohol. To w sumie nie dziwne, bo alkohol jest na drugim miejscu w składzie, choć jest zaznaczone, że alkohol pochodzi z organicznych źródeł.
Peeling ma rzadką konsystencję, przez co z opakowania wypływa za dużo produktu i staje się on nie wydajny. Nie posiada typowych drobinek peelingujących, ale można w nim zauważyć wiórki kokosowe. Czy peeling wiórkami kokosowymi jest przyjemny? Dla mnie średnio, ponieważ nie peelingują one tak dobrze i dokładnie jak inne drobinki. Dla mnie są po prostu za słabe i nie takiego efektu oczekuję po peelingu.
To, że peeling słabo działa, jeszcze bym przeżyła. Wiadomo, że każdy lubi inny efekt i niektórzy szukają delikatnych i mało inwazyjnych peelingów. Ale niestety ten kosmetyk strasznie podrażnił moje nogi! Po jego użyciu, ciało ( a najbardziej nogi ) okropnie mnie swędziało. Dodatkowo na nogach pojawiły się krostki, a po użyciu tego peelingu czułam pieczenie i szczypanie. Na początku nie wiedziałam jaka jest przyczyna tego stanu, ale wystarczyło, że raz użyłam innego peelingu a pieczenie i swędzenie ustało. Stąd wniosek, że winowajcą był właśnie peeling z Alterry.Szkoda, że tak się stało, tym bardziej, że nie mam skóry wrażliwej i mało który kosmetyk potrafi wywołać u mnie podrażnienie. Ze swojej strony nie polecam Wam tego kosmetyku, ale wiadomo, że każda z nas jest inna, ma inną skórę i oczekiwania i może akurat u Was się sprawdzi, zwłaszcza, że czytałam o nim wiele dobrego. Ale u mnie się nie sprawdził.
Znacie ten peeling? Używałyście go? Jak się u Was sprawdził?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
środa, 21 października 2015
Isana, Peeling pod prysznic Grejpfrut i Rabarbar
Bardzo lubię peelingi do ciała, używam ich regularnie, dlatego szybko mi się kończą i sięgam po nowe. Z tego względu dość często możecie u mnie czytać recenzję różnych peelingów. Ostatnie dni umilił mi peeling pod prysznic z Isany, o zapachu grejpfruta i rabarbaru. Choć słowo "umilił" średnio tu pasuje.
Isana Peeling pod prysznic Grejpfrut & Rabarbar z pantenolem i ekstraktem z rabarbaru dogłębnie oczyszcza skórę, a jednocześnie roztacza owocowy świeży zapach. Drobnoziarnisty peeling delikatnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i obumarłe fragmenty naskórka. W efekcie poprawia się struktura skóry, która wygląda zdrowo i lśniąco. pH neutralne dla skóry – potwierdzone dermatologicznie.
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Hydrated Silica, Acrylates Crosspolymer-4, Sodium Chloride, Rheum Palmatum roqt Extract, Panthenol, Benzophenone-4, Butylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, CI 16035, CI 16185.
Peeling z Isany faktycznie jest drobnoziarnisty, tak jak deklaruje producent. I choć ja wolę mocniejsze zdzieraki, to kilka razy już się przekonałam, że te drobnoziarniste mogą naprawdę fajnie działać. Jednak na tym się zawiodłam. Peeling ma rzadką konsystencję, która spływa z ciała, przez otwór wypływa zbyt dużo produktu, przez co peeling jest niewydajny. Wystarczył mi może na pięć użyć. Jego cena jest niska, bo za 200 ml w promocji zapłaciłam niecałe 4 zł.
Peeling posiada bardzo mało drobinek, które są delikatne i słabo ścierają martwy naskórek. Wygładzenie skóry po tym peelingu jest bardzo małe. Peeling miał pachnieć owocowo a ja wyczuwam w nim jedynie sztuczny cytrusowy zapach. Nie przeszkadzał mi on jakoś szczególnie, ale jest to chemiczny zapach. Nie wysuszył mojej skóry ani nie podrażnił.
Peeling z Isany średnio się u mnie sprawdził, bo słabo ściera martwy naskórek i wygładzenie skóry jest po nim niewielkie. Nie zauważyłam też żadnych właściwości pielęgnacyjnych, do tego ma chemiczny zapach. Na pewno nie kupię go ponownie.
A Wy znacie ten peeling? Jakie macie o nim zdanie? Może u Was lepiej się sprawdził?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Isana Peeling pod prysznic Grejpfrut & Rabarbar z pantenolem i ekstraktem z rabarbaru dogłębnie oczyszcza skórę, a jednocześnie roztacza owocowy świeży zapach. Drobnoziarnisty peeling delikatnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i obumarłe fragmenty naskórka. W efekcie poprawia się struktura skóry, która wygląda zdrowo i lśniąco. pH neutralne dla skóry – potwierdzone dermatologicznie.
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Hydrated Silica, Acrylates Crosspolymer-4, Sodium Chloride, Rheum Palmatum roqt Extract, Panthenol, Benzophenone-4, Butylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, CI 16035, CI 16185.
Peeling z Isany faktycznie jest drobnoziarnisty, tak jak deklaruje producent. I choć ja wolę mocniejsze zdzieraki, to kilka razy już się przekonałam, że te drobnoziarniste mogą naprawdę fajnie działać. Jednak na tym się zawiodłam. Peeling ma rzadką konsystencję, która spływa z ciała, przez otwór wypływa zbyt dużo produktu, przez co peeling jest niewydajny. Wystarczył mi może na pięć użyć. Jego cena jest niska, bo za 200 ml w promocji zapłaciłam niecałe 4 zł.
Peeling posiada bardzo mało drobinek, które są delikatne i słabo ścierają martwy naskórek. Wygładzenie skóry po tym peelingu jest bardzo małe. Peeling miał pachnieć owocowo a ja wyczuwam w nim jedynie sztuczny cytrusowy zapach. Nie przeszkadzał mi on jakoś szczególnie, ale jest to chemiczny zapach. Nie wysuszył mojej skóry ani nie podrażnił.
Peeling z Isany średnio się u mnie sprawdził, bo słabo ściera martwy naskórek i wygładzenie skóry jest po nim niewielkie. Nie zauważyłam też żadnych właściwości pielęgnacyjnych, do tego ma chemiczny zapach. Na pewno nie kupię go ponownie.
A Wy znacie ten peeling? Jakie macie o nim zdanie? Może u Was lepiej się sprawdził?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
poniedziałek, 28 września 2015
Luxury Paris, Luksusowy kriotermalny peeling drenujący
Peelingi do ciała to jedne z moich ulubionych kosmetyków. Wiem, że często to powtarzam, ale taka jest prawda. Tym razem pokażę Wam kriotermalny peeling drenujący Luxury Paris.
Luxury Paris no nowa, luksusowa linia kosmetyków pielęgnacyjnych, o której więcej przeczytacie na ich stronie luxuryparis.eu.
Luksusowa formuła peelingu została wzbogacona innowacyjnym składnikiem kriotermalnym, który gwarantuje efekt redukcji tkanki tłuszczowej zbliżony do zabiegu kriolipolizy. Kriolipoliza to nieinwazyjna metoda usuwania tłuszczu z różnych miejsc ludzkiego ciała, za pomocą chłodzenia.
Od razu powiem, że ten peeling mimo zapowiadanego efektu kriolipolizy nie usunie nam tkanki tłuszczowej, ale pewnie tego się domyśliłyście :)
Peeling ma bardzo przyjemną kremową konsystencję, która dobrze rozprowadza się po ciele zarówno na sucho jak i na mokro. Posiada liczne drobinki peelingujące, które są drobne i nie zbyt mocne, ale dają sobie rade ze ścieraniem martwego naskórka. Zapach peelingu jest miętowy, powiedziałabym nawet, że mentolowy, ale nie gryzie w nos i nawet jeżeli nie lubicie tego typu zapachów, to nie powinnyście mieć z nim problemów :) Podczas peelingowania nie jest jakoś mocno wyczuwalny.
Tak jak wspomniałam peeling dobrze radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Peeling Luxury Paris faktycznie daje uczucie chłodzenia, które jest bardzo przyjemne! Na pewno efekt byłby jeszcze fajniejszy, gdybym używała go latem. Skóra po nim jest niesamowicie gładka, nawilżona, miękka i odświeżona. Używam tego peelingu bardzo regularnie, co dwa dni, i mogę powiedzieć, że skóra na moich udach nieco się ujędrniła. Oczywiście, uda nie są szczuplejsze, ale skóra jest przyjemniejsza w dotyku i wizualnie wygląda troszkę lepiej.
Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, ponieważ jako peeling sprawdza się bardzo dobrze. Nie jest to mocny zdzierak, ale daje radę, więc polubiłam go. Dodatkowo daje uczucie chłodzenia, które osobiście bardzo lubię. No i skóra dzięki niemu jest gładka, miękka i nawilżona. Jego pojemność to 200 ml a cena to około 24 zł. Na pewno znajdziecie go w Rossmannie. Polecam Wam go wypróbować.
Znacie markę Luxury Paris? Może używałyście już tego peelingu albo widziałyście go w drogerii?
Buziaki, Margaritess. :)
Luxury Paris no nowa, luksusowa linia kosmetyków pielęgnacyjnych, o której więcej przeczytacie na ich stronie luxuryparis.eu.
Luksusowa formuła peelingu została wzbogacona innowacyjnym składnikiem kriotermalnym, który gwarantuje efekt redukcji tkanki tłuszczowej zbliżony do zabiegu kriolipolizy. Kriolipoliza to nieinwazyjna metoda usuwania tłuszczu z różnych miejsc ludzkiego ciała, za pomocą chłodzenia.
Od razu powiem, że ten peeling mimo zapowiadanego efektu kriolipolizy nie usunie nam tkanki tłuszczowej, ale pewnie tego się domyśliłyście :)
Peeling ma bardzo przyjemną kremową konsystencję, która dobrze rozprowadza się po ciele zarówno na sucho jak i na mokro. Posiada liczne drobinki peelingujące, które są drobne i nie zbyt mocne, ale dają sobie rade ze ścieraniem martwego naskórka. Zapach peelingu jest miętowy, powiedziałabym nawet, że mentolowy, ale nie gryzie w nos i nawet jeżeli nie lubicie tego typu zapachów, to nie powinnyście mieć z nim problemów :) Podczas peelingowania nie jest jakoś mocno wyczuwalny.
Tak jak wspomniałam peeling dobrze radzi sobie ze ścieraniem martwego naskórka. Peeling Luxury Paris faktycznie daje uczucie chłodzenia, które jest bardzo przyjemne! Na pewno efekt byłby jeszcze fajniejszy, gdybym używała go latem. Skóra po nim jest niesamowicie gładka, nawilżona, miękka i odświeżona. Używam tego peelingu bardzo regularnie, co dwa dni, i mogę powiedzieć, że skóra na moich udach nieco się ujędrniła. Oczywiście, uda nie są szczuplejsze, ale skóra jest przyjemniejsza w dotyku i wizualnie wygląda troszkę lepiej.
Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, ponieważ jako peeling sprawdza się bardzo dobrze. Nie jest to mocny zdzierak, ale daje radę, więc polubiłam go. Dodatkowo daje uczucie chłodzenia, które osobiście bardzo lubię. No i skóra dzięki niemu jest gładka, miękka i nawilżona. Jego pojemność to 200 ml a cena to około 24 zł. Na pewno znajdziecie go w Rossmannie. Polecam Wam go wypróbować.
Znacie markę Luxury Paris? Może używałyście już tego peelingu albo widziałyście go w drogerii?
Buziaki, Margaritess. :)
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Avon, Planet Spa, Wygładzający peeling do ciała z masłem shea i brązowym cukrem
Peelingi z Avonu całkiem przypadkowo znajdują się w mojej łazience a z większości z nich jestem bardzo zadowolona. Takim moim odkryciem jest wygładzający cukrowy peeling do ciała z masłem shea i brązowym cukrem z Avonu z serii Planet Spa.
Peeling zamknięty jest w 200 ml miękkiej tubce, z której bardzo łatwo wydostać kosmetyk do samego końca. Bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie. Posiada liczne drobinki, które są bardzo drobniutko zmielone, prawie, że na piasek. Na pierwszy rzut oka ich nie widać, ale zdecydowanie czuć je na skórze. Są dość mocne i świetnie ścierają martwy naskórek.
Skóra po tym peelingu jest niesamowicie wygładzona, miękka i gładka. Peeling powinien też nawilżać dzięki zawartości masła shea i choć ja zazwyczaj uważam, że to balsam jest do nawilżania skóry, to mogę powiedzieć, że ten peeling faktycznie delikatnie nawilża skórę. Stwierdzam to po tym, że skóra po jego użyciu jest bardzo delikatna i nie jest sucha, co zdarzało się przy innych peelingach.
Peeling nie podrażnia ani nie przesusza skóry. Bardzo przyjemnie się go używa. W regularnej cenie kosztuje około 29 zł więc moim zdaniem trochę drogo, ale często jej w promocji albo w pakiecie z innymi kosmetykami. Naprawdę warto go wypróbować :)
Znacie ten peeling? Jak się u Was sprawdził? A może dopiero zamierzacie go kupić?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Peeling zamknięty jest w 200 ml miękkiej tubce, z której bardzo łatwo wydostać kosmetyk do samego końca. Bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie. Posiada liczne drobinki, które są bardzo drobniutko zmielone, prawie, że na piasek. Na pierwszy rzut oka ich nie widać, ale zdecydowanie czuć je na skórze. Są dość mocne i świetnie ścierają martwy naskórek.
Skóra po tym peelingu jest niesamowicie wygładzona, miękka i gładka. Peeling powinien też nawilżać dzięki zawartości masła shea i choć ja zazwyczaj uważam, że to balsam jest do nawilżania skóry, to mogę powiedzieć, że ten peeling faktycznie delikatnie nawilża skórę. Stwierdzam to po tym, że skóra po jego użyciu jest bardzo delikatna i nie jest sucha, co zdarzało się przy innych peelingach.
Peeling nie podrażnia ani nie przesusza skóry. Bardzo przyjemnie się go używa. W regularnej cenie kosztuje około 29 zł więc moim zdaniem trochę drogo, ale często jej w promocji albo w pakiecie z innymi kosmetykami. Naprawdę warto go wypróbować :)
Znacie ten peeling? Jak się u Was sprawdził? A może dopiero zamierzacie go kupić?
Pozdrawiam, Margaritess. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































